z
http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felietony&id=37282&subdz=
http://www.bibula.com/new/display.php?textid=01793
W czasie gdy na pierwszych stronach gazet pojawiła się wiadomość o
zaangażowaniu żydowskiego gubernatora stanu Nowy Jork, Elliota Spitzera w
działalność gangu prostytucyjnego oraz oczywiście o korzystaniu z usług
luksusowych call-girls [1], warto zapoznać się z mało znanymi faktami
ukazującymi prawdziwe oblicze przemysłu pornograficznego w USA. Warto rzucić
snop otrzeźwiającego światła na najważniejsze zagadnienie dotyczące
zastraszającego rozwoju tego przemysłu, a przede wszystkim na stosunki
własnościowe poszczególnych firm tego "rozrywkowego" segmentu. W skrócie,
warto odpowiedzieć na proste pytanie: kto zorganizował ten przemysł w
Stanach Zjednoczonych, kto nim sterował w przeszłości i kto jest niemal
wyłącznym właścicielem dzisiaj. Aby zrozumieć determinację z jaką - dzisiaj
już nie tylko poszczególni właściciele, ale i potężne lobby pornograficzne -
coraz intensywniej zalewają społeczeństwo swymi produktami, należy
koniecznie odpowiedzieć na pytanie: jakimi motywami kierują się twórcy tego
przemysłu.
"Żydzi odgrywali (i dalej odgrywają) nieproporcjonalnie wielką rolę w całym
przemyśle filmów pornograficznych w Ameryce." (...) "Żydowskie zaangażowanie
w przemysł porno jest rezultatem atawistycznej nienawiści do
chrześcijańskiego autorytetu." (...) "Tak jak Żydzi nadreprezentatywnie
uczestniczyli w radykalnych ruchach, tak i teraz nadreprezentatywnie obecni
są w przemyśle pornograficznym." Prof. Nathan Abrams
Z pomocą przychodzi lektura opracowania opublikowanego na łamach żydowskiego
pisma The Jewish Quarterly [2], w którym autor, prof. Nathan Abrams,
wykładowaca współczesnej historii Ameryki na szkockim uniwersytecie w
Aberdeen, pisze wprost, iż: "Jakkolwiek Żydzi stanowią zaledwie dwa procent
amerykańskiej populacji, są prominentnie obecni w przemyśle
pornograficznym". I rzeczywiście, tak jak i w innych gałęziach tzw.
przemysłu rozrywkowego, a także w mediach, finansach, zawodach prawniczych,
osiągnęli wpierw wyraźną nadreprezentację, a później większość i w końcu
niemal całkowitą kontrolę, deprawując chrześcijańskie społeczeństwa.
Zaangażowanie Żydów w pornograficzny przemysł filmowy oraz szerzej, w
rozbudowany system burdeli działających a Stanach Zjednoczonych, datuje się
od początków tego kraju. Tak samo jak w innych czasach i miejscach na
świecie, żadna inna grupa etniczno-religijna nie przyczyniła się bardziej do
tak ogromnego rozwoju destrukcyjnych przywar społeczeństw.
Jak pisze prof. Abrams: "Być może wolelibyśmy udawać, że ten zdefiniowany
etnicznie problem przemysłu filmów XXX [ang. triple-exthics] nie istnieje,
jednak nie możemy uniknąć faktu, iż zeświecczeni Żydzi odgrywali (i dalej
odgrywają) nieproporcjonalnie wielką rolę w całym przemyśle filmów
pornograficznych w Ameryce. Zaangażowanie żydowskie w pornografię ma swoją
dlugą historię w Stanach Zjednoczonych i właśnie Żydzi pomagali w przemianie
tej egzystującej dotychczas na skraju społeczeństw subkultury, tworząc z
niej główną tkankę Ameryki."
Żydowscy wlaściciele i aktorzy
Zaangażowanie żydowskie w przemysł pornograficzny można podzielić na dwie
grupy: właścieleli i twórców oraz wykonawców-aktorów. Z uwagi na perspektywę
wielkich zarobków, możliwość kontroli nad ludźmi i upragnionej
destabilizacji społeczeństwa chrześcijańskiego, osadnicy żydowscy w Ameryce
szybko zainteresowali się tym rynkiem. Jak stwierdza Autor opracowania:
"Wielu dilerów rozprowadzających gadżety erotyczne i książki pornograficzne
w latach 1890-1940, byli imigrantami żydowskimi o niemieckich korzeniach.".
Podobnie ujmuje to Jay A. Gertzman w książce wydanej przez wydawnictwo
Uniwersytetu Pennsylvania [3] pisząc, że w tamtych czasach "Żydzi byli
głównymi dystrybutorami gallantiana, czyli książek z erotycznymi kawałami,
balladami i literaturą erotyczną, oraz tzw. awangardowych noweli i
[psuedonaukowych] wywodów na temat 'seksuologii'".
Przed wojną i krótko po jej zakończeniu, gdy Hollywood liczył się jeszcze z
opinią katolików, gdy obowiązywała jeszcze presja Legionu Przyzwoitości
(Legion of Decency) [4], podejmowane były jedynie pokątne próby obejścia
systemu i przemysł pornograficzny tkwił na obrzeżach chrześcijańskiej tkanki
społecznej. Dopiero "rewolucja moralna", idealnie zsynchronizowana czasowo i
korzystająca z owoców posoborowej degrengolady w Kościele, co bezpośrednio
rzutowało na kondycję społeczną, pozwoliła na wypłynięcie szumowin na
zewnątrz.
Twórcy, organizatorzy, przywódcy i wykonawcy tej kolejnej rewolucji, tak i
wielu poprzednich rewolucji przemieniających oblicze cywilizacji, w
nadreprezentatywnej liczbie pochodzili z żydowskiej diaspory. W przemyśle
pornograficznym w latach powojennych jedną z najbardziej znaczących postaci
był Reuben Sturman, nazywany z racji swych wpływów i zasięgu "Waltem
Disneyem Pornografii". Wykorzystując swoiście żydowskie cechy - tak
wyraziście opisane w powieściach np. Juliana Ursyna Niemcewicza, Józefa
Ignacego Kraszewskiego czy (w mniejszym stopniu, bo zaślepionej utopijną
ideą skuteczności 'asymilacji' Żydów) Elizy Orzeszkowej - budował imperium
zła, by, jak stwierdza Departament Sprawiedliwości USA, w latach 1970
kontrolować większość produktów pornograficznych.
Sturman, syn rosyjskich Żydów, początkowo sprzedawał komiksy, lecz później
zorientował się, że największe pieniądze znaleźć można rozbudzając ludzkie
żądze najniższego szczebla, zajął się więc sprzedażą literatury
pornograficznej, z czasem opanowując ten rynek niemal całkowicie. Już w
połowie lat 70-tych stał się właścicielem ponad 200 księgarń "tylko dla
dorosłych" - specyficznych miejsc, w których można i przejrzeć literaturę i
obejrzeć film i zaglądnąć przez peephole, a z pewnością i wiele więcej. Jak
oceniał Time Magazine, w początkach lat 90-tych Sturman zarabiał na czysto
rocznie około 300 milionów dolarów. O żydowskim zaangażowaniu w przemysł
pornograficzny prof. Abrams pisze bez ogródek: "Sturman nie tylko
kontrolował przemysł pornograficzny, on był tym przemysłem". Sturman
zakończył życie w więzieniu, gdzie przebywał skazany w 1997 roku za
manipulacje podatkowe, jednak nie przeszkodziło to jego synowi - Davidowi,
na kontynuowanie i dalszą rozbudowę "rodzinnego biznesu".
Dzisiejszym wcieleniem Reubena Sturmana jest kolejny Żyd w tym szczególnym
przemyśle - 48-letni Steven Hirsch, określany już nie jako "Walt Disney
Porn", lecz "Donald Trump Porn". Steven, tak jak i David Sturman, przejął po
swoim ojcu kierowanie "rodzinnym biznesem" i szefuje największą na świecie
korporacją produkującą filmy porno - Vivid Entertainment, zwaną ze względu
na dochody i zasięg "Microsoftem świata porno". Kontynuując "tradycję"
żydowskich środowisk rewolucyjnych mających jeden jedyny cel: zniszczenie
chrześcijańskiego porządku społecznego, firma Vivid intensywnie kreuje nowe
rynki patologii, tym razem wprowadzając i upowszechniając segment filmów
"gejowskich". A doskonale obserwując samodestrukcyjne zachowanie się
społeczeństw zachodnich o rodowodzie chrześcijańskim, Vivid zręcznie wpisał
się w nie oferując również tzw. reality-show, które jak tsunami ogarnęły
wszystkie telewizje świata, a poprzez koncerny ITI i Polsat (nb. firmy
założone i prowadzone przez Żydów o rodowodach komunistyczno-SB-ckich),
rozpowszechnione zostały również i w Polsce.
Obok właścicieli, producentów i stręczycieli żydowskich, drugą grupą
przemysłu pornograficznego są sami "aktorzy" występujący w filmach. Jak
stwierdza prof. Abrams: "Żydzi stanowią większość aktorów występujących w
filmach pornograficznych tworzonych w latach 1970-1990, a Żydówki znaczącą
liczbę porno-stars". Jednym z "królów" tego aktorstwa jest Ron Jeremy, dziś
55-latek, który wystąpił do tej pory w ponad 1600 filmach pornograficznych i
sam nakręcił ich ponad setkę. Jeremy, wychowany w żydowskiej rodzinie na
nowojorskim Queens'ie, wniósł do tego typu filmów postać na pozór dziwnego
uwodziciela: owłosionego, odpychającego grubasa, który jednak z łatwością
znajduje partnerki, często tuzinami wskakujące do łóżka. To nie przypadek,
że Żydzi określają rolę Jeremy'ego jako nebbishy, co w pierwowzorze języka
jidisz znaczy: nieszczęśliwiec-Słowianin.
Przeciwieństwem grubego Rona jest inny żydowski aktor - 43-letni Adam
Glasser, wysportowany, przystojny, były właściciel siłowni w Los Angeles.
Glasser, nowojorski Żyd, występujący pod pseudonimem Seymore Butts, "jest
dzisiaj prawdopodobnie najbardziej znanym żydowskim potentatem przemysłu
porno" - ocenia prof. Abrams. Jego studio, Seymore Inc. produkuje corocznie
kilkadziesiąt filmów, specjalnie pozorowanych jako amatorskie zdjęcia, które
mają podobno przysparzać większej autentyczności. Rozprowadza swoją
produkcję poprzez system franczyz, a w firmie zatrudnia również... swoją
matkę oraz kuzyna. Od roku 2003 Glasser wraz ze swoją rodzinką występują w
największych stacjach telewizyjnych świata w niezwykle popularnym (albo
lepiej: na siłę popularyzowanym) programie 'reality-show' Family Business.
Ta swoista soap-opera po raz pierwszy emitowana w Kanadzie w sieciach The
Movie Network, Movie Central i Showcase Television, rozprzestrzenia się po
świecie, ograniając ostatnio Channel 4 w Wielkiej Brytanii i FX w Ameryce
Łacińskiej.
Prof. Abrams w swoim opracowaniu ukazującym zaagażowanie się Żydów w
tworzenie i rozwój przemysłu pornograficznego, niestety wpada w pułapkę
próbując wyjaśnić przyczyny tego typu zachowania swoich braci. Tłumaczy on,
że "Żydzi zaangażowali się w przemysł pornograficzny z tego samego powodu,
co inni współwyznawcy ich wiary angażując się w główny nurt Hollywoodu. Te
dziedziny przemysłu pociągnęły ich głównie dlatego, że po prostu przyjęto
ich tam. Jako dziedziny nowe, nie były jeszcze obarczone restrykcyjnymi
przepisami, tak często obowiązującymi w innych dziedzinach życia. W
pornografii bowiem nie było dyskryminacji przeciwko Żydom." To wysoce
nieprawdziwe tłumaczenie może z łatwością obalić każdy kto uczciwie
zainteresuje się stosunkami własności i realnych wpływów w początkach XX
wieku, kiedy to wszystko po kolei: od systemu bankowego po media były
stopniowo opanowywane przez disporę żydowską. Już poczciwy Henry Ford Senior
w swojej książce z 1919 roku pt. Międzynarodowy Żyd pisał i dalekowzrocznie
przestrzegał przed pogłębianiem się tego niebezpiecznego dla Ameryki
zjawiska.
Po tym samousprawiedliwiającym faux pas profesora, pada jednak celne
podsumowanie. Abrams pisze, iż: "przemysł pornograficzny wymagał czegoś,
czego Żydzi mieli pod dostatkiem: hucpy". Rzeczywiście, tej przebiegłej
śmiałości, buty, chamstwa, cwaniactwa, bezwzględnej przebojowości,
diabelskiego sprytu - czyli tego co mieści się w pojęciu hucpy,
rewolucyjnemu Żydowi nigdy nie brakowało. Swoje nadzwyczajne zdolności
marketingowe, praktykowane przez setki lat w rolach pośrednika bankowego,
handlarza, lichwiarza i innej pijawki społecznej, rewolucyjny Żyd skrzętnie
wykorzystał w Ameryce - nowej krainie szczęścia, krojonej na miarę potrzeb
wyzyskiwaczy. Wpisał się on doskonale w nowe warunki, tym razem w pogoni za
oferowanym "amerykańskim snem" o bogactwie. W tej pogoni za pieniądzem
zdobywanym bez względu na podstawowe zasady uczciwości czy obowiązujące
prawo, przy odrzuceniu prawa naturalnego a nawet wykładni Tory, przylgnął on
mocniej do wskazówek talmudycznych. W tym też wymiarze należy odbierać
usprawiedliwiające wypowiedzi przywódców żydowskich, którzy najwyraźniej nie
widząc niczego złego w przemyśle pornograficznym, twierdzą, że był on tylko
kolejnym segmentem osiągnięcia wysokich korzyści. Jak wyznał szef 'Ligi
Przeciwko Zniesławieniu', Abraham H. Foxman: "Ci Żydzi, którzy zasilili
przemysł pornograficzny, uczynili to jako osoby pragnące osiągnąć American
dream".
Ci sami co deprawując społeczeństwo amerykańskie bełkoczą o 'American
Dream', wczoraj - w Polsce, krainie 'żydowskiego raju', budowali z kupiecką
przebiegłością swoje wpływy. Jak ujął to patrząc bystrym okiem Józef Ignacy
Kraszewski w powieści pt "Żyd", opisujący warszawskich 'zasymilowanych'
Żydów kalkulujących wyniki Powstania styczniowego: "W każdym narodzie musi
się wyrobić po nad masy jakaś inteligencya i rodzaj arystokracji... my
jesteśmy materyałem gotowym... zawładniemy krajem. Panujemy już przez giełdy
i przez wielką część prasy nad połową Europy... Ale naszem właściwem
królestwem, naszą stolicą, naszem Jeruzalem będzie Polska. My będziemy
inteligencyą, arystokracyą, my tu rządzić będziemy. Kraj ten należy do
nas... Jest nasz...".
Plany wobec Polski historia tymczasowo przekreśliła, lecz
mająca-być-chrześcijańską Ameryka, przerobiona na masońskie Imperium, stała
się nowym Paradis Judeaorum.
Zniszczenie Chrześcijaństwa - celem Rewolucyjnego Żyda
Rewolucyjny Żyd tworzący nowoczesny przemysł pornograficzny, tak jak i wiele
innych plag społecznych, samodefiniował się przywdziewając co najmniej jeden
element wielopoziomowej tożsamości: etnicznej, rasowej, kulturowej czy
religijnej. Jeśli zaprzestał być 'Żydem religijnym', to tliła się w nim
nostalgia za wiarą przodków, jeśli odrzucał i wiarę ojców, to definiował się
kulturowo, a jeśli wszystko odrzucił, to pozostawał w kręgu podobnych sobie
rewolucyjnych dusz pragnących anarchicznej zmiany zastanego porządku. Ta
mozaika postaw koegzystuje również w przemyśle pornograficznym: od Sturmana,
który wyraźnie określał się jako Żyd i hojnie łożył na żydowskie cele
'charytatywne', przez Richarda Pacheco (prawdziwe nazwisko Howard Marc
Gordon) - kolejnego Porno-star, który zapragnął nawet być studentem
rabiniczym, po dziesiątki etnicznych Żydów zamieniających łatwo Jahwe na
Mamonę.
Pozostaje teraz zastanowić się nad prawdziwymi celami zaangażowania się
rewolucyjnego Żyda w przemysł pornograficzny, w tym ten najnowocześniejszy:
kolosalnie wielki, wlewający się do każdego domu przez sieć internetową. Jak
pisze prof. Adams "niezaprzeczalnie istnieje w żydowskim zaangażowaniu się w
przemysł pornograficzny element rebelii." Samo istnienie zakazu wynikającego
ze zdrowo pojętych norm społecznych, stanowi dla rewolucyjnego Żyda element
przyciągający. Zwykła natura zakazu jest dla niego magnesem. Przełamując
normy, likwidując zakazy, niszcząc porządek, wprowadzając anarchię i nieład,
rewolucyjny Żyd zręcznie wciągał w krainę zła swego przeciwnika. Jak pisze
dr E. Michael Jones - cytowany również przez prof. Abramsa - wydawca
miesięcznika katolickiego Culture Wars (i właściwie twórca określenia
'Rewolucyjny Żyd') żydowscy porno-właściciele i porno-aktorzy wciągali do
swego biznesu młode dziewczyny, skupiając się właśnie na uczennicach
katolickich szkół. Z szatańskim upodobaniem zapragnęli uwieść katolickie
shiksy.
Tak jak Abe Foxman usprawiedliwia rewolucyjnego Żyda, tak Luke Ford,
ortodoksyjny Żyd specjalizujący się w opisywaniu przemysłu pornograficznego,
szczerze stwierdza, że: "Porno [w wykonaniu Żydów] jest po prostu ekspersją
rebelii przeciwko standardom, przeciwko dyscyplinie życia." Upragniona wizja
rozpalenia wielkiego pożaru, który pochłonie zastany porządek, odepchnie
reguły - również tego 'Żyda religijnego' - i nade wszystko zniszczy
chrześcijański ład, staje się celem samym w sobie. Luke Ford pisze, że
żydowscy aktorzy filmów porno często mówią o 'radości bycia anarchistą'.
Prof. Abrams konkluduje: "Żydowskie zaangażowanie w przemysł porno jest
rezultatem atawistycznej nienawiści do chrześcijańskiego autorytetu.
[Zaangażowani w przemysł XXX] Żydzi próbują osłabić dominującą w Ameryce
kulturę chrześcijańską poprzez działalność wywrotową przeciwko moralności."
Najdobitniej stwierdził to Al Goldstein, wydawca pornograficznego pisma
Screw, założonego w 1968 roku jako konkurencja dla Playboya: "Jedynym
powodem, dla którego Żydzi są w biznesie pornograficznym, jest to, że wydaje
nam się, iż Chrystus jest do kitu [w oryginale: sucks, co ma bardziej
obraźliwe znaczenie], katolicyzm jest do kitu. Nie wierzymy w autorytaryzm".
Pornografia w wykonaniu rewolucyjnego Żyda jest zatem sposobem walki z
kulturą chrześcijańską, co przyznaje i prof. Abrams. Pisze on również, że
"Tak jak Żydzi nadreprezentatywnie uczestniczyli w radykalnych ruchach, tak
i teraz nadreprezentatywnie obecni są w przemyśle pornograficznym. Żydzi w
Ameryce są rewolucjonistami seksualnymi. Duża liczba tego typu materialów -
książek, broszur, artykułów, scenariuszy - została napisana przez Żydów. Ci,
którzy spowodowali, że Ameryka zaadaptowała liberalne spojrzenie na seks -
byli Żydami. Żydzi byli również przywódcami tzw. seksualnej rewolucji lat
60-tych, gdy obowiązkowe lektury Marxa, Trockiego i Lenina zamienione
zostały na pisma Wilhelma Reicha, Herberta Marcuse'a i Paula Goodmana."
O roli Żydów w przemyśle pornograficznym, przyznaje też rabin Samuel H.
Dresner, który stwierdza, że "Żydowska rebelia rozpoczęła się na wielu
poziomach, jedną z nich była prominentna rola Żydów jako obrońców
eksperymentów [rewolucji] seksualnej."
Profesor Abrams pisząc swój tekst wyraża nadzieję, że choć po części ukaże
on "ten zaniedbany [czytaj: ukrywany przed opinią publiczną] temat
amerykańsko-żydowskiej kultury masowej", i zapytuje retorycznie: "Dlaczego,
w świetle relatywnie liberalnego postrzegania spraw seksu przez Żydów,
wstydzimy się roli Żydów w przemyśle pornograficznym?"
Pytanie to należałoby ustawić w odpowiednich proporcjach, gdyż mizerna
wiedza społeczeństw o zaangażowaniu Żydów w kontrolę tego wstydliwego
przemysłu, wynika bezpośrednio z totalnej kontroli mediów przez baronów
żydowskich. Jak stwierdza szczerze żydowski krytyk filmowy, Michael Medved:
"Nie ma żadnego sensu aby próbować zaprzeczać rzeczywistości o żydowskiej
sile i prominentej obecności w popularnej kulturze. [...] Nawet Marsjanin
oglądający amerykańskie media [przepojone tematyką żydowską i promujące
żydowski punkt widzenia] byłby zaskoczony dowiadując się, że mniej niż co 40
Amerykanin jest Żydem." [5]
Tak więc z jednej strony przesycenie mediów żydowskimi aktorami,
scenarzystami, dziennikarzami, nie mówiąc już o producentach, a z drugiej
całkowita cisza, a często i zaprzeczenie, gdy chodzi o autentyczną żydowską
potęgę kontrolującą media i trzymającą w nieświadomości społeczeństwo
amerykańskie. Z jednej strony obecność Wolfe Blitzera, Barbary Walters,
Mike'a Wallace, Teda Koppel, Larry Kinga (czyli Lawrence Harvey Zeigera), by
wymienić tylko kilku z brzegu najbardziej widocznych, a od strony "koszernej
kuchni": Michaela Ovitz, Stevena Spielberga, Davida Geffen, Jeffrey
Katzengberg, Lewa Wasserman, Sidney Sheinberg, Barry Diller, Gerald Levin,
Herbert Allen - a z drugiej zupełna cisza o prawdziwych problemach
trawiących Amerykę (jak i resztę świata). Nie ma informacji o
nadreprezentatywnej roli Żydów w przemyśle narkotykowym (niemal 100 procent
silnej substancji Ecstasy pochodzi z Izraela i jest rozprowadzana po świecie
również przez chasydzkich "bogobojnych" młodzieńców), nie ma mowy o kolejnej
specjalności żydowskiej - przemyśle aborcyjnym, nikt nie ma prawa dowiedzieć
się o przekrętach dokonywanych przez żydowskich prawników i finansistów
(gdzie jest film o Ivanie Boesky czy Michaelu Milkenie?!), wreszcie - nie
słychać nic o władcach przemysłu pornograficznego. Z telewizji i ekranów
filmowych sączy się za to nieustannym strumieniem propaganda holokaustu,
dominują jednostronne i wybielające informacje o Izraelu, a nade wszystko
montowane są z coraz większą siłą ataki na podstawy bytu chrześcijańskiego,
ze szczególną szatańską mocą koncentrując się na Kościele katolickim. Ten
Kulturkampf, mający już 2000 lat, nasila się coraz bardziej i przez potęgę
Mamony i zaaplikowanie moralnej destrukcji, zmierza do kontroli i dominacji
nad goyim.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że przywódcy Kościoła, dalej
kroczący posoborową drogą samozagłady, z judaistycznym 'dialogiem' na czele,
przestali już pełnić rolę autorytetu dla ogłupiałego przez żydowskie media i
rozbestwionego przez żydowski przemysł pornograficzny motłochu, który zajęty
oglądaniem kolejnego odcinka Seinfelda czy internetowego świerszczyka, nie
dostrzegł, że poderżnięto mu już połowę szyi.
Lech Maziakowski
PRZYPISY:
[1] Jeśli wydobycie na światło dzienne seksualnej afery żydowskiego polityka
przez żydowskie media wydaje się cokolwiek dziwne, to należy zdać sobie
sprawę, iż jest to wynik walk frakcyjnych wewnątrz środowiska żydowskiego,
gdyż biuro stanowe Głównego Prokuratora, którego szefem przez osiem lat był
Spitzer, przeprowadziło kontrolę nowojorskich biur Światowego Kongresu
Żydów, oraz organizacji National Council of Young Israel, ujawniając
nieprawidłowości finansowe, w tym niewłaściwą dystrybucję (czytaj:
zawłaszczenie) pieniędzy pierwotnie przeznaczonych dla tzw. ocalałych z
Holokaustu.
Zob.:
http://www.jta.org/cgi-bin/iowa/news/article/200803100310spitzersnared.html
[2] Nathan Abrams, The Jewish Quarterly. A Magazine of Contemporary Writing,
Politics & Culture, "Triple-exthnics. Nathan Abrams on Jews in the American
porn industry", Winter 2004 - Number 196.
Zob.:
http://www.jewishquarterly.org/article.asp?articleid=38
[3] Bookleggers and Smuthounds:The Trade in Erotica, 1920-1940
(Philadelphia: University of Pennsylvania Press, 1999
[4] O skali degrengolady amerykańskich przywódców Kościoła katolickiego,
świadczy choćby fakt, że rozmontowany rękami liberalnych hierarchów od
początków lat sześćdziesiątych Legion przestaje właściwie funkcjonować, w
1966 roku (efekt "ducha soborowego") zmienia nazwę na National Catholic
Office for Motion Pictures i od tego czasu systematycznie zaczyna zanikać,
choć w ostatnich latach próbuje na nowo kształtować opinię katolicką...
rekomendując prohomoseksualny film Brownback.
[5] Michael Medved: 'Is Hollywood Too Jewish?", Moment, Aug. 1996
[Miesięcznik Moment jest jednym z najbardziej opiniotwórczych pism
żydowskich]