... i nauczał młodych Polaków szacunku dla gospodarki wolnorynkowej..
***
- Ludzie traktują państwo jak Świętego Mikołaja. Daj, daj, daj! A
moglibyśmy się rozwijać w tempie Irlandii. By to się stało, musicie
wybierać lepszych polityków - wzywał Leszek Balcerowicz, pierwszy w
historii polityk, który odwiedził Przystanek Woodstock
- W Polsce Ludowej PGR-y uchodziły za największe ogniska
marnotrawstwa. Zużywano tam więcej nawozu na hektar i zatrudniano
więcej osób niż w rolnictwie indywidualnym. Tak samo było w ZSRR -
odpowiedział Balcerowicz. - Do PGR-ów dopłacano tak dużo, że worek w
końcu pękł. Skończyło się drukowaniem pieniędzy i wielką inflacją.
Polacy oczekiwali, że nowy rząd odwróci katastrofę. I to zrobiliśmy:
powołaliśmy agencję, która miała przekazać PGR-y w ręce prywatne.
Balcerowicz przyjechał na Woodstock z żoną Ewą. Ich córka sama
przyjeżdżała na dawne Przystanki w Żarach. - Miała 16-17 lat. Za
pierwszym razem się bałam. Potem już nie - zdradziła Ewa Balcerowicz.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5548888,Balcerowicz_na_Woodstocku_straszy_Bialorusia...