>>>>>>>>> Ale żydowska jak widać ma się dobrze.
>>>>>>>>>
>>>>>>>>> boukun
Ewa Milewicz opublikowała niedawno w "Gazecie" recenzję z książki "O dwóch
takich. Alfabet braci Kaczyńskich", w której obecny prezydent i premier
odpowiadają na pytania dziennikarzy Piotra Zaremby i Michała Karnowskiego. Ja
chciałam zająć się pewnym wątkiem, którego w bardzo ciekawej recenzji Ewy nie
było. Interesujące jest to jak bracia Kaczyńscy mówią o Okrągłym Stole i o
naradach w Magdalence, a więc o wydarzeniach, które najbardziej zagorzali
zwolennicy IV RP uznajÄ… za zdradÄ™ narodowÄ….
Oto fragmenty książki:
Piotr Zaremba Michał Karnowski: Antoni Macierewicz uważa, że do Okrągłego Stołu
nie należało w ogóle siadać, a czekać na dalszy rozwój wypadków.
Lech Kaczyński: Nie należało czekać! Ten system miał jeszcze sporo siły, a w
Rosji sytuacja była głęboko niejasna. Nikt nie miał pewności, co będzie dalej.
Należało korzystać z okazji. Nawet jeśli w przemianach 1988-1989 był element
reżyserii przez rosyjskiej, szerzej komunistyczne służby specjalne. Nie
bylibyśmy pierwsi w rozmontowywaniu komunizmu, a ostatni. To myśmy wpłynęli na
wydarzenia w Berlinie, w Pradze. Co by było, gdybyśmy się znaleźli w ogonie
przemian? Ten ustrój należało likwidować jak najszybciej. Każdy miesiąc jego
trwania był szkodliwy dla polskiego narodu. Inną sprawą jest jak porozumienie
Okrągłego Stołu traktowano później. Pewna część elity solidarnościowej
potraktowała je niestety jako coś wieczystego.
Często pojawia się teza o tajnych porozumieniach zawartych rzekomo przy Okrągłym
Stole, a właściwie wcześniej w czasie spotkań przygotowujących obrady w
podwarszawskiej Magdalence.
Jarosław Kaczyński: Tajne porozumienia? Dwóch ludzi było we wszystkich
posiedzeniach Magdalenki - Tadeusz Mazowiecki i Lech Kaczyński.
Lech Kaczyński: Przy Okrągłym Stole nie było żadnej umowy dotyczącej przejęcia
władzy przez Solidarność. Była natomiast próba namówienia opozycji do udziału we
władzy - wzięcia kilku resortów w rządzie komunistycznym. Były tzw.
"półmagdalenki" na górze pałacyku, czy u Rejkowskiego na Żoliborzu, ale to nie
były żadnego tajne porozumienia. Przy Okrągłym Stole została ustanowiona nowa
równowaga. Wcześniej równowaga opierała się na zasadzie ubezwłasnowolnienia
społeczeństwa. Solidarność wywalczyła w tych negocjacjach prawo do
stowarzyszania się ludzi i działalności związkowej oraz w parlamencie możliwość
blokowania prawa tworzonego wbrew nam.
A co było dorozumiane?
Jarosław Kaczyński: Dorozumiane było powiedzenie komunistom: możecie brać,
możecie kraść. Istotą porozumień było to, że zostaje stary aparat ujęty tylko w
ramy praworządności, zgodnie z zasadą, że nie będzie już mógł dowolnie
interpretować prawa.
Lech Kaczyński: - Spytałem Geremka wprost: "Czy to znaczy, że oni mogą wszystko
brać, całą własność?". A Geremek: "No dobrze Leszku to zrozumiałeś".
W innym miejscu bracia Kaczyńscy sugerują, że tak naprawdę wybór Jaruzelskiego
na prezydenta nie był katastrofą, bo o wiele ważniejszą sprawą było pozbawienie
PZPR kierowniczej roli.I tu pojawia się kilka refleksji. Pierwsza: to dobrze, że
bracia Kaczyńscy doceniają wagę Okrągłego Stołu, bo przecież ostatnio w modzie
jest deprecjonowanie tego wydarzenia.
Druga - dlaczego tak łatwo zaakceptowali fakt uwłaszczenia nomenklatury -
mogliby sami siebie spytać orędownicy IV RP? Tu drobna dygresja trzeba pamiętać,
że ustawy umożliwiające uwłaszczenie nomenklatury zostały wprowadzone na długo
przed Okrągłym Stołem, więc w wielu przypadkach dylemat polegał na tym, czy
cofnąć procesy, które do tej pory toczyły się zgodnie z prawem. Dodajmy, że
rządy solidarnościowe zmieniły te przepisy.
Ale najbardziej interesujące jest to, że ci sami bracia Kaczyńscy, a konkretnie
Jarosław, zatrudniają w rządzie Antoniego Macierewicza, który tak oto wyrażał
się na temat przełomu z 1989 roku.
- Było to nadużycie oczywiste, żadne ciało statutowe związku nigdy nie
zgodziło się na Okrągły Stół. Był to rodzaj zamachu stanu, który przy pomocy
policji i mediów przyklepał ten układ. Ale siłą decydującą - bo my często mówimy
o Unii Wolności itd. - tak, oczywiście Unia Wolności to jest zaraza, ale jednak
siłą decydującą była PZPR i służby specjalne działające na jej rozkaz. Nie tylko
moje środowisko "Głosu" i środowisko niepodległościowe, katolickie bardzo jasno
przestrzegało Lecha Wałęsę, że jego doradcy jak Michnik, Kuroń, Mazowiecki,
którzy go pchają do Okrągłego Stołu, pchają go ze względu na własne interesy. Że
tu jest interes Związku Radzieckiego, który za wszelką cenę chciał mieć
stworzenie układu okrągłostołowego. Że jeżeli wyczekamy jeszcze dwa, trzy
miesiące, to z pewnością jesienią '89 roku wolne wybory staną się
rzeczywistością - mówił Antoni Macierewicz.
W tej samej audycji wypowiedział się poseł LPR do Parlamentu Europejskiego prof.
Mirosław Piotrowski. - Przy Okrągłym Stole i w Magdalence został przyklepany
układ mafijny. Na moment zostały przekazane pozory władzy ludziom tzw. opozycji,
na których Czesław Kiszczak mógł polegać, których akta miał u siebie -
powiedział. Zdaniem Piotrowskiego ci ludzie są zakładnikami Kiszczaka i nie mogą
przeprowadzić lustracji, bo zostałaby ujawniona ich agenturalna działalność, co
spowoduje ich "spalenie w środowisku" i "zostaną utracone aureole autorytetów
moralnych".
Zabawne jest to, że Macierewicz (dziś odpowiedzialny w ekipie Kaczyńskiego za
likwidację WSI) zatrudnił się w rządzie kierowanym - w jego mniemaniu - przez
sprzedawczyków moskiewskich, a Jarosław Kaczyński wziął sobie do rządu osobę,
która przecież śmiertelnie go obraziła. Co więcej gdy Macierewicz wygłaszał te
opinie na antenie Radia Maryja, nikt z obecnych tam polityków PiS (np. Zbigniew
Ziobro), nie protestował. Nie mają szacunku dla liderów swojej partii.
To nie koniec paradoksów. Oto działacze "Solidarności" Anna Walentynowicz i
Andrzej Gwiazda przyjmują z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego najwyższe
odznaczenia państwowe, uznając, że wreszcie w Pałacu Prezydenckim zasiada osoba
godna. Ale przypomnijmy oboje niejednokrotnie twierdzili, że w Magdalence doszło
do zdrady narodowej, a okrągły stół i zmianę systemu przeprowadziła bezpieka
razem ze służalczymi działaczami związkowymi. Może do dziś nie wiedzą, że Lech
Kaczyński wziął udział we wszystkich spotkaniach w Magdalence? Może LPR nie ma
świadomości, że obaj bracia zasiedli do Okrągłego Stołu? A może mamy do
czynienia z czymÅ› w rodzaju schizofrenii?
P.S. Przełom 1989 roku interesuje mnie szczególnie, bo opracowywałam jeden z
tomów z serii Dekady, poświęcony okresowi 1985-1994. Ta seria poświęcona jest
historii Polski po II wojnie światowej. Została opracowana przez historyków i
dziennikarzy "Gazety Wyborczej". Oczywiście bardzo zachęcam wszystkich do
przeczytania i obejrzenia Dekad (główną rolę w każdym tomie odgrywają zdjęcia)
czwartek, 17 sierpnia 2006, dominika.wielowieyska
http://dominikawielowieyska.blox.pl/2006/08/O-Kaczynskich-i-zdradzie-narodowej.h...