Oto nowy prezydent Gruzji?
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
Oto nowy prezydent Gruzji?         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: boukun
Date: Aug 26, 2008 04:19

Jak się zdaje, Lech Kaczyński już niedługo będzie się musiał pożegnać ze swym
przyjacielem, Micheilem Saakaszwili. Amerykanie mają go chyba dosyć. I robią
casting na nowego.
"Niezawisimaja Gazieta" zwraca dziś uwagę, że w weekend do USA poleciało na
zaproszenie różnych wpływowych instytucji, w tym Partii Demokratycznej i
Republikańskiej, kilka delegacji gruzińskich.

Zaproszono na przykład obecnego przewodniczącego parlamentu Dawida Bakradze oraz
byłą przewodniczącą, Nino Burdżanadze. Jak również, co szczególnie ciekawe,
wielu przedstawicieli opozycji i ministerstw tak zwanych siłowych.

Liczni komentatorzy uważają, że może to stanowić sygnał rychłego końca Micheila
Saakaszwili. Waszyngton organizuje jakoby oględziny kandydatów na jego następcę.

Swoje trzy grosze zaczyna też wtrącać Rosja. Na zachodzie Gruzji pojawił się
Igor Giorgadze - wciąż poszukiwany za zorganizowanie zamachu na Eduarda
Szewardnadze były szef gruzińskiej służby bezpieczeństwa. Giorgadze ukrywał się
w Rosji - a jego powrót świadczy nie tylko o słabości Saakaszwilego, ale i o
tym, że również Moskwa zamierza wystartować w konkursie na nowego prezydenta
Gruzji.

Owszem - Zjednoczona Opozycja Gruzji (ZOG) wydała moratorium na demonstracje
przeciwko Saakaszwilemu. Obowiązuje ono dopóty, dopóki nie wycofają się
Rosjanie. Szybkie wycofanie się, wbrew opinii naszych mediów, jest więc Rosji na
rękę - gdyż zdestabilizuje Gruzję, obecnie zjednoczoną przeciwko najeźdźcy.
Gruziński politolog Paata Zakareiszwili sądzi wprawdzie, że

Kwestia odpowiedzialności za wydarzenia w byłym Autonomicznym Okręgu Osetii
Południowej, ze wszystkimi konsekwencjami, zostanie podniesiona dopiero po
wyborach w USA.

Jednak inni komentatorzy są zdania, że Saakaszwili okazał się bardzo złym
wykonawcą polityki USA w regionie i w praktyce zdyskredytował ją, dlatego jak
najszybciej należy go zastąpić osobą bardziej zrównoważoną. Na przykład Nino
Burdżanadze - na którą stawialiśmy do początku.

Sęk w tym, by wielostronnie zniechęcić Rosjan do podejmowania prób osadzenia w
Tbilisi swej marionetki - w rodzaju Giorgadzego. Jeśli nowym prezydentem
zostanie zwolennik polityki rozsądnej i zrównoważnej - choć, naturalnie, wciąż
skierowanej ku NATO i USA - zyska on szerokie poparcie w społeczeństwie i
uniemożliwi Rosji rozgrywanie wewnętrznych animozji.

Nino Burdżanadze po konflikcie z Saakaszwilim znajdowała się na bocznym torze.
Nie krytykowała prezydenta, nie chcąc szkodzić mężowi i ojcu, którzy są wielkimi
graczami w gruzińskiej gospodarce. Jednak teraz, tuż przed wylotem do USA,
ogłosiła powrót do polityki, "gdyż wymagają tego okoliczności". Jeśli Nino
Burdżanadze, osoba niezwykle rozważna, ryzykuje konfrontację z Saakaszwilim,
musi mieć naprawdę mocne karty.

Kiedy odejdą rosyjskie czołgi, gruzińscy przywódcy staną wobec trudnych pytań
o tragiczną sytuację, w jakiej znalazł się kraj. Obawiam się, że władzy niełatwo
będzie na nie odpowiedzieć.

Burdżanadze sugeruje więc, że już wkrótce kwestia odpowiedzialności za "wojnę
pięciodniową" zostanie podniesiona zarówno na Zachodzie, jak i w samej Gruzji.
Oczywiście Gruzja jest przynajmniej nominalnie krajem demokratycznym i
przedterminowe wybory prezydenckie są możliwe wyłącznie wtedy, jeśli Micheil
Saakaszwili uzna swą odpowiedzialność i ustąpi z urzędu. Wydaje się to
wątpliwe - podobnie jak wątpliwe było, że Szewardnadze ustąpi wskutek "rewolucji
róż".

W każdym razie centralną postacią staje się Nino Burdżanadze - która już
rozpoczęła pertraktacje z ZOG - nastawioną do niej, jako do człowieka
Saakaszwilego, bardzo nieufnie. Jest też zadawniony konflikt Burdżanadze z
bardzo ważną w ZOG Salome Zurabiszwili - dymisjonowaną swego czasu ze stanowiska
szefowej MSZ właśnie na żądanie Burdżanadze.

Jednak nawet jeśli Burdżanadze nie uda się zapewnić sobie poparcia ZOG, i tak
pozostaje pewnÄ… kandydatkÄ… na urzÄ…d prezydenta. Po pierwsze, jest w
społeczeństwie niezwykle popularna i szanowana. Po drugie, wciąż ma w organach
władzy wielu swoich ludzi - co w nominalnie tylko demokratycznej Gruzji jest
okolicznością niezwykle ważną.

Burdżanadze, podobnie jak większość Gruzinów, Rosji nie lubi - to ona, pełniąc
obowiązki prezydenta, już półtora roku temu ostrzegła Rosję, że uznanie
niepodległości Abchazji i Osetii Pd. doprowadzi do wojny. Również ona 14
sierpnia oskarżyła Rosję o próbę dokonania aneksji Gruzji. Jednak Nino
Burdżanadze, inaczej niż Micheil Saakaszwili, zdaje sobie sprawę z faktu, że
Gruzja leży u granic Rosji, nie u wybrzeży USA.

Lech Kaczyński powinien się już chyba zacząć z nią zaprzyjaźniać.

Magda Hartman

http://www.pardon.pl/artykul/6009/oto_nowy_prezydent_gruzji
--
boukun

...urzędujący prezydent jest "zakompleksionym, małym człowiekiem, który całe
życie trząsł się ze strachu". ...- To takie "łajniaki", które całe życie będą
grzebać się w łajnie. To bohaterowie ze spalonego teatru. Jak było w Polsce
niebezpiecznie, to cały czas się ukrywali zamiast walczyć - To są typowi
burzyciele. Nic nie robią tylko burzą - dodał Wałęsa.
no comments
diggit! del.icio.us! reddit!