z
http://www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=862
Odrzucenie dyplomacji przez Waszyngton w stosunku do Iranu doprowadziło do
osłabienia pozycji USA na Bliskim Wschodzie.
Próżnia stwarzana przez USA, jest wypełniana przez przeciwników osi
USA-Izrael, takich jak Iran, Syria, Hamas, i Hezbollah, nie mówiąc o
korzyściach Moskwy i Pekinu.
Państwa arabskie, nie nastawione wrogo do USA, starają się znaleźć wyjście z
sytuacji, w której pro Izraelska polityka Waszyngtonu przyczynia się do
przeciągającej się nierozegranej gry politycznej.
W tej sytuacji powstaje nowa polityka Arabów, która zostawia USA na boku i
nie jest ani za ani przeciwko Waszyngtonowi.
W ten sposób powstaje nowe odprężenie między państwami rządzonymi przez
rywalizujące ze sobą sekty sunnitów i szyitów.
Prezydent Iranu Mahoud Ahmadinedżad wykorzystuje obecną sytuację. Już złożył
on dwie oficjalne wizyty w Arabii Saudyjskiej oraz został członkiem Rady
Współpracy Państw nad Zatoką Perską, w dużej mierze dzięki polityce króla
Abdullah'a, który wbrew polityce prezydenta Bush'a i jego promowaniu
interesów osi USA-Izrael, stara się zmniejszyć tradycyjne napięcia między
sunnitami i szytymi obecnie pod wodzą Teheranu.