Author: Hans KlossHans Kloss Date: Sep 11, 2008 02:16
Fragment podstępnie wykradzionego przez ćwiąkalistów scenariusza ocalony w
ostatniej chwili dzięki nieocenionej Stefanii P. której niniejszym składam
wyrazy podziekowania.
Motto [dla nieprzytomnych- parafraza Szpotańskiego]:
"Nie mogac Kaczorowi sprostac, nasz Donek musiał kompleksów dostac.
Bo jak naucza Freud profesor w czlowieku rodzi sie agresor,
gdy mu o sobie zle mniemanie nasuwa z innym porównanie.
Gdyż nikt nie godzi sie z ochota z tym ze zwyczajnym jest idiotą"
Sierpień 2008, sobota, godzina 21:57, gabinet premiera RP. Mrok w gabinecie
rozświetla tylko premierowska lampka. Biurko absolutnie schludnie puste,
wyczyszczone. Leży na nim centralnie tylko jedna kartka. Nad tą jedną kartką
zwisa pochylony Premier, ubrany w błękitną koszulę bez krawata, kołnierzyk
swobodnie rozpięty, rękawy zawinięte od niechcenia. Ujęcie trwa jakieś 6
minut. Premier w absolutnym bezruchu wpatruje się w jedną i tę samą kartkę
papieru. W tle muzyka, smętne i cichutko zawodzenie irlandzkie się niesie.
Np. takie: (można zapętlić, jak za krótko)
|