Mamy dziś aferę ze słynnym pilotem, który odmówił panu prezydentowi. Okazuje
się, że scysję z nim okupił depresją. Ale teraz za swą postawę dostał
odznaczenie resortowe MON.
Depresji trudno się dziwić. Raz, pan prezydent. Dwa, nasze media. Które, choć
same raczej samolotów nie pilotują - zwłaszcza nad regionem walk - lekką ręką
zarzuciły panu pilotowi... tchórzostwo. I niewykonanie rozkazu. "Co to za
żołnierz?" - pytano. Odpowiadamy: bardzo dobry żołnierz.
Minister Klich w Radiu Zet pochylił się dziś nad losem pilota - i ściągnął na
siebie gromy walecznych dziennikarzy. Którzy zapewne chcieliby, by pan pilot
rządowym rzęchem manewrował między rosyjskimi rakietami. Za Waszą wolność i
naszÄ….
Pilot służy, został dowartościowany i został odznaczony srebrną odznaką
ministra obrony narodowej. Pilot wyszedł z depresji, na którą na chwilę popadł,
ale mam nadzieję, że już z niej wyszedł.
Przypomnijmy. Pan kapitan miał pisemny rozkaz zawierający trasę lotu:
Warszawa - Symferopol na Ukrainie - Ganca w Azerbejdżanie. Po międzylądowaniu w
Symferopolu, skąd zabrano Wiktora Juszczenkę, pan prezydent zażądał od pilota
lotu bezpośrednio do Tbilisi. Pilot, rzecz prosta, odmówił. Wtedy pan prezydent
zarzucił mu... lękliwość i zagroził, że po powrocie do kraju wprowadzimy
porzÄ…dek w tej sprawie.
Gdyby to jeszcze cokolwiek znaczyło, można by napisać, że prezydent zachował się
skandalicznie. Zwierzchnik Sił Zbrojnych nakłania pilota do złamania rozkazu - i
jeszcze mu grozi! Tak to skomentował bezpośredni przełożony kapitana, ówczesny
dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego płk Tomasz Pietrzak.
Pilot podjął decyzję jedynie słuszną. Gdyby samowolnie zmienił zadanie i tym
samym złamał rozkaz, który otrzymał, to byłby oskarżony o narażenie prezydenta
na utratę życia. Ktoś wprowadza zamieszanie i próbuje zrobić z pilotów tchórzy.
Ufajcie zdrowemu rozsądkowi, swojej wiedzy i doświadczeniu. To wy znacie
lotnicze rzemiosło, wasi dysponenci niekoniecznie.
Dlatego też nikt, poza panem prezydentem, nawet nie pomyślał o wszczęciu przeciw
kapitanowi postępowania dyscyplinarnego. Jak powiedział minister Klich,
Pilot postępujący zgodnie z procedurami powinien być raczej wzorem, aniżeli
obiektem jakichkolwiek zarzutów. Pilot zachował się właściwie, dbając o
bezpieczeństwo prezydenta RP i innych prezydentów i premiera. Pilot dostał mocne
wsparcie szefa MON i kolegów.
Nieugiętość kapitana wobec pogróżek rozgorączkowanej głowy państwa należy raczej
podziwiać. Odznaczenie jest tu całkiem na miejscu. Inaczej niż upór prezydenta.
Którego kapitan, nadaremnie, próbował przekonywać. Argumentami, zdawałoby się,
ewidentnymi.
Pilot tłumaczył jak komu dobremu, że nie ma łączności z lotniskiem w Tbilisi. Że
nad Gruzją toczą się walki powietrzne. Że nie wiadomo, kto przestrzeń powietrzną
kontroluje. Że nie wiadomo, czy lotnisko w Tbilisi w ogóle przyjmuje samoloty. I
w jakim jest stanie. Że to wszystko jest szalenie niebezpieczne. Że całkiem
realne jest ryzyko, że polski samolot - celowo bądź przypadkowo - może zostać
strÄ…cony.
Wszelako, nasz nieustraszony prezydent ryzyko miał za nic. I się obraził. Ale,
przynajmniej, przeżył. Otóż odwagę od głupoty dzieli czasem cienka granica.
Dobrze, że przynajmniej pan kapitan ją zauważył.
Magda Hartman
http://www.pardon.pl/artykul/6258/nie_posluchal_prezydenta_-_dostal_za_to_medal