z
http://www.medianet.pl/~naszapol/0836/0836czei.php
(...)Żelazny Krzyż kojarzy się jednoznacznie Polakom jako symbol faszyzmu
niszczącego nasz kraj w latach 1939-1945. Tak jak swastyka, mimo że kiedyś
była używana m.in. w starożytnych Indiach i Chinach jako znak Słońca i
cnoty, przez Polaków jest postrzegana jako symbol nazizmu. Kuriozalnie
brzmią tłumaczenia niektórych członków "partii niemieckiej", że swastyka
jest niedozwolona, bo kojarzy się z III Rzeszą, a Krzyż Żelazny do
zaakceptowania, bo przyznawano go głównie żołnierzom Wehrmachtu, a to
przecież zwykli ludzie, czasami siłą wcieleni do wojska. Szkoda, że ci
obrońcy "dżentelmenów z Wehrmachtu" nie widzieli wystawy opisującej zbrodnie
tej formacji na polskich cywilach i jeńcach wojennych we wrześniu i
październiku 1939 r.: ponad 700 miejsc kaźni na terenie Polski,
zamordowanych kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Za to także nagradzano Żelaznym
Krzyżem.
Wojewoda opolski, będący reprezentantem rządu, uchwały Rady Miejskiej w
Prudniku nie unieważnił. Nie stanął więc na straży polskiego interesu
narodowego. Konsekwencje już są w postaci upamiętnienia w okolicach
Kędzierzyna-Koźla Niemców poległych w II wojnie światowej, w formie głazu
zwieńczonego symbolem Krzyża Żelaznego.
Niemcy czują respekt i szanują tylko silne państwo. A, że państwo polskie na
Opolszczyźnie pod rządami PO jest słabe, tamtejsi Niemcy zaczynają robić, co
chcą. Pomnik koło Kędzierzyna-Koźla to kompletna samowolka, powstał bez
żadnych wymaganych prawem zezwoleń i opinii.
Postawa wojewody z PO każe zadać pytanie, czy województwo opolskie nie staje
się enklawą, w której faszyzm niemiecki będzie tolerowany, byle tylko nie
naruszyć "polsko-niemieckiej wspólnoty interesów" realizowanej teraz pod
hasłem "polityki uśmiechów". Byłaby to kolejna konsekwencja kolęd śpiewanych
po niemiecku w domu rodzinnym Donalda Tuska.