O Tarczy Antyrakietowej i roli Polski
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
O Tarczy Antyrakietowej i roli Polski         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: Nazgul
Date: Jul 2, 2008 12:55

1.
2007-07-18, 11:52:38 Jak wszyscy zapewne wiedzą USA mają najbardziej
rozbudowany i zaawansowany technologicznie przemysł na świecie. Także
zbrojeniowy. ZWŁASZCZA zbrojeniowy. Do II Wojny Światowej amerykańskie
koncerny przędły różnie zdarzały się lepsze i gorsze okresy, coś
powstawało, coś bankrutowało. Ot, rynek. I oto wybuchła II Wojna
Światowa która wymusiła na producentach przestawienie się na produkcję
wojenną - amerykańskie stocznie, zakłady samochodowe i lotnicze -
wszystko zostrało przestawione na produkcję wojenną. Aby podołać
zamówieniom właściciele fabryk dokonali ogromnych inwestycji, zbudowali
nowe hale produkcyjne, nowe doki, opracowali nowe technologie, stworzyli
nowy osprzęt, zatrudnili setki tysięcy ludzi. Produkuj dla zwycięstwa!
Efekt był taki, że np. samych samolotów w 1944 roku USA zbudowały tyle,
ile NIEMCY i WIELKA BRYTANIA RAZEM WZIĘTE PRZEZ CAŁĄ WOJNĘ ALBO I LEPIEJ
(info z pamięci).

Jak więc widzimy II Wojna Światowa byłą początkiem złotej ery
amerykańskiej zbrojeniówki. Po jej zakończeniu i krótkim momencie
oddechu rozpoczęła się nowa wojna - zimna wojna i wyścig zbrojeń z ZSRR
gdzie USA wciąż musiały utrzymywać liczne siły zbrojne i dbać, aby
uzbrojenie i wyposażenie były cały czas rozwijane, wiele też było
poligonów gdzie nowe typy uzbrojenia można było przetestować i
skonfrontować z typami przeciwnika a stare wyeksploatować i zastąpić
nowymi - Korea, Wietnam, Laos, Kambodża, Afryka. Pełna prosperita.

Pa początku lat 80 administracja Reagana postanowiła zabawę z Rosjanami
zakończyć. Amerykański przemysł zbrojeniowy postawiony przed nowymi
wyzwaniami (koniec z tłuczeniem na ilość, dystansujemy Rosjan
technologicznie) został dofinansowany jeszcze bardziej i począł tworzyć
rzeczy kompletnie nowe, temu boomowi zawdzięczamy między innymi
miniaturyzację elektroniki co w konsekwencji doprowadziło do produkcji
mini i mikrokomputerów takich, dzięki jakim ja ten tekst piszę a Wy go
czytacie. Czy byłoby to możliwe teraz bez zimnej wojny? Przypuszczam iż
wątpię - jeszcze byśmy pewnie poczekali...

Blok sowiecki poddał się. Było oczywiste, że embargo i całkowite
przeprofilowanie produkcji amerykańskiej którego Rosjanie nie byli w
stanie naśladować tak, jak naśladowali Amerykanów przy okazji bombowca
Tu-4, Niemców przy okazji AK-47 (kopia StG-44) czy Francuzów i
Brytyjczyków przy okazji Tu-144 i w wielu innych dziedzinach doprowadzi
ZSRR do rozkładu. Pomocny był w tym też Afganistan gdzie amerykańska
pomoc dla Talibów (głównie) mocno utrudniała Rosjanom życie i wydłużała
wojnę, która w amerykańskich rachubach miała trwać jak najdłużej tak,
aby Rosjan tam uwiązać na dobre, podobnie było z konfliktem
iracko-irańskim - obydwie te wojny tak samo jak i wcześniej Wietnam były
doskonałym poligonem do testowania nowych rodzajów uzbrojenia - w
Wietnamie masowo używano środków roślinobójczych, Irakowi dostarczano
broń bakteriologiczną i chemiczną, Talibom - zestawy przeciwlotnicze
Stinger gdzie po raz pierwszy użyto ich bojowo w dużej ilości i gdzie
wykazały zdecydowaną wyższość nad podobnymi zestawami produkcji
radzieckiej Strieła ("Victory" - Peter Schweizer).

Jak było tak było - skończyło się. Moskwa z wroga stała się partnerem ,
nie można ukryć że partnerem z imperialnymi ambicjami ale ambicjami
forsowanymi raczej na drodze dyplomacji, gospodarki i gry wywiadów niż
militarnymi. Hossa amerykańskich potentatów zbrojeniowych zakończyła się
i coś z tym trzeba było zrobić - w przemysł zbrojeniowy od II Wojny
Światowej wpompowano biliony dolarów, dziś trzeba by było zamykać
laboratoria i wytwórnie, zwalniać naukowców i pracowników, praktycznie
zatrzymać rozwój technologii który jak wiadomo najlepiej rozwija się w
warunkach wymuszonych koniecznością. Lobby zbrojeniowe doskonale wie co
dla niego oznacza pokój na świecie - oznacza on koniec ich panowania.
Ich panowanie jest determinowane przez wroga tak samo, jak egzystencja
policjanta jest determinowana przez istnienie przestępcy - bez niego
policjant traci rację bytu (stąd właśnie w zamordystycznych państwach
policyjnych jest taka przestępczość i korupcja). Producenci dezodorantów
mówią ludziom że śmierdzą i w efekcie sprzedają swoje produkty.
Producenci broni mówią ludziom, iz nie sa bezpieczni i sprzedają swoje
produkty. Prosty mechanizm: Stwórz potrzebę i ją zaspokój...

Zajmijmy się teraz sednem sprawy czyli osławioną tarczą antyrakietową.

Sprawa podstawowa: Do czego potrzebna jest tarcza antyrakietowa?

Ano przede wszystkim do tego, żeby odpowiednie elementy zostały
wyprodukowane i sprzedane departamentowi obrony USA dzięki czemu znów
spora ilość dolarów z kieszeni amerykańskich podatników trafi do
kieszeni Boeinga, Lockheeda czy General Electric. następnie do tego,
żeby rząd USA zaszczycił któryś z krajów satelickich swym zaufaniem i to
urządzenie na jego terytorium zainstalował. Dla lokalnej społeczności
baza amerykańska to żyła złota - knajpy, dyskoteki, sklepiki, kina,
agencje towarzyskie - zapewnione duże obroty. Dodatkowo można jeszcze
coś wytargować na poziomie rządów - np. modernizację armii kraju w
którym systemy zostały zainstalowane, nawet przy dobrych wiatrach za
pieniądze amerykańskiego podatnika - w końcu to stronie USA powinno
zależeć na bezpieczeństwie sprzętu za kilka dużych baniek. summa
summarum - dla Polski jest to kapitalny biznes. Byle go tylko dobrze
przeprowadzić, USA są w stanie zgodzić się na wiele, w końcu tez mają w
tym swój interes. A zagrożenie? A zagrożenia to ja żadnego nie widzę.
Kto miałby odpalić rakiety? Umierająca z głodu Korea Północna?

I żeby nie było żem naiwny lekkoduch - wiem że mamy wrogów. Wiem, że są
kraje które są agresywnie ekspansywne ale skończyły się już czasy
mordobicia. Swoje cele realizuje się jak pisałem wcześniej: Dyplomacją,
propagandą i grą wywiadów. Bardziej boję się ustaleń międzyrządowych czy
infiltracji przez obce wywiady względnie przez wrogie ruchy gospodarcze
(np. spekulacja złotówką czy pułapka zadłużenia) niż ataku rakietowego.
"Państwa zbójeckie" i "terroryzm" to czysty marketing - dla trzymania w
ryzach motłochu któremu od czasu do czasu robi się demonstrację siły -
jak w 1941 roku Pearl Harbor czy w 2001 atak na USA i później na Londyn.
To załatwia opinie publiczną i kreuje "społeczne przyzwolenie". A jak to
jest - to szafa gra :)

Podsumowując: Tarcza antyrakietowa w Polsce jest potrzebna ze względów
politycznych. Mając ją na swoim terytorium Polska zmniejsza swą
marginalność w polityce międzynarodowej, przestaje być - jak miało to
miejsce w czasie II Wojny Światowej i tuż przed nią - karta przetargową
a zaczyna być jej pełnoprawnym uczestnikiem. A na dodatek może na tym
całkiem solidnie zarobić - ale to już zależy od władzy. Od nikogo więcej.

Mam wrażenie, że zostaliśmy zaproszeni na bankiet. I po raz pierwszy nie
w charakterze zakąski.

2.
2007-09-29, 00:32:30 Wraca temat tarczy antyrakietowej i to w dosyć
interesujący sposób. Jednak zanim przejdę do spraw aktualnych małe
przypomnienie - w lipcu napisałem tak:

Sprawa podstawowa: Do czego potrzebna jest tarcza antyrakietowa?

Ano przede wszystkim do tego, żeby odpowiednie elementy zostały
wyprodukowane i sprzedane departamentowi obrony USA dzięki czemu znów
spora ilość dolarów z kieszeni amerykańskich podatników trafi do
kieszeni Boeinga, Lockheeda czy General Electric. następnie do tego,
żeby rząd USA zaszczycił któryś z krajów satelickich swym zaufaniem i to
urządzenie na jego terytorium zainstalował. Dla lokalnej społeczności
baza amerykańska to żyła złota - knajpy, dyskoteki, sklepiki, kina,
agencje towarzyskie - zapewnione duże obroty. Dodatkowo można jeszcze
coś wytargować na poziomie rządów - np. modernizację armii kraju w
którym systemy zostały zainstalowane, nawet przy dobrych wiatrach za
pieniądze amerykańskiego podatnika - w końcu to stronie USA powinno
zależeć na bezpieczeństwie sprzętu za kilka dużych baniek. summa
summarum - dla Polski jest to kapitalny biznes. Byle go tylko dobrze
przeprowadzić, USA są w stanie zgodzić się na wiele, w końcu tez mają w
tym swój interes. A zagrożenie? A zagrożenia to ja żadnego nie widzę.
Kto miałby odpalić rakiety? Umierająca z głodu Korea Północna?

I żeby nie było żem naiwny lekkoduch - wiem że mamy wrogów. Wiem, że są
kraje które są agresywnie ekspansywne ale skończyły się już czasy
mordobicia. Swoje cele realizuje się jak pisałem wcześniej: Dyplomacją,
propagandą i grą wywiadów. Bardziej boję się ustaleń międzyrządowych czy
infiltracji przez obce wywiady względnie przez wrogie ruchy gospodarcze
(np. spekulacja złotówką czy pułapka zadłużenia) niż ataku rakietowego.
"Państwa zbójeckie" i "terroryzm" to czysty marketing - dla trzymania w
ryzach motłochu któremu od czasu do czasu robi się demonstrację siły -
jak w 1941 roku Pearl Harbor czy w 2001 atak na USA i później na Londyn.
To załatwia opinie publiczną i kreuje "społeczne przyzwolenie". A jak to
jest - to szafa gra :)

Podsumowując: Tarcza antyrakietowa w Polsce jest potrzebna ze względów
politycznych. Mając ją na swoim terytorium Polska zmniejsza swą
marginalność w polityce międzynarodowej, przestaje być - jak miało to
miejsce w czasie II Wojny Światowej i tuż przed nią - karta przetargową
a zaczyna być jej pełnoprawnym uczestnikiem. A na dodatek może na tym
całkiem solidnie zarobić - ale to już zależy od władzy. Od nikogo więcej.
Mam wrażenie, że zostaliśmy zaproszeni na bankiet. I po raz pierwszy nie
w charakterze zakąski.

Tyle tytułem przypomnienia, teraz pora na wiadomości bieżące. Znów za
dziennik.pl:

Rosjanie od dawna grzmią, że amerykańska tarcza antyrakietowa będzie
bronią wymierzoną właśnie w nich. Teraz mają nieoczekiwane wsparcie.
Obawy Wschodu podziela grupa... niezależnych amerykańskich naukowców. W
Waszyngtonie zawrzało.

Tarcza antyrakietowa nie będzie skierowana przeciw Iranowi. Wyłącznym
celem jest Federacja Rosyjska - twierdzą niezależni od rządu amerykańscy
naukowcy. Co więcej, baza w Polsce miałaby zabezpieczyć Stany przed
odwetem Rosjan. Bowiem jako pierwsi mieliby zaatakować Amerykanie. Taką
teorię badaczy - z których wielu pracowało przy rządowych projektach -
opisuje z satysfakcją rosyjska "Prawda".

Kontrowersyjna teoria wzbudziła ogromne poruszenie w USA. Okazuje się,
że badacze doszli do podobnych wniosków zupełnie niezależnie od siebie.

Andriej Woronow, były oficer rosyjskiego sztabu generalnego, spędził
lata, badając możliwości amerykańskiego systemu rakietowego. "Wydajność
systemu radarowego Echelon jest słabsza niż ta, którą będą dysponowały
bazy w Czechach i Polsce" - tłumaczy w "Prawdzie".

"Nowe rosyjskie balistyczne pociski rakietowe mają znacznie większe
możliwości niż dawniej. Wobec tego, amerykański system nie jest już
zdolny przechwytywać wystrzelonych pocisków wystarczająco wcześnie.
Czeski radar powstanie, aby wypełnić tę lukę" - dodaje.

Co więcej, Amerykanie nie precyzują, ile rakiet przechwytujących ulokują
w Polsce. Może 30, a może nawet więcej. Wobec tego Rosja nie byłaby w
stanie zagrozić USA, a to może zachwiać równowagą sił - tłumaczą
specjaliści.

Koronnym argumentem przeciwników pomysłu administracji Busha jest
oczywista - zdaniem specjalistów - prawda. Budowanie systemu
antyrakietowego przeciw Iranowi jest głupie, bo kraj ten... nie ma
żadnych rakiet.

A teraz popatrzmy na wytłuszczenia które pozwoliłem sobie porobić w moim
tekście z lipca i w dzisiejszym artykule z Dziennika. Co się rzuca w
oczy? Przede wszystkim:

a. Dla Rosji wciąż jesteśmy ich satelitą. Tak samo jak reszta państw
Europy Środkowo - Wschodniej. Z punktu widzenia Rosji to rozumowanie
jest słuszne - nie pamiętam aby ustalenia z Jałty i Poczdamu
kiedykolwiek oficjalnie anulowano choć mówiło się przy rozpadzie ZSRR i
Układu Warszawskiego o "końcu porządku jałtańskiego" - ale czego to nie
gadają...

b. Potwierdza się to co pisałem wcześniej - tarcza ma znaczenie jako
totem, rodzaj pinezki wpiętej w polityczną mapę świata oznaczającej
strefę wpływów a żaden atak rakietowy nie grozi - Iran nie ma rakiet.

c. Także wyboldowana gra wywiadów - ciekawe ilu "niezależnych" ekspertów
w ilu krajach świata ma powerbowanych GRU. Bo wzmiankowana "ekspertyza"
"niezależnych" amerykańskich naukowców wygląda mi na robotę agentury.
Rosyjskiej agentury działającej sobie w najlepsze na terenie USA

Jak widać z tego - Rosja walczy o swój kawałek tortu, a przecież sprawa
tarczy to nie wszystko - ciekaw jestem ilu rosyjskich szpiegów działa w
Polsce, ilu Polaków zwerbowali do współpracy (o kadrowcach z WSI nie
mówię bo oni są jawni) i jakie zadania im poprzydzielali? Bo nie da się
ukryć, że i Moskwie rząd PiS nie leży. I to mocno, więc i propaganda
będzie coraz bardziej intensywna. Wcale bym się nie zdziwił gdyby się
okazało że np. autor akcji "schowaj babci dowód" jest za to opłacany bo
wywiady za takie właśnie rzeczy płacą, że przypomnę trzynaście punktów
sztuki wojennej Sun Tze:

1. Dyskredytujcie wszystko, co dobre w kraju przeciwnika.

2. Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze
przedsięwzięcia.

3. Podrywajcie ich dobre imię i w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę
pogardy rodaków.

4. Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych i najbardziej
odrażających.

5. Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika.

6. Zasiewajcie waśnię i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju. (n/c)

7. Buntujcie młodych przeciwko starym. ("schowaj babci paszport", "mohery")

8. Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników.

9. Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i
wśród wojsk wroga.

10. Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowej
muzyki i piosenek.

11. Podeślijcie im nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia.

12. Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie
żałujcie
pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany, zwróci się stukrotnie. (n/c)

13. Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów.

Jak dla mnie rzecz klarowna - jest aż nadto przesłanek do twierdzenia że
Polska jest pod nieustannym atakiem z zewnątrz i tylko od nas zależy czy
wytrzymamy. A sami nie wytrzymamy, musimy mieć sojusznika. I musimy tego
sojusznika czymś do siebie przywiązać aby nie zostać z ręką w nocniku
jak w 1939 roku gdzie sojusznicy nie mieli żadnego interesu pospieszyć
nam z pomocą, nasza wojna musi być jego wojną, to tylko my się od
niepamiętnych czasów bijemy za Waszą i Naszą a w nagrodę dostajemy
Jałtę. Tarcza w przypadku sojuszu z USA daje taką gwarancję.

--
"Intelektualna wulgarność przyciąga wyborców jak muchy"
Nicolas Gomez Davila
2 Comments
diggit! del.icio.us! reddit!