Zbrodnie kościoła: Mordowanie inaczej myślących...
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
Zbrodnie koÅ›cioÅ‚a: Mordowanie inaczej myÅ›lÄ…cych...         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: Tzva Adonai
Date: May 10, 2008 11:32

Przed Stalinem i Hitlerem nikt w Europie nie gardził tak bezwstydnie
ludzkim życiem, nie pomiatał nim tak, jak czynił to chrześcijański
Kościół, powołując się wręcz, co jest szczytem cynicznej
przewrotności, na "wolę bożą".

Świadczy o tym także rozprawienie się z pogaństwem. Początkowo
odnoszono się wprawdzie do pogan, jako do znikomej mniejszości, z
wyraźną rezerwą, czasem tylko polemizowano z nimi, a co więcej: z
anielską słodyczą w głosie opowiadano się za wolnością religijną. Ale
poczucie większej siły każe -- na przełomie II i III wieku -- działać
bardziej stanowczo, atakować całą mocą własnych słów. Deprecjonuje
się, choć bynajmniej nie jednomyślnie, tradycyjną kulturę, filozofię,
z której czerpie się korzyść, jeszcze gwałtowniej atakuje się
widowiska i oczywiście najokrutniej szydzi się z pogańskiej religii, z
kultu dla kosmosu, z deifikacji wody, ognia, gleby, nie mówiąc o
uznawaniu zwierząt za święte.

I ledwo się przełom dokonał -- komentuje to teolog von Campenhausen --
"dawna kościelna ideologia męczeństwa i prześladowania zniknęła bez
śladu, przemieniając się prawie że we własne przeciwieństwo". Już za
czasów pierwszego chrześcijańskiego cesarza proklamowana w 313 roku
koegzystencja i stanowiąca zasadę wolność wyznania, ustępują miejsca
uciskowi. Już i Konstantyn zabrania stawiać nowe posągi bóstw,
zabrania kultu dla istniejÄ…cych, radzenia siÄ™ wyroczni oraz wszelkich
nabożeństw pogańskich. Już Konstantyn każe zamykać, ograbiać,
demolować, burzyć świątynie, na przykład sanktuarium Eskulapa w Egeis,
świątynię Afrodyty na Golgocie, Afakę w Libanie, Heliopolis. Jego syn,
arianin Konstancjusz przeciwstawia siÄ™ jeszcze radykalniej
"zabobonowi", "bezsensowi ofiar". Jest pierwszym z cesarzy
chrześcijańskich, który wyznacza karę śmierci za uprawianie
pogańskiego kultu i zarządza konfiskatę mienia skazanych. Dochodzi już
wówczas do ataków na świątynie, tortur, terroru sądowniczego. A
katolicki cesarz Teodozjusz I zwalcza pogaństwo nie tylko mnóstwem
surowych przepisów prawnych, lecz i prowadzoną zaciekle wojną.

Krótko mówiąc, już w IV, a jeszcze wyraźniej w V wieku, Kościół idzie
ku triumfowi krzyża po zgliszczach i trupach.

W Aleksandrii, ariański biskup-autokrata Jerzy nakazuje atak na
świątynię Mitrasa, obrazoburstwo, plądrowanie sanktuariów. Jego
następca, katolicki patriarcha Teofil własnoręcznie niszczy toporem
słynny posąg Serapisa i poleca, by w sąsiednim ośrodku handlu, mieście
Kanopos, zrównano wszystkie świątynie z ziemią. Jego z kolei bratanek
i następca, Ojciec Kościoła święty Cyryl, wielki adorator Maryi, który
uciekajÄ…c siÄ™ do przekupywania ogromnymi sumami, przeforsowuje dogmat
o Bogurodzicy, poleca w 415 roku napad na znaną i czczoną w całym
ówczesnym świecie kobietę-filozofa Hypatię, zakończony sprowadzeniem
jej do jednego z kościołów, rozebraniem do naga i dosłownie
rozerwaniem na strzępy kawałkami szkła. Wyznawców dawnej wiary zwalcza
też fanatycznie patriarcha Jan Chryzostom, inny Ojciec Kościoła. W
budzących podziw mowach, dzięki którym stanie się patronem
kaznodziejów, nie tylko lży pogan, lecz również nakłania do zburzenia
wielu fenickich świątyń.

Szczególnie w prowincjach wschodnich, gdzie chrześcijanie byli
początkowo najliczniejsi, już pod koniec IV wieku niszczono coraz
więcej świątyń, a podjudzane tłumy nierzadko masakrowały pogan.
Nieomal zawsze działo się to pod przewodem biskupów czy opatów, przy
czym najaktywniejsi byli mnisi, "świńskie czarne habity", jak nazywali
ich Grecy, wyglądali bowiem jak ludzie, lecz żyli jak świnie. Atakują
oni świątynie -- twierdził Libaniusz w napisanej w 389 roku,
adresowanej do cesarza rozprawie Pro templis -- "obładowani drewnem
albo uzbrojeni w kamienie i miecze, czasem nawet bez tego, tylko z
siłą rąk i nóg. Potem, tak jakby chodziło o dobro bezpańskie, zrywają
dachy, burzą mury, roztrzaskują wizerunki bóstw, rozbijają ołtarze.
Kapłanom pozostaje tylko wybór między milczeniem a śmiercią. Po
zniszczeniu pierwszej świątyni spieszą ku drugiej i trzeciej, i
gromadzą łupy, drwiąc z prawa".

Jednym z najgorzej osławionych niszczycieli świątyń był Szenute (= syn
Boga), przeor "Białego Klasztoru" w Tebaidzie, klasztoru męsko-
żeńskiego, mieszczącego w pewnych okresach bez mała dwa tysiące dwustu
braci oraz tysiąc osiemset sióstr zakonnych. Jako "wielki opat",
"prorok", "apostoł" nie cofał się ani przed oszustwem, ani przed
własnoręcznym zabijaniem, morderstwami. Na czele wystarczająco
wygłodzonych hord wdzierał się do świątyń, rabował, dewastował i
wyrzucał "obrazy bożków" do Nilu. Wszystko, co cenne, co nadawało się
do spieniężenia, zabierał ze sobą. Zdarzało się -- tak było w Achminie
-- że ograbiał całe miasto, po czym je podpalał, a mieszkańców okrutnie
masakrował.

Nie ustawano w wymuszaniu okupów za ocalenie świątyń od podpalenia, w
przemienianiu ich w świątynie chrześcijańskie, niszczono unikatowe
dzieła sztuki, urządzano szydercze procesje, pogańskich kapłanów
spotykała śmierć i wreszcie -- w VI wieku -- wszyscy poganie zostali
uznani za ludzi bez majątku i bez praw, "iżby -- jak głosi dekret
chrześcijańskiego cesarza -- ograbieni z mienia, popadli w nędzę".

Ale dwudziestowieczny katolicki teolog Jean Daniélou stwierdza:
"Kościół zawsze podkreślał swój szacunek dla wartości religijnych
świata pogańskiego".

W rzeczywistości żaden kościelny autorytet nie wystąpił przeciw owej
eksterminacji. Przeciwnie: zachęcano do niej, z pozorną dbałością o
interes państwa apelowano do władców: "Najświętsi cesarze,
zabierajcie, zabierajcie bez skrupułów świątynne ozdoby" -- judzi już
około roku 347 Ojciec Kościoła Firmicus Maternus. "Niechaj ogień
mennicy albo płomień pieca hutniczego roztopi posągi owych bożków,
obróćcie wszystkie dary wotywne na swój pożytek i przejmijcie je na
własność. Po zniszczeniu świątyń zostaniecie przez Boga wywyższeni".
Ten sycylijski renegat spośród senatorów zaleca chrześcijańskim
monarchom "najsurowsze prawa", stosowanie "ognia i żelaza",
prześladowanie "na wszelkie sposoby", "iżby nie zachowała się nawet
najmniejsza część tego diabelskiego nasienia [...], by nie zachował się
żaden ślad po owym pogańskim plemieniu".

I Augustyn był wśród tych doctores Ecclesiae (ojców kościoła),którzy
występowali przeciw poganom -- przeciwstawiał się "najrozmaitszym
monstrualnym bożkom", "bluźnierczym kultom", "bałwochwalczemu
motłochowi", mówił o "zarazie" i "zbrodni". Zapalał się, szydził,
wciąż na nowo podsycał furię niszczycieli, w swoim magnum opus pod
tytułem O państwie bożym przedstawia politeizm jako przyczynę
wszystkich okropności, wszystkich mala, bella, discordiae w dziejach
Rzymu, nie cofa się nawet przed świadomym przeinaczaniem, mówiąc o
poganach, pozwala sobie wręcz na stosowanie "wszelkich środków" aż po
"fałszowanie cytatów" (Andresen).

Owe pogromy przebiegały więc nieporównywalnie bardziej krwawo i
okrutniej niż jakiekolwiek wcześniejsze prześladowania chrześcijan.
Tabula rasa! Totalna "czystka", Usunięcie wszystkich elementów
szkodzących społeczeństwu. "To, co nie jest zgodnie z prawdą czy z
normą obyczajową -- poucza jeszcze w 1954 roku papież Pius XII -- nie ma
prawa istnieć".

Dlatego też likwidacja pogaństwa temu Kościołowi nie wystarczyła.

Z poczÄ…tku zwracano siÄ™ przeciw niekatolikom. Zakazywano im
nabożeństw, niszczono piśmiennictwo, grabiono kościoły, rabowano
mienie i skazywano ich na banicję. Ale już w 385 roku, w Trewirze,
katoliccy biskupi polecili po raz pierwszy ściąć innych chrześcijan z
powodów wyznaniowych.

Od Augustyna, prekursora łowców kacerzy (heretyków), wiedzie prosta
linia ku inkwizycji, ta zaś już w epoce Karolingów zainicjowała
tworzenie specjalnych sądów biskupich i stopniowo doprowadziła do
prześladowania sekt, z premedytacją rozpętała terror, który w ciągu
następnych stuleci pozbawił życia niezliczone masy ludzi i który
odnowił się w czasach faszystowskich, kiedy to nawet uczniowie
Franciszka z Asyżu stali się ludobójcami, prowodyrami strasznych
pogromów, komendantami obozów koncentracyjnych. (patrz artykuł:
Pavelić -- katolicki nazizm)

Kulminacją zbrodni inkwizycji było wycinanie języków, duszenie,
palenie na stosie, uprawomocnione najpierw -- w 1194 roku -- w
Hiszpanii, a następnie we Włoszech, Niemczech, Francji i wreszcie
także w Anglii. W bulli Ad extripanda z 1252 roku papież Innocenty IV
przyrównał wszystkich chrześcijan-niekatolików do zbójców i zobowiązał
władców do tego, by winnych heretyków zabijano w ciągu pięciu dni.
Dominikanie, uczniowie Tomasza z Akwinu, oficjalnego filozofa tego
Kościoła, który sam domagał się wykluczenia "ludzi dotkniętych zarazą"
ze społeczeństwa, zaczęli tresować psy do polowań na kacerzy i przez
pół tysiąclecia przewodzili inkwizycji.

I oto zaczęły się tortury, oblewanie wodą święconą, układanie na
specjalnych ławach, sadzanie na huśtawce, na rozżarzonych węglach,
zakładanie butów hiszpańskich. Robiono znak krzyża i robiono miazgę z
ludzi. Gdy zbierał się trybunał, odwoływał się do Ducha Świętego, po
czym zezwalał na wszelkie oszustwa. "Dla dobra sprawy -- skomentował
zbiór zeznań, przez szesnaście dni coraz okrutniej torturowanego
Savonaroli, jeden z jego sędziów -- to i owo pominięto, to i owo
dodano". Podobnie fałszowano protokoły zeznań świadków obrony.

Każdy katolik był zobowiązany składaną przez siebie przysięgą do
prześladowania heretyków i musiał tę przysięgę powtarzać co dwa lata,
rodzice musieli denuncjować dzieci, te zaś swoich rodziców, mężowie
denuncjowali żony, a te ostatnie -- swoich mężów. Tak rozpoczęły się
donosicielstwo, działalność konfidentów, szpiegowanie i zastraszanie,
co później bardzo rozwinęły nowoczesne państwa policyjne, tak
rozpoczęło się na wielką skalę wymuszanie pozornej uległości i zarazem
owo niepowtarzalne, ohydne połączenie strusiej polityki z obłudą,
charakterystyczne odtąd dla mentalności narodów chrześcijańskich.

Jakże tolerancyjne były -- w porównaniu z nimi -- kulty pogańskie! Jakże
wspaniałomyślni bywali często sami Rzymianie wobec chrześcijan, którym
po dziś dzień zdarza się w groteskowy sposób wyolbrzymiać zaciekłość
doznanych prześladowań. Reskrypt Trajana z roku 112, który przesądza o
stosunku do chrześcijan przez następnych sto kilkadziesiąt lat, nie
zezwala na śledzenie ich ani też na anonimowe donosy. "Albowiem byłby
to zły przykład, niegodny naszej epoki". "Nie chcę -- dekretuje później
cesarz Hadrian -- by dręczono niewinnych, i trzeba uniemożliwić
oszczercom bezkarne uprawianie ich haniebnego procederu".

A tysiąc lat później: jakiż postęp w obyczajowości czasów
chrześcijańskich! Przy tropieniu "kacerzy" dopuszczalne jest wszelkie
oszustwo. Ludzie są wszędzie podjudzani do polowań na heretyków,
otwarcie zaszczepia się okrucieństwo. Dużo płaci się za miejsca w
oknach z widokiem na stos, a wiernym, którzy zgromadzą drewno,
zapewnia się odpust zupełny. Urządzane są imponujące autodafe,
stanowiÄ…ce okazje do masowego mordowania ludzi -- czasem na oczach
dwustu tysięcy widzów. Na ostatnią drogę zakłada się skazanym nawet
czapki błazeńskie, przytyka im się do ciała rozżarzone obcęgi,
niekiedy ucina się im prawą rękę, a potem słychać śpiew, podczas gdy
ofiary -- zależnie od kierunku wiatru -- już to się duszą, już to z
wolna się palą: "Chwalimy Cię, wielki Boże". "Budujący przykład
społecznej doskonałości" -- tak chwali jeszcze w 1853 roku inkwizycję
wydawane przez jezuitów watykańskie czasopismo.

Żaden artysta kabaretowy nie potrafiłby lepiej sparodiować
chrześcijaństwa.

Zdarzało się, że umierające kobiety zabierano w łóżkach na miejsce
egzekucji i tam wrzucano je w ogień.

Sam wielki inkwizytor, Torquemada, osobiście posłał w Hiszpanii
dziesięć tysięcy dwieście dwadzieścia osób na stos oraz
dziewięćdziesiąt siedem tysięcy trzysta siedemdziesiąt jeden osób na
galery. I jeszcze w połowie XX wieku chrześcijanie torturują we
frankistowskiej Hiszpanii, w Korei, Algierii, Grecji, Wietnamie i w
więzieniach Republiki Federalnej Niemiec. W hitlerowskich Niemczech
zostaje przywrócona straszliwa kara odpowiedzialności rodzinnej --
papież Grzegorz IX ekskomunikował aż do siódmego pokolenia, a papież
Urban II nie uważał za morderstwo zabicia osoby ekskomunikowanej,
"gwoli przysłużenia się Kościołowi -- naszej matce".

Nie wszystkich heretyków palono. Skruszonym okazywano łaskę. Bito ich
w niedziele podczas mszy, raz w miesiącu w każdym domu, gdzie
spotykali się z podobnymi sobie, oraz w czasie procesji, na każdej
stacji. Czasem pędzono ich też nago po ulicach, po czym byli biczowani
przy ołtarzach i nawet legaci papiescy nie uważali udziału w tym za
uwłaczający im. Inni skruszeni trafiali pod "mur". Skazywano ich na
murus largus, dosyć łagodne ograniczenie wolności, albo na murus
strictus, co oznaczało dożywotnie przykucie rąk i nóg do ściany
pozbawionej okien celi, zgodnie z nakazem papieża, jak najmniejszej i
jak najciemniejszej, a więc karę nie stosowaną nawet za Hitlera.
Jeszcze straszniejszy był murus strictissimus, o którym protokoły
inkwizycji jednak milczÄ….

Znani nam są katolicy, którzy w XIII wieku zaświadczali swoją
prawowierność następującą przysięgą: "Nie jestem kacerzem, bo mam żonę
i śpię z nią, mam dzieci i jem mięso, kłamię, przeklinam i jestem
wierzącym chrześcijaninem, tak mi dopomóż Bóg!"

Zmarłych, których "herezja" wychodziła na jaw dopiero po ich śmierci,
trzeba było ekshumować i traktować tak, jak gdyby jeszcze żyli.
Niesławnym wczesnym przykładem na to jest postępowanie z papieżem
Formozusem. Stefan VI kazał go w 897 roku wykopać, wydał nań wyrok i
pozbawił go dwóch palców prawej ręki. Sergiusz III zarządził w 905
roku ponowną ekshumację zwłok Formozusa, polecił przyodziać je w szaty
papieskie, posadzić na tronie, po czym -- skazawszy go jeszcze raz --
kazał odrąbać mu kolejne trzy pąlce oraz głowę.

Gdy zadźgano Zwingliego, został poćwiartowany i spalony, a dla
zbezczeszczenia jego prochów dorzucono do ognia świńskie łajno. Pod
stosem Husa umieszczono natomiast potajemnie zgniłego muła, żeby
zademonstrować ludowi odór diabła.

Ale sporadyczne akcje przeciw "kacerzom" nie zadowalały papieży.
Pogrążyli oni całą Europę w wojnie. Na południe i na północ wysyłali
krucjaty. To, co nie było katolickie, musiało zniknąć, i tak samo
działo się jeszcze w XX wieku w klerykalno-faszystowskiej Hiszpanii
oraz w Chorwacji.

Pierwsza krucjata przeciwko chrześcijanom odbywała się od 1209 roku i
dotknęła albigensów, "zakałę i hańbę rodu ludzkiego", jak pisał
jeszcze w XIX wieku papież Grzegorz XVI, albigensów, którzy ewidentnie
i w takiej mierze nawiązywali do pierwotnego chrześcijaństwa, że nawet
doktor Kościoła Bernard z Clairvaux mówił o nich: "Nie ma pewno
bardziej chrześcijańskich kazań niż wygłaszane przez nich, czyste były
też ich obyczaje". A tymczasem Innocenty III wezwał, w niecałe dwa
miesiące po intronizacji, cały świat chrześcijański do palenia
"kacerzy", którzy by się nie wyrzekli swojej wiary. Szlachcie
północnofrancuskiej obiecał posiadłości, królowi Francji (który
wyraził swoje wątpliwości co do krucjaty!) panowanie nad krainą
zamieszkiwaną przez albigensów, a wszystkim katolickim krzyżowcom,
nawet najgorszym grzesznikom, wieczną szczęśliwość w raju.

Po owym wezwaniu chwycili za krzyże władcy duchowni i świeccy, całe
hufce rycerzy, włóczęgów, tysiące łupieżców zwłok, najemni żołdacy,
ladacznice z przewoźnych świątyń Wenery. Z pieśnią Przyjdź Duchu
Święty atakowali miasta, wyrzynali mieszkańców, i "heretyków", i
katolików, jak popadło. Wyrzynali trzymających monstrancje kapłanów
przy ołtarzach, wyrzynali niemowlęta i starców: w samym tylko Beziers
-- dwadzieścia tysięcy ludzi. Już wówczas matki tuliły dzieci do
piersi, by nie widziały wrzucania w ogień, tak jak to było później w
komorach gazowych Auschwitz. Ale że jeszcze po dwudziestu latach tej
rzezi jacyś albigensi się uchowali, Kościół płacił dwie marki srebrem
jako premię za każdego żywego lub martwego "kacerza", dostarczonego
już po zawarciu pokoju.

Krucjaty i wojny religijne szaleją odtąd w Europie przez całe
stulecia. Kontynuowane jest również nawracanie pogan na Wschodzie,
zainicjowane już w 782 roku nakazaną przez Karola "Wielkiego"
egzekucją czterech i pół tysiąca Sasów. W roku 1147 odbywa się
krucjata na ziemie Wenetów. Hasło: "Kto nie zechce się ochrzcić, niech
zginie".

U schyłku średniowiecza rycerze w habitach wymordowują na Wschodzie
mieszkańców całych regionów. I w końcu katolicy staczają dziewięć
bitew między sobą, bo papież żąda dla siebie -- jako "dziedzictwa Matki
Boskiej" czegoś, co rycerze też chcą sobie zatrzymać.

W połowie XV wieku ofiarą trwającej wojny prowadzonej przez Zakon
Krzyżacki w Polsce padło tysiąc dziewiętnaście kościołów i
siedemnaście tysięcy dziewięćset osiemdziesiąt siedem wsi. Pięćset lat
później "europejska krucjata" (jak określa ją katolicki kapelan polowy
Wehrmachtu), kampania rosyjska Hitlera, której postępy odnotowują "z
satysfakcją" wszyscy biskupi niemiecko-austriaccy i którą papież Pius
XII pochwala jako "obronę podstaw cywilizacji chrześcijańskiej", otóż
ta "krucjata" pociÄ…ga za sobÄ… zniszczenie ponad tysiÄ…ca siedmiuset
miast i siedemdziesięciu tysięcy wsi i pozbawia dwadzieścia pięć
milionów ludzi dachu nad głową, nie mówiąc już o zabitych. O dalszych
perspektywach pisze katolik Friedrich Heer: "Planowanie, obmyślanie,
przygotowywanie nowej wojny przez chrześcijański Kościół -- chcący
odegrać rolę wspólnika w tej zbrodni -- jest prostą kontynuacją
poparcia dla wojny prowadzonej przez Hitlera, udzielonego przez
przywódców obu głównych Kościołów".

Sześćset lat prześladuje się waldensów -- tylko dlatego, że poważniej
traktują Biblię. W roku 1234 papież Grzegorz IX nakłania do krucjaty
przeciw chłopom ze Steding, którzy odmawiają arcybiskupowi Bremy
nadmiernej daniny. Pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci ginie z rąk
krzyżowców, a zagrody owych chłopów zajmują osadnicy obdarzeni nimi
przez Kościół.

Na poczÄ…tku XV wieku Marcin V i Eugeniusz IV propagujÄ… krucjaty
przeciw husytom, podczas których dochodzi do strasznych wyczynów obu
stron: katolikom rzeźbi się na czołach krzyże, a husytom -- kielichy;
kapłanów piecze się w beczkach pełnych smoły albo zasztyletowuje się
ich przy ołtarzach. Dokonywane rzezie wyludniają całe miasta, setki
wiosek płoną, już wtedy zostaje wypróbowana taktyka spalonej ziemi.
Ale jeszcze po drugiej wojnie światowej zostajemy pouczeni przez
protestanckiego teologa Thielickego: "Chrześcijanie, którzy swą służbę
frontową odbywają pod okiem Boga, zawsze pojmowali rzemiosło wojenne
jako wykonywane w imię miłości [!]". A jego kolega Künneth oświadcza w
trzynaście lat po Hiroszimie: "Nawet bomby atomowe mogą służyć
okazywaniu miłości bliźnim".

Żaden artysta kabaretowy...

W 1538 roku Paweł III wzywa do krucjaty przeciw odszczepieńczej
Anglii, której "kacerzy" chciałby przemienić w niewolników --
wszystkich razem i każdego z osobna.

W roku 1568 hiszpański trybunał inkwizycji postanawia likwidację
trzech milionów Niderlandczyków, którzy -- jak brzmi hasło wypisane na
kapeluszach "gezów" -- wolą być "raczej Turkami niż papistami". Gdy
książę Alba ma już za sobą wymordowanie wielu tysięcy ludzi, papież
przesyła mu dla podtrzymania ducha poświęconą szpadę i od tej chwili
rozpoczyna się wyludnianie całych miast, nie oszczędzające nawet
jednego dziecka, a towarzyszą temu wymyślne okrucieństwa, na przykład
dławienie córek krwią ich ojców.

We Francji dochodzi, w 1573 roku, okrzyk bojowy: "Niech Żyje msza!
Zabijajcie, zabijajcie!". W ciÄ…gu jednej nocy do zmasakrowania
dwudziestu tysięcy hugenotów. "wyplenienia" ich -- żądał Pius V;
Grzegorz XIII zaś urządza z uciechy publiczne festyny i każe wybić
okolicznościowy medal z wizerunkiem anioła, który zabija hugenota, na
awersie i własną podobizną na odwrocie.

Potem, po roku 1685, opuszcza Francję dwieście tysięcy hugenotów.
Masowe przesiedlenia, banicje, emigracje obserwowane w XX wieku majÄ…
swoje wielkie precedensy już w średniowieczu, kiedy to w różne strony
świata uciekają waldensi, humaniści, luteranie, erazmianie, baptyści,
socynianie, antytrynitarze itd.

W roku 1584 papież Grzegorz XIII stawia w bulii In coena Domini
protestantów na równi z piratami i zbrodniarzami. A gdy po toczonej
przez trzydzieści lat XVII wieku wojnie religijnej, która pochłonęła
od czterdziestu do siedemdziesięciu procent ludności krajów
zaangażowanych w nią, całkowicie wyczerpane strony walczące zawierają
traktat westfalski, z oficjalnym protestem występuje papież Innocenty
X.

http://www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/zbrodnie/dzieje_zbawienia-2.php
no comments
diggit! del.icio.us! reddit!