Słynna sprawa piłkarsko-policyjnej bijatyki w Mielnie po wmieszaniu się w nią
Tomasza Lisa z dziwnej zmieniła się w bardzo dziwną. I zaczyna niemile pachnieć.
Z jednej strony Radosław Majdan choć raz jest słynny dzięki własnym uczynkom, a
nie szwendaniu się wokół piosenkarki Dody. Z drugiej, za czynną napaść na
funkcjonariuszy policji na służbie grożą mu konsekwencje bardzo poważne. Więc
się broni. Sprawa jest z kategorii podwórkowych: to oni się zaczęli!
Bo u nas jest tak. Najpierw wszyscy wierzą policji. Polska policja jest jaka
jest, ale w końcu komuś trzeba wierzyć. Media rzuciły się więc na Majdana i jego
wesołą gromadkę i przeczołgały ich po tłuczonym szkle.
Potem, o ile czyjaś wersja różni się od policyjnej, a ten ktoś jest znany i
dobrze wypada w telewizji, koło fortuny się obraca. Ręcznie zakręcił nim Tomasz
Lis w swoim poniedziałkowym programie w TVP2, który "Super Express" nazywa dziś
skandalicznym. Twierdząc, że pokazany przez Lisa materiał wideo, świadczący o
bezzasadnej agresywności policji, był ordynarnie zmanipulowany.
http://www.pardon.pl/artykul/6182/lis_zmanipulowal_nagranie_z_bojki_majdana_zoba...
W lipcu w pensjonacie "Siesta" w Mielnie Radosław Majdan i Piotr Świerczewski,
byli członkowie kadry narodowej, zostali zatrzymani za pobicie policjantów. Tych
ostatnich wezwano do interwencji, bo piłkarze bawili się nad podziw głośno.
Potem mamy do wyboru dwie wersje zdarzeń.