Author: boukunboukun Date: Sep 2, 2008 13:36
To było gigantyczne śledztwo. Toczyło się w dwóch prokuraturach, uważnie
obserwowane przez wszystkie ogólnopolskie media. Cały kraj żył losami sprawy
wanny Wassermanna.
Kilka lat temu Polskę obiegła wstrząsająca informacja: ktoś chciał zabić
prominentnego członka PiS Zbigniewa Wassermanna. Narzędziem zbrodni miała być
podłączona do prądu wanna. Potem okazało się, że w grę nie wchodzi zabójstwo z
premedytacją, a jedynie błędy popełnione podczas budowy domu polityka:
Powodem zarzutów była wadliwa instalacja wanny z hydromasażem, co - według
byłego koordynatora ds. służb specjalnych - mogło spowodować porażenie prądem.
Były także inne usterki wykazane przez biegłych. Stwierdzono wadliwą, niezgodną
z projektem konstrukcję dachu oraz złe usytuowanie wjazdu do garażu. Zgodnie z
ustaleniami łączny koszt usuwania stwierdzonych wad przekraczał 120 tys. zł.
Niedbałość lub nawet zła wola budowlańców to coś zdarzającego się w naszym kraju
nagminnie. Wielu z nas mogłoby się nawet identyfikować z problemami
Wassermanna - gdyby nie cyrk jaki urządził wokół całej sprawy. Polityk zdawał
się być naprawdę przekonany, iż ktoś czyhał na jego życie.
Początkowo śledztwo, chociaż powolne, zdawało się potwierdzać tezy Wassermanna:
|