Tarcza
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
Tarcza         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: boukun
Date: Sep 17, 2008 12:55

Nie bawi mnie życie w kraju, gdzie z powodu przyjazdu urzędnika drugiej rangi z
USA, na dwóch łapach skaczą przed nim konstytucyjnie wybrani prezydent i
premier. Więcej, depczą się po piętach dosłownie i w przenośni, aby stanąć
bliżej tej znakomitości i uśmiechać się do niej jak przysłowiowa k... do
milicjanta. Mieliśmy z tym do czynienia przy okazji sławetnego podpisania umowy
o zainstalowaniu w Polsce tzw. tarczy antyrakietowej. Sekretarz stanu
Condoleezze Rice sprawiała wrażenie następczyni tronu, którą otaczają dworacy o
nazwiskach Lech Kaczyński, Donald Tusk, Radek Sikorski i pomniejsi kamerdynerzy.
Mister prezidento wcisnął się po prostu pod ramieniem Tuska, aby stanąć przy
boku pani sekretarz ze Stanów Zjednoczonych i szczerzyć zęby do kamer. Wyglądało
to gorzej od scen podległości z okazji przyjazdu do PRL sekretarzy generalnych
sowieckiej kom-partii. Obaj panowie K. i T. nie szczędzili sobie docinków i
przytyków. Kaczyński żalił się w mediach z powodu otrzymania zaproszenia na
uroczystość z nagłówkiem "Pan", a nie "Prezydent". Później spóźnił się biedak o
dziewięć minut na bibkę z Rice, bo musiał biegać po schodach nieznanego sobie
gmachu Kancelarii Premiera, wprowadzany rzekomo w błąd przez pomniejszego
urzędnika rządu.

Gwoździem (do trumny?) programu stało się wygłoszone po angielsku (?)
przemówienie premiera, którego obserwatorzy nie za bardzo mogli zrozumieć.
Krążyły opinie, iż Tusk posługuje się gwarą kaszubską albo jakimś innym
narzeczem. Słuchał go z niezbyt mądrym uśmiechem pan prezydent - i tak nic z
tego nie łapał, czy mieliśmy do czynienia z gwarą Kaszubów, czy z marną
angielszczyzną premiera. Potem głowa państwa sama przemówiła - niby po polsku,
lecz tak bełkotliwie i z dziwnie wykrzywioną twarzą, że też niewielu pojęło sens
tej wiekopomnej wypowiedzi.

W ogólnym zarysie obaj panowie trąbili peany na swoją cześć, że oto zapewnili
bezpieczeństwo Polsce na setki lat. Można z tym ostro polemizować, ponieważ
jesteśmy wystawieni na całą potęgę rakietową i lotniczą Rosji, zaś tarcza -
przesterowanie pocisków i wyposażenie je w głowice nuklearne, to małe piwo -
jest zagrożeniem właśnie dla tego kraju, bo w Iran i Koreę Południową jako
potęgi nuklearne atakujące USA, nie wierzy ostatni idiota. Amerykanie dali nam w
formie paciorków bateryjkę przestarzałych rakiet Patriot, które mają ochronić
Warszawę (w 1939 może by się sprawdziły...).

Mieszkańcy powiatu Słupsk - gdzie baza ma stanąć - nie dostali nawet tego, będą
się ostrzeliwać z łuków, dubeltówek i petard. Przy odrobinie szczęścia coś
strącą, na przykład kaczkę... Amerykanie obiecali w umowie, że swej tarczy będą
bronić do końca. Fajnie, ale co się stanie, gdy ruszą na nią z młotkami,
kluczami francuskimi, kombinerkami i innym sprzętem demontującym obywatele z
okolic Słupska? Czy skosi ich ogień z karabinów maszynowych "marines"? Umowa nie
jest w tym punkcie ścisła. Żeby było śmieszniej, Amerykanie w porozumieniu z
"polskim" MSZ rozważają ochronę swej bazy antyrakiet Patriotami z Niemiec - nie
wiadomo, albo z bateriÄ… warszawskÄ… lub w zamian za niÄ…. Rysuje siÄ™ obraz
kontroli rakietowych pocisków niemieckich nad Ziemiami Odzyskanymi, których
Berlin nigdy się nie wyrzekł. Cóż za debil mógł to wymyślić?

Jeszcze w lipcu br. PO sprawiała wrażenie umiarkowanego przeciwnika tarczy, PiS
z prezydentem gotowi byli nawet dopłacać za jej zainstalowanie na terytorium
Rzeczypospolitej Polskiej. W ostateczności porozumienie nastąpiło w zasadzie
błyskawicznie, prawie natychmiast po rozpętaniu awantury w Gruzji, co też wiele
nam mówi w sprawie, kto wyniósł prawdziwe korzyści z tego konfliktu. Na bazie
rusofobicznej histerii w mediach, lekką przewagę w sondażach zdobyli zwolennicy
tarczy (z euforią wypowiadał się o niej m.in. nieoceniony "przyjaciel" Polski
Szewach Weiss).

Kaczyński i Tusk wzięli to za proces stały i postanowili wypracować przymusowy -
wobec obopólnego obrzydzenia do siebie - consensus w tej kwestii. Jednocześnie
Amerykanie poszli na minimalne ustępstwa (cała ta umowa, to w większości
obiecanki i krągłe słowa bez znaczenia). Kierując się chwilowymi sondażami, L.
Kaczyński i Tusk zapragnęli przypodobać się wyborcom, ponieważ obaj śnią o
Pałacu Prezydenckim - pierwszy o drugiej kadencji, drugi o debiucie na jego
salonach. Jest to myślenie krótkowzroczne, albowiem wahadło w sprawie tarczy nie
powinno utrzymać się długo po stronie jej entuzjastów.

Baza z tarczą nie stanie jutro, może nie stanąć nigdy, ale polskojęzyczne władze
udowodniły Suwerenowi zza oceanu, iż spełnią każde jego życzenie bez oglądania
się na bezpieczeństwo polskiego narodu. W razie czego, my zwykłe szaraki
wyparujemy w mgnieniu oka po wybuchu nuklearnym lub zdechniemy w męczarniach po
miesiÄ…cu, zaÅ› "nasi" wodzowie - jak uczy tradycja - ucieknÄ… zawszasu bardzo
daleko. Znajdą cichą przystań w schronach wykutych w Górach Skalistych lub w
równie bezpiecznym i dalekim miejscu. Rządzą nami agenci wpływów Stanów
Zjednoczonych i Izraela. Nie bądź głupi, nie wierz antypolskim egoistom, których
interesują tylko własne kariery!

ROBERT LARKOWSKI
7 Comments
diggit! del.icio.us! reddit!