Tak, to nie pomyłka. Lech Wałęsa "nagrzał" się na taniec z Marią Kaczyńską.
Podczas wywołującego już dość ekstremalne emocje wielkiego balu z okazji
90-lecia odzyskania niepodległości.
Pan prezydent zamiarza zabalować. "Warszawka" huczy od ploteczek. Kogo zaprosi?
Wałęsa jeszcze zaproszenia nie dostał. Czy dostanie, nie wiadomo. Bracia
Kaczyńscy, jak pamiętamy, odmawiają ostatnio legendarnemu przywódcy
"Solidarności" miejsca nawet w historii "Solidarności". A co dopiero w historii
Polski.
Jednak Wałęsa jest nastawiony optymistycznie i na bal ostrzy sobie zębiska.
Zdaniem dziennika "Dziennik" wyraża to "średniej jakości dowcipami". To Wałęsy
już zupełnie nikt nie lubi?
Z panią Kaczyńską zatańczyć... Już jestem nagrzany! Frak czy smoking? Coś tam
się znajdzie ze starych zapasów. Nowych nie kupię, bo nie mam pieniędzy na takie
zabawy.
Tak twierdził w RMF, jednocześnie sceptycznie odnosząc się do zapowiedzi Michała
Kamińskiego, że zaproszeni będą "wszyscy dwaj" byli prezydenci. A więc nawet...
Wojciech Jaruzelski.
Naturalnie, Michał Kamiński już wielekroć mówił dość dziwne rzeczy, z których
się potem wycofywał w sposób jakże dla PiS charakterystyczny: "Dziennikarze
wyrwali moje słowa z kontekstu i przekręcili je".
Prezydent chciałby, żeby takie imprezy były także momentem, kiedy politycy
mogą podać sobie ręce, mimo różnic, jakie ich dzielą.
Tu się, powiedzmy sobie, srodze uśmialiśmy. Zresztą, schorowany Jaruzelski i tak
by nie przyszedł. Balowi Kaczyńskiego, który ma być jednym z elementów nowego
wizerunku "wesołego prezydenta", grozi więc stempel "polityki historycznej" a'la
IPN - dla którego ani zasługi Wałęsy, ani udział prezydenta Jaruzelskiego w
bezkrwawej przemianie ustrojowej w Polsce, nie są zbyt istotne.
Na listopadowy bal zaproszono bodaj wszystkich światowych przywódców w liczbie
55 sztuk. Jak na razie, udział potwierdziło 15. Choć na decyzję maja jeszcze
prawie miesiąc, obrzydliwy tygodnik "Nie" widzi to czarno i jak zwykle
złośliwie.
Prezydent Kaczyński robi bal. Zaprosił 55 prezydentów wraz z żonami i
tłumaczami (...). Jak pamiętamy z dzieciństwa, w każdej klasie był taki
nieszczęśliwy dzieciak, który urządzał urodziny, na które nikt nie przychodził,
bo nikt go nie lubił. Nie wiem, na jakiej podstawie prezydent Kaczyński uważa,
że tym razem będzie inaczej.
Zjadliwość z gatunku tych, co to wypalają dziurę w stole, jednak sporo w tym
przesady. Na pewno przyjedzie Micheil Saakaszwili - o ile jeszcze będzie
prezydentem, bo o jego dymisji mówią już nie tylko Amerykanie i Nino Burżanadze,
ale i sztab generalny armii gruzińskiej. Który przed NATO obarczył go właśnie
całą winą za napaść na Osetię Południową.
Będą też jak zwykle przywódcy państw, dla których, zdaniem pana prezydenta,
Polska jest lokalnym hegemonem: Litwy, Łotwy i Estonii. Może przyjedzie "piękna
Carla Bruni" i przywiezie ze sobą męża, prezydenta Francji. Miedwiediewa i Busha
raczej nie będzie. Pewnie przyjedzie Condoleezza Rice - o ile spodobała się jej
sztywna angielszczyzna Tuska oraz tradycyjna, polska czołobitność.
Słowem, może być pięknie. A jeśli Wałęsa istotnie zatańczy z Marią Kaczyńską -
no, to będzie ładne zdjęcie. Choć jeśli prezydent Kaczyński zatańczy z Carlą
Bruni, zdjęcie będzie ładniejsze.
Magda Hartman
http://www.pardon.pl/artykul/6167/walesa_jest_nagrzany_na_kaczynska
boukun