Przeczytales to chociaz?
"boukun" wrote in message
news:gaugp9$868$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Najgłupsza antyrosyjska propaganda, powinna dać sobie spokój z budowaniem
> kolejnego wcielenia stracha w postaci imperialistycznej Rosji, która
> napadła tym razem na miłującą pokój Gruzję. Prawda jest przeraźliwie
> jasna, bo to gruzińskie oddziały rozpoczęły krwawą agresję na Osetię
> Południową, zrywając rozejm i perfidnie wykorzystując fakt, że właśnie
> zaczęła się Olimpiada w Pekinie, Putin jest daleko, Rosja pewnie nie zdąży
> podciągnąć wojsk i nieliczni Osetyjczycy łatwo ulegną terrorystycznemu
> ostrzałowi artylerii i natarciu doborowej 1 Dywizji Zmechanizowanej,
> jedynej wartościowej uderzeniowo jednostce gruzińskiej, szkolonej i
> ekwipowanej m.in. przez Amerykanów, Ukraińców i Żydów z Izraela. Izrael to
> zresztą wypróbowany przyjaciel Tbilisi, przebywa tam wielu żydowskich
> instruktorów wojskowych i cywilnych inżynierów, popularne samoloty
> bezzałogowe Gruzja sprowadza właśnie z Tel Awiwu. Nie do końca sprawdzone
> informacje podają o obecności oficerów izraelskich na gruzińskich
> pozycjach przed atakiem na Osetię Płd. Czyżby przekazywanie doświadczeń
> jak obracać miasta w perzynę na wzór Bejrutu, gdy armia żydowska dokonała
> inwazji na Liban?
>
> Prezydent Micheil Saakaszwili nie ma łatwej sytuacji wewnętrznej,
> spacyfikowana przez tamtejsze ZOMO opozycja go nie znosi za dyktatorskie
> zapędy, w kraju panuje bieda, chaos i marne nastroje społeczne, na co
> najlepszym lekarstwem byłaby zwycięska wojna błyskawiczna i przyłączenie
> do Gruzji zbuntowanej prowincji Osetii Południowej. Cały naród zapomniałby
> prezydentowi liczne grzechy. Dodatkowo podniecany optymistycznymi
> raportami CIA o słabości Rosjan w tym rejonie, Saakaszwili (Amerykanie w
> rzeczywistości, chcieli rękami Gruzinów przetestować stopień rosyjskiej
> determinacji militarnej i politycznej na Zakaukaziu) - pewny moralnego i
> wojskowego (zupełna paranoja!) wsparcia USA i NATO - zdecydował się na
> spektakularny atak w środku nocy z użyciem rakiet ziemia-ziemia i ciężkich
> dział, a następnie marsz w głąb Osetii wspomnianej 1 Dywizji.
>
> Przyniosło to 1400-2000 ofiar wśród cywilnych Osetyjczyków, głównie
> mieszkańców stolicy separatystycznej republiki Cchinwali i pobliskich
> wiosek; zginęli także rosyjscy żołnierze misji stabilizacyjnej z mandatu
> OBWE. Obywatele Osetii Płd. opowiadali rosyjskim mediom elektronicznym i
> osobiście przybyłemu tam Władimirowi Putinowi o gruzińskich zbrodniach:
> rozjeżdżaniu starszych ludzi z dziećmi czołgami i wozami pancernymi,
> rzucaniu granatów do piwnic z cywilną ludnością i ich podpalaniu
> (potwierdził to częściowo na swym blogu Mateusz Piskorski-znany teoretyk
> myśli eurazjatyckiej, podróżujący po Kaukazie), podrzynaniu gardeł
> niemowlakom - mówiła o tym młoda kobieta, czy ostrzeliwaniu osiedli
> mieszkaniowych i szpitali. Miasto po gruzińskiej ofensywie jest kompletnie
> zniszczone. Relacje osetyjskich cywilów były objęte embargiem w
> polskojęzycznych środkach masowego przekazu, całkowicie antyrosyjskich i
> stojących po gruzińskiej (amerykańsko-syjonistycznej?) stronie.
> Nie pokazano ani jednego (!) przekazu TVP, TVN i Polsatu z zaatakowanej
> przez Gruzinów Cchinwali i szerzej Osetii Południowej. Mistrzem kłamliwej
> manipulacji stał się nie kryjący obrzydzenia do Rosjan red. Jacek
> Pałasiński z TVN 24. Każdą gruzińską plotę, przedstawiał jako prawdę
> objawioną - np. marsz Rosjan na Tbilisi i zajęcie Gori. Przeciwko Rosji
> judził też perfidnie znany Żyd Jerzy Pomianowski, redagujący liberalny,
> rosyjskojęzyczny miesięcznik "Nowaja Polsza".
>
> Straszni bracia w swej masie, jak zwykle szczuli Słowian na Słowian.
> Osetyjczycy i Gruzini to narody żyjące w nienawiści, opisywane wyżej
> gruzińskie okrucieństwa mogły mieć miejsce, ma to ustalić specjalna
> komisja, co obiecał prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir
> Putin. Prezydenckie lica Saakaszwiliego emanowały triumfem, bo pierwsze
> godziny blitzkriegu przebiegały pomyślnie. Sukcesy skończyły się bardzo
> szybko, ponieważ do akcji błyskawicznie wkroczyły jednostki 58. Armii
> Federacji Rosyjskiej, dwa pułki komandosów Specnazu, lotnictwo i
> praktycznie w kilkadziesiąt godzin oczyszczono z wojsk gruzińskich Osetię
> Południową, których wycofywanie przed Rosjanami zamieniło się w bezwładną
> ucieczkę. Rosyjskie lotnictwo i komandosi, zaatakowali kilka miast, baz
> wojskowych, lotnisk i zakładów zbrojeniowych na terytorium Gruzji
> właściwej, mobilizację i stan wojenny ogłosiła druga zbuntowana przeciwko
> Tbilisi prowincja, liczniejsza od Osetii Południowej, Abchazja, gdzie
> według niektórych komentarzy, Rosja miała zamiar otworzyć drugi front
> gruziński.
>
> Jednak Abchazom zależy na odbiciu Wąwozu Kodorskiego i na tym tle toczyły
> się w tym rejonie walki, zakończone zresztą powodzeniem. Rozeszły się
> pogłoski o planowanym natarciu Rosjan na stolicę Gruzji, zaś kluczowe
> miasto strategiczne Gori, gdzie urodził się zresztą Stalin (jego zdobycie
> dzieli praktycznie kraj na pół), przeżyło kilka ograniczonych nalotów
> rosyjskiego lotnictwa. Natężenie rosyjskich ataków poza Osetią Południową
> zostało przez gruzińską i polskojęzyczną propagandę mocno przesadzone.
> Wystraszony Saakaszwili zawiesił walki i zwrócił się do drugiej strony z
> propozycją rozejmu i rozmów, lecz Moskwa nie uważa go już za partnera do
> dialogu za awanturnictwo polityczne, destabilizację Kaukazu, nieuleczalną
> antyrosyjskość i domniemane zbrodnie wojenne.
>
> Jest prawie pewne, że Rosja dążyć będzie do ustąpienia Saakaszwiliego,
> lecz raczej w pokojowy sposób i nawiązania dialogu z umiarkowanymi
> przedstawicielami gruzińskiej opozycji. Dlatego trudno uwierzyć w rosyjską
> chęć podbijania Gruzji - co bardziej wiarygodne, po wyparciu wojsk
> gruzińskich z Osetii Południowej, mieliśmy do czynienia z kontrolowanym
> naciskiem militarnym w celu zmiany reżimu Saakaszwiliego. Obecny gruziński
> prezydent wpakował swój naród w bagno, nie mając żadnych kart
> przetargowych w konflikcie z sąsiadującym mocarstwem. Waszyngton - główny
> sojusznik Tbilisi - nie robił nic poza werbalnymi protestami przeciwko
> naruszaniu integralności i niepodległości Gruzji, podobnie jak Unia
> Europejska, której flagami Saakaszwili wyraźnie lubi się obwieszać. Ocenę
> kompetencji gruzińskiego prezydenta w powyższej, dramatycznej sytuacji
> zawarł opozycjonista Georgij Chaindrawa: "Saakaszwili jest idiotą. I
> przestępcą (...) to awanturnik i szantażysta". Chaindrawa widzi w
> posunięciach szefa Gruzji kompletną nieodpowiedzialność, kompromitujący
> brak daru przewidywania "o dwa kroki naprzód" i próbę jednoczenia Gruzinów
> poprzez wojnę z Rosją (pośrednio z Osetią Południową), co ma krótkie nogi,
> bo taki konflikt jest nie do wygrania. Gruziński opozycjonista demaskuje
> dyktatorskie zapędy prezydenta, sfałszowanie wyborów, brak wolnej prasy w
> kraju, niemożność otwartego dyskursu społecznego i daje prztyczka w nos
> głównemu lokatorowi Pałacu Prezydenckiego w Warszawie: "Wasz prezydent
> także jest odpowiedzialny za to, co dzieje się dziś w Gruzji. On musi
> widzieć, że należy poprzeć kraj i naród, a nie reżim". Nic dodać, nic
> ująć.
>
> Nie zaskoczyło Polaków psychopatyczne wprost w swej rusofobii stanowisko
> prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zagroził Rosji nieomal wojną w
> towarzystwie równie "potężnych" państw Litwy, Łotwy i Estonii (następnie
> dołączyła do tego koncertu ratlerków Ukraina), wspólnie nazywając Moskwę
> brutalnym agresorem i wybierając się gromadną wycieczką do Tbilisi w celu
> wsparcia Saakaszwiliego. Tam znowu prezydent RP popisywał się fanatyczną
> antyrosyjskością. Wyraźnie widać, iż L. Kaczyński nie ma zamiaru wspierać
> niezależnych gruzińskich polityków - z prześladowaną opozycją na czele -
> to Saakaszwili jest dla niego idolem i wyłącznym reprezentantem Gruzinów.
> Indywidualnie polski prezydent wieszczył, że imperializm rosyjski po
> skonsumowaniu Gruzji, pożre Ukrainę i Polskę. Stwierdził też, iż w
> zaistniałej sytuacji postawienie tarczy antyrakietowej jest koniecznością,
> czym zdemaskował jej nie wymierzone w Iran, lecz antyrosyjskie
> przeznaczenie bojowe.
>
> Cholera wie, może opisywana awantura była, obok innych podtekstów,
> spiskiem prezydentów USA, RP i Gruzji w celu wciśnięcia Polakom nikomu nie
> potrzebnej tarczy? Kaczyński, z braku partnerów w Europie, jest czołowym
> na świecie mentorem i sympatykiem Saakaszwiliego, biorąc
> współodpowiedzialność za uderzające w interes narodu gruzińskiego i
> istnienie samej Gruzji jego nieodpowiedzialne, cyniczne i awanturnicze
> działania. Kaczyński wciąga w swoje znajomości Polskę i antagonizuje ją
> coraz bardziej z Moskwą. Polskojęzyczne media trąbią o strategicznym
> sojuszu polsko-gruzińskim. Jaki to sojusz? Tysiące kilometrów odległości,
> szczątkowe kontakty, minimalna wymiana handlowa, księżycowe projekty
> ropo-gazociągu i pokryte staroświecką patyną sentymenty. PiS i PO
> lamentują nad losem napadniętych (?) przez Rosję Gruzinów, ale nie
> wspominają, iż tą wojenkę zaczął Saakaszwili i ma na sumieniu
> setki-tysiące Osetyjczyków. Mieszkańcy Osetii Południowej, to w większości
> obywatele Rosji, a więc kto miał stanąć w ich obronie, kiedy byli
> miażdżeni artylerią i czołgami? Federacja Rosyjska zachowała się godnie i
> nie pozwoliła na niewykluczone dalsze zabijanie i wyrzucanie Osetyjczyków
> z ich domów.
>
> Przed armią gruzińską uciekło ich 30 tysięcy, chyba nie z wiary w
> humanitaryzm gruzińskich sił zbrojnych? Trzeba sobie uzmysłowić - czego
> nie rozumie POPiS - że oprócz imperializmów wielkich są imperializmy małe.
> Na przestrzeni wieków Osetia i Abchazja zachowywały niezależność, również
> jako księstwa i królestwa, broniąc się przed przyłączeniem do Gruzji i
> wybierając na opiekuna bliższą sobie kulturowo i etnicznie Rosję. Gruzja -
> także w czasach bycia republiką sowiecką - zawsze dążyła do wchłonięcia
> siłą obu narodów, które żyją od długich setek lat na własnej ziemi, co
> odróżnia je na przykład od Albańczyków z Kosowa, gdzie ci zaczęli się
> osiedlać po wypędzeniu stamtąd rdzennych Serbów w wyniku terytorialnego
> parcia Imperium Tureckiego.
>
> Pozwolenie Osetii i Abchazji na samodzielną egzystencję w ramach
> niepodległych państw, autonomicznej części Rosji lub Gruzji (ten ostatni
> scenariusz jest najmniej prawdopodobny - Osetia Południowa dąży do
> zjednoczenia z rodakami z Osetii Północnej w granicach Federacji
> Rosyjskiej, zaś Abchazja nie chce słyszeć o podleganiu Tbilisi), to
> ostateczna desowietyzacja Kaukazu i przywrócenie wolności ludom i narodom,
> które nie chcą funkcjonować w granicach byłych republik związkowych ZSRR.
>
> W tym miejscu należy przypomnieć Kosowo, które zrabowano Serbii i
> obdarzono niepodległością wbrew wszelkim prawom i umowom międzynarodowym,
> bo Stanom Zjednoczonym i kliku państwom Unii się tak zachciało. POPiS był
> w niechlubnej czołówce zaborców i niech teraz nie leje krokodylich łez nad
> "naruszaniem" integralności Gruzji. Stworzono precedens i cała konstrukcja
> powojennego status quo się sypie. I zawsze bywa tak, że tam, gdzie
> amerykańsko-syjonistyczny biznes sobie tego życzy, powstaje jakieś Kosowo
> ewentualnie proamerykańska Gruzja, zaś w wypadku naruszenia strefy
> interesów Rosji, wyciąga się brudny arsenał dyplomatycznych i
> propagandowych sztuczek, aby Moskwę maksymalnie oczernić, pozbawić
> sojuszników i otoczyć marionetkowymi kraikami, utrzymywanymi dzięki
> obsłudze baz US Army.
>
> Rosja ma prawo na to nie pozwolić. Trzeba być gówniarzem z piaskownicy,
> żeby wciągać Polskę w amerykańsko-syjonistyczne gierki. Demonstracje
> przeciwko "agresji" na Gruzję przed rosyjską ambasadą w Warszawie,
> zgromadziły kilkanaście-kilkadziesiąt osób - działaczy PiS (co ciekawe),
> młodzieżówkę UPR Korwina-Mikke "Koliber" i syjonistycznych piłsudczyków z
> klubu wielbicieli "Gazety Polskiej". Oto pokaz siły zwolenników chorych,
> antyrosyjskich poglądów prezydenta Kaczyńskiego i POPiS-owców. Polacy mają
> dosyć pakowania pogrążonej w kryzysie i bezhołowiu ojczyzny w każdą
> awanturę, która służy budowaniu potęgi Ameryki i Izraela. Obdarzyliście
> "niepodległością" utrzymywane z bandytyzmu i terroryzmu Albańczyków
> serbskie Kosowo, a teraz szczekacie na rosyjską "agresję" w obronie
> Osetii Południowej, zaatakowanej przez waszego kolegę Saakaszwiliego?
> Trzeba być bezczelnym łajdakiem moralnym albo durniem z defektem mózgu,
> żeby kierować się tak pokrętną logiką.
>
> Gruzja pozostaje w naszych sercach w sferze sentymentalnego obrazu, który
> darzymy sympatią, ale nie wiemy o nim zbyt wiele na tle skomplikowanych i
> wielowiekowych konfliktów kaukaskich. Jako narodowcy ubolewamy, iż
> rządzeni niepoczytalną ręką Gruzini muszą sami płacić za nie swoje
> rachunki wystawiane na Wall Street. Życzymy im pokoju i pozbycia się
> watażków z przerośniętym ego, zrzuconych z USA na spadochronie, aby mącić
> i mieszać w diabelskim tyglu narodowych niechęci i nienawiści. Gdyby nie
> rosyjski pretekst, to znaleźli by inny do podpalania kaukaskiego kotła. U
> nas jest nieco podobnie, siłom rządzącym i tzw. opozycyjnym bardziej
> zależy na Amerykanach, Żydach, Ukraińcach z UPA, Litwinach i diabli wiedzą
> kim jeszcze, niż na własnych rodakach, o ile ci poprzetykani przodkami w
> jarmułkach politykierzy, są w ogóle naszymi rodakami.
>
> Rosja - ustami prezydenta Miedwiediewa - ogłosiła zawieszenie działań
> zbrojnych w Gruzji, wykluczając na razie podpisanie z nią rozejmu. Moskwa
> uznała, że Osetia Południowa jest bezpieczna, a "operacja przymuszania
> Gruzinów do pokoju" zakończyła się sukcesem. Miedwiediew zastrzegł, że
> działania mogą być natychmiast wznowione, kiedy Tbilisi podejmie akcję w
> stylu ostrzału Osetii Południowej. Stąd Rosja domaga się demilitaryzacji
> obszarów, z których artyleria gruzińska nękała Cchinwali i pomniejsze
> miejscowości (stacjonowała ona m.in. w okolicach Gori). Czyli na dzisiaj -
> 12 sierpnia - Rosjanie wstrzymali ten konflikt na własnych warunkach, a co
> będzie dalej, trudno powiedzieć. Reżim Saakaszwiliego nadal ma rosyjski
> pistolet przy głowie i szanse 50-50 na zachowanie władzy, jeżeli naród
> zechce go rozliczyć za polityczną nieudolność. Saakaszwili utracił de
> facto Osetię Płd. i Abchazję, doprowadził do rozbicia armii, częściowej
> okupacji kraju oraz pewnie na długie lata zamknął przed Gruzją drzwi do
> NATO i UE. Jego pozycja jest o tyle silna, że w Gruzji nie ma wolnych
> mediów - prawie wszystkie służą prezydentowi - które przedstawią osetyjską
> awanturę jako epokowe zwycięstwo przywódcy państwa. Utwierdzą go w tym
> fałszywym przekonaniu sympatycy w rodzaju Lecha Kaczyńskiego, co będzie
> nieszczęściem dla Gruzji i Gruzinów. Przegrały również USA i UE, bo
> Federacja Rosyjska pokazała kły niedźwiedzia, zdolnego nie tylko do
> zakręcania kurka z gazem, ale mocnego uderzenia przeciwnika za pomocą
> militarnej pięści, co Zachód przestał już brać pod uwagę i przeżył na
> gruzińskim przykładzie duży szok.
>
> ROBERT LARKOWSKI
>