Cała Polska jest cynicznie oszukiwana w kwestii konfliktu Moskwy z Tbilisi.
Micheil Saakaszwili - łamiący prawa człowieka i zamykający twarz opozycji
kaukaski Robert Mugabe - to w amerykańskiej nomenklaturze "nasz dobry sk....",
któremu w odróżnieniu od "nie naszych złych sk..." wszystko wolno, bo służy
interesom USA (czyli w domyśle Izraela). "Złych sk..." się likwiduje jak Saddama
w Iraku, a swoi cieszą się pełnym zaufaniem Waszyngtonu i jego służb. To jednak
jeszcze nic, ponieważ starcia zbrojne Rosjan z Gruzinami, są być może pierwszą
wojnÄ… Moskwy z syjonizmem w XXI wieku.
Gruzją trzęsą Żydzi, Saakaszwili to jeden z nich albo żydowska marionetka.
Studiujący rzekomo w Rosji i Izraelu, niejaki Dawit Kezeraszwili z dużymi
atutami osobistymi - biegłą znajomością hebrajskiego i obywatelstwem izraelskim,
był główną sprężyną Mossadu w tzw. rewolucji róż z 2003 r., która za pieniądze
Georga Sorosa (z Rosji Putin przezornie wygnał Fundację Sorosa z jej
entuzjastami, oligarchami żydowskimi Bierezowskim i Gusinskim) zmusiła m.in. do
odejścia Eduarda Szewardnadze, zwolennika unormowanych stosunków z Rosją i
wywindowała Saakaszwiliego, czarodzieja z Ameryki.
Ciąg kolorowych rewolucji miał utworzyć antyrosyjski kordon sanitarny, co udało
się w Gruzji i na Ukrainie (pomarańczowy zawrót głowy 2004), lecz na Białorusi
już nie. Kezeraszwili zaczął robić błyskawiczną karierę u boku Saakaszwiliego;
rok po różanym święcie mianowany został ministrem finansów, a dwa lata później
ministrem obrony. Wtedy to do Gruzji zaczęła płynąć rzeka izraelskiego
uzbrojenia, a z nią różne ciekawe postacie. Np. bracia Roni (eks-minister) i
Szlomo Milo, specjaliści w produkcji i handlu bronią. Za nimi przywędrowali
emerytowani izraelscy generałowie Gal Hirsch i Israel Zin. Gruzińska armia
kupowała żydowski sprzęt militarny i sprowadzała na kopy takichż doradców
wojskowych. Jednocześnie nie gardziła identycznym asortymentem materialnym i
ludzkim ze Stanów Zjednoczonych. Szczególnie osobliwy przypadek "Gruzina" z Góry
Synaj, to Temur JaKOBAszwili (Stalin używał pseudonimu "KOBA"). On z kolei pełni
oficjalnie funkcjÄ™ ministra ds. integracji europejskiej, ale tak naprawdÄ™
szkolił gruzińskie oddziały specjalne, z czym wcale się nie krył. Oto perełki z
jego wypowiedzi dla radia izraelskiego: "Izrael powinien być dumny z tych
wojskowych, którzy szkolą Gruzinów". Kiedy zaczęła się inwazja na Osetię
Południową, Jakobaszwili chełpił się: "Zabiliśmy wczoraj 60 rosyjskich żołnierzy
(...). Walczymy teraz przeciwko Wielkiej Rosji". Tak nie gada spec od Europy,
ale minister wojny, do tego marny - bo jego wychowankowie szybko zebrali baty i
wiali jak zające zostawiając czołgi, a nawet karabiny.
Nie powinno być żadnych wątpliwości, iż Saakaszwili padł ofiarą hurraoptymizmu,
wynikającego z błędnych (celowo?) informacji Mossadu i CIA, które pragnęły
gruzińskimi rękami upokorzyć Rosję. Anonimowy dyplomata francuski ze świty
Nikolasa Sarkozy'ego, powiedział dla agencji Reutera po rozmowie prezydenta
Francji z głową gruzińskiego państwa: "Saakaszwili jak szalony chciał w środku
nocy rozpocząć bombardowanie miasta. Zagrał o wysoką stawkę i przegrał...
Gruzini wpadli w prymitywną pułapkę. Mylnie sądzili, że Władimir Putin nie
podejmie działań odwetowych w czasie trwania igrzysk olimpijskich" (prezydent
Czech Vaclav Klaus, którego trudno podejrzewać o rusofilstwo, stwierdził
podobnie, iż to Saakaszwili rozpętał "wojenną awanturę"). No właśnie,
Saakaszwili "chciał" - bo dowcipni sojusznicy (?) go podpuścili i zostawili na
lodzie, czego już nie przewidział. Jaka była w tym rola Lecha Kaczyńskiego,
który na okrągło latał do Tbilisi, zaś w czasie tegorocznej wizyty w Izraelu
(maj), odbył długą i tajną rozmowę z szefem Mossadu Meirem Daganem? Następnie
padły publiczne słowa Kaczyńskiego o strategicznym sojuszu z Izraelem. Naszym
strategicznym sojusznikiem jest też według prezydenta RP Gruzja. Sądząc po
podanych faktach sojuszowi temu najbardziej błogosławi Izrael w porozumieniu z
USA - a jego głównym celem jest otoczenie i maksymalne osłabienie Rosji.
Interesy Polski siÄ™ w tej grze nie liczÄ….
A więc sprawa wydaje się jasna. Syjoniści wypowiedzieli otwartą wojnę Rosji,
Gruzja to mała bitwa w tej kampanii. Nie trzeba żadnemu Polakowi o narodowych
poglądach tłumaczyć, że nasze miejsce nie jest w tej batalii po stronie Żydów i
ich kukieł. Słowianie zawsze muszą się przeciwstawiać syjonizmowi dla zachowania
wolności i niezawisłości, majątku własnego i państwowego, jak również zwykłego
honoru. Dotyczy to także Gruzinów, Abchazów i Osetyjczyków. Rosja jest czołowym
w świecie antysyjonistycznym bastionem. Nacjonalista - ze zwykłego rozsądku -
popiera z tego powodu Rosję. Zaś sami Rosjanie muszą zrozumieć, iż większość
narodów świata pozostaje pod butem syjonistycznej propagandy i dlatego każdy
przyjaciel jest dla nich niezwykle cenny.
ROBERT LARKOWSKI
boukun