Powód: prezydent ogłosił "ugrzeczniony i poprawny politycznie list" z okazji
rocznicy rzezi wołyńskiej.
Prezydenta nie było na uroczystych obchodach tej rocznicy. Reprezentował go
prof. Ryszard Legutko - jeden z jego ministrów. To on odczytał prezydencki list.
"Nasz Dziennik" pisze:
Uczestnicy warszawskich obchodów 65. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez
nacjonalistów ukraińskich na polskich Kresach Wschodnich przeżyli wczoraj
prawdziwy szok. (...)
Sentencja ugrzecznionego i poprawnego politycznie listu, w którym ani razu nie
pada słowo "ludobójstwo", ani "nacjonaliści ukraińscy", wyraźnie kolidowała ze
wspomnieniami sędziwych Wołyniaków, mających wciąż w pamięci obrazy z rzezi
dokonywanych programowo przez UPA.
Osoby, które nie znają polskiej historii, z prezydenckiego listu nie dowiedzą
się, że sprawcami rzezi na Kresach byli ukraińscy nacjonaliści.
W liście Lecha Kaczyńskiego pełno jest okrągłych słów: "tragedia", "wydarzenia
wołyńskie", "nieludzkie i bolesne zdarzenia" etc. I ani słowa o ludobójstwie czy
rzezi. Są ofiary i ani razu Lech Kaczyński nie wymienia, kto był katem. Jest za
to duży passus o potrzebie przebaczenia i wzajemnej współpracy. Ani razu nie
padają w liście słowa "ukraińscy nacjonaliści" czy UPA.
Do południa list prezydenta był umieszczony na stronach internetowych
Kancelarii Prezydenta. Po południu zniknął na blisko dwie godziny, a jego
miejsce zajęły gratulacje z okazji 90-lecia Głównego Urzędu Statystycznego. W
ostatecznej wersji list został opatrzony wstępną informacją, że w apelu wzięła
udział również prezydencka minister Ewa Junczyk-Ziomecka.
Czy "Nasz Dziennik" ma rację? Może jednak dobrze się stało, że prezydent nie
wykorzystał okazji, by w ramach tzw. polityki historycznej dokopać Ukrainie?
Gazeta dodaje jeszcze:
Znamienny był też udział przedstawiciela rządu ukraińskiego w obchodach.
Wprawdzie ambasador Ukrainy Olexander Motsyk przybył na uroczystości, ale nie
złożył wieńca u stóp pomnika żołnierzy AK oraz ofiar rzezi wołyńskiej.
Może to i gafa. Ale stosunek Lecha Kaczyńskiego do obchodów rzezi wołyńskiej
pokazuje, że da się prowadzić "nieinwazyjną" politykę historyczną.
Łukasz Medeksza
http://www.pardon.pl/artykul/5543/nasz_dziennik_atakuje_lecha_kaczynskiego
Po owocach żydziaka poznacie!
--
boukun
...urzędujący prezydent jest "zakompleksionym, małym człowiekiem, który całe
życie trząsł się ze strachu". ...- To takie "łajniaki", które całe życie będą
grzebać się w łajnie. To bohaterowie ze spalonego teatru. Jak było w Polsce
niebezpiecznie, to cały czas się ukrywali zamiast walczyć - To są typowi
burzyciele. Nic nie robią tylko burzą - dodał Wałęsa.