> Tuskowi strzeliło w kręgosłupie
>
> Pudzianowskiego to z niego nie będzie. Wystarczyło, że nasz premier zabrał
> się w Andach za przestawianie kolejowej zwrotnicy i... trach! Coś łupnęło
> w kręgosłupie Słoneczka Peru Donalda Tuska. Zamiast raczyć się więc winem
> w słynnej chilijskiej winnicy Concha y Toro, szef rządu wylądował w
> hotelowym łóżeczku. A miało być tak pięknie...
>
>
> Jak siÄ™ okazuje, nawet przyjemne egzotyczne wycieczki bywajÄ…
> niebezpieczne. Dramatyczny zwrot w "podróży życia", jak swoją wyprawę do
> Peru i Chile nazwał sam premier, miał miejsce w Andach, na wysokości ponad
> czterech tysięcy metrów.
>
>
> Szef rządu był głuchy na podszepty, że powinien popijać "mate de coca",
> czyli herbatkę z liści koki, którą Inkowie zalecają jako złoty środek na
> wysokogórskie dolegliwości. I słusznie. Bo zgubiła go nie wysokość, tylko
> brawura i tanie popisy...
>
> Nasz premier chciał pochwalić się przed mikrymi Indianami swoją krzepą i
> zabrał się za przestawianie kolejowej zwrotnicy. No i - trzask! Coś
> boleśnie strzeliło w kręgosłupie Tuska.
>
> Ból pleców nie dawał o sobie zapomnieć i pokrzyżował resztę planów. Trzeba
> było raptownie zmieniać plan premierowskiej "podróży życia". Chcąc nie
> chcąc, poszła więc w odstawkę wizyta w słynnej winnicy Concha y Toro. I
> państwo Tuskowie zabarykadowali się w luksusowym hotelu Hyatt (co najmniej
> 1500 zł za noc w zwykłym apartamencie).
>
> Mocno obolały premier dopiero dziś późnym wieczorem wyląduje w Warszawie.
> Sądząc po moim kręgosłupie potrzebuję odpocząć. Po tylu godzinach w
> podróży muszę odbudować kondycję - przyznaje zatroskany o swój stan
> zdrowia Donald Tusk.
>
> Kto wie. Może po powrocie z morderczej wyprawy do Peru i Chile szef rządu
> będzie więc musiał się udać się na urlop?
>
>
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=18011&wid=9970899&ticaid=15eb9
>