Lekcja historii Gwiazdów i Wyszkowskiego.
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
Lekcja historii Gwiazdów i Wyszkowskiego.         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: Jacek Kawecki
Date: Sep 8, 2008 23:24

Bogdan Borusewicz na spotkaniach Wolnych Związków Zawodowych śpiewał
Międzynarodówkę - opowiadał wczoraj licealistom z Gdyni na spotkaniu
zorganizowanym przez IPN Krzysztof Wyszkowski.

Gdański IPN zorganizował tę lekcję z okazji 30. rocznicy założenia na
Wybrzeżu Wolnych Związków Zawodowych, które poprzedziły "Solidarność".
Uczniowie Liceum Plastycznego w Gdyni spotkali się z Andrzejem i Joanną
Gwiazdami oraz Krzysztofem Wyszkowskim. Nie było innych członków WZZ - Lecha
Wałęsy, Bogdana Lisa ani Bogdana Borusewicza. Tak samo jak w niedzielę w
Sejmie, na konferencji zorganizowanej przez klub parlamentarny PiS.

- To nie znaczy, że ich pominęliśmy - tłumaczył Adam Chmielecki, rzecznik
prasowy gdańskiego IPN. - W miniony czwartek Bogdan Borusewicz otwierał
wystawę o WZZ w tej szkole, wcześniej pokazywaliśmy ją w Nadbałtyckim
Centrum Kultury, gdzie byli Bogdan Lis i Jerzy Borowczak.

Wczorajsze wykłady Gwiazdów i Wyszkowskiego w gdyńskim liceum poświęcone
były głównie różnicom między WZZ a Komitetem Obrony Robotników. Przede
wszystkim jednak atakowali Borusewicza, w latach 70. działającego zarówno w
WZZ, jak i KOR.

- Borusewicz nam pomagał, miał dostarczać podziemne wydawnictwa, ale coś nie
bardzo mu się to udawało, robił trudności. Potem się dowiedziałem, że on nie
chciał, aby nam je dostarczano - twierdził wczoraj Gwiazda. A Wyszkowski
dodawał: - KOR chciał kontrolować działalność całej opozycji. Borusewicz,
jako ich przedstawiciel, miał kontrolować WZZ. Tyle że nasze cele były
różne. KOR to była lewica, środowisko bolszewików. My chcieliśmy obalać
komunizm, a oni go tylko reformować. Borusewicz na przykład na spotkaniach
WZZ intonował "Międzynarodówkę". Ostatecznie to nasza koncepcja wygrała, a
nie KOR.

Licealiści słuchali tego zdezorientowani, nie zadali żadnego pytania.
Intencji prelegentów nie rozumieli też nauczyciele.

- Pan Borusewicz to nasz absolwent, bohater opozycji i gdańszczanin.
Dlaczego próbujecie łączyć go tylko z warszawskim KOR? - pytała nauczycielka
historii.

- To dlatego, że jedna opcja, KOR, dorwała się do mediów i ma monopol na
kreowanie autorytetów. Nam przez trzydzieści lat zamykano usta, określając
jako oszołomów i wariatów - odpowiadał Andrzej Gwiazda. - Historię trzeba
napisać od nowa, a pani współczuję, że uczy tego przedmiotu.

Dziś IPN organizuje w Gdańsku spotkanie z działaczami WZZ i pierwszej
"Solidarności" - otwarte dla wszystkich chętnych. Poprowadzi je historyk IPN
Sławomir Cenckiewicz (współautor książki "SB a Lech Wałęsa", w której z
Piotrem Gontarczykiem forsuje tezę o współpracy byłego prezydenta z bezpieką
w l. 70.). Wśród prelegentów nie ma czołowych działaczy wolnych związków ani
małżeństwa Gwiazdów, Borusewicza czy Wałęsy. Są mniej znani - Jan
Karandziej, Leszek Zborowski i Zdzisław Złotkowski.

- Państwo Gwiazdowie czy pan Borusewicz już wielokrotnie brali udział w
takich rocznicowych spotkaniach, a ci panowie nie mieli jeszcze okazji
opowiadać o swojej historii publicznie - tłumaczy Cenckiewicz. - Te osoby
reprezentują obie strony historycznego sporu.

Podczas spotkania IPN będzie sprzedawał swoje publikacje, w tym książkę "SB
a Lech Wałęsa".

Jak licealista Borusewicz uciekł do lasu

W 1968 r. Borusewicz, uczeń liceum plastycznego w Gdyni za rozklejanie
ulotek własnej produkcji został aresztowany i skazany na trzy lata
więzienia. Wyrok byłby zapewne łagodniejszy, gdyby nie to, że Borusewicz
uciekł z konwoju. Milicja strzelała, ale chybiła. Przez trzy dni ukrywał się
w trójmiejskich lasach. Tropiły go psy, urządzono obławę. Odsiedział półtora
roku.

Relacjonował ten epizod w 1981 r., w nieopublikowanym nigdy wywiadzie:
"Zaczęli mnie maglować, więc stwierdziłem, że tak, że to ja zrobiłem, że nie
widzę w tym nic złego. Myślałem, że dadzą mi spokój, ale wtedy dopiero się
zaczęło: a z kim? z kim? z kim? Trzymali mnie pięć dni. Potem chcieli mnie
przewieźć do więzienia. Zażądałem, żeby mi dostarczyli ubranie. Im się nie
chciało, więc jadąc do aresztu, podjechaliśmy do internatu. Tam się ubrałem
i uciekłem. Nie byłem skuty. Dwóch mnie prowadziło, po bokach, ale oni nie
znali rozkładu gmachu".

Rozpoczęła się gonitwa po korytarzach. Był szybszy. Oni mieli za to broń.
Krzyczeli: "Stój, bo strzelam! Stój, bo strzelam!". Gdy wybiegli z budynku,
miał nad nimi przewagę kilkunastu metrów. To było około 11 rano. "Wybiegłem
na ulicę. Pusto. Podobno do mnie strzelali. Byłem tak przerażony, że nie
słyszałem. Ucieczka trwała kilka minut. Krzyczeli do przechodniów: >Łapać
złodzieja! <. Biegłem koło muru Stoczni. Wreszcie stracili mnie z oczu.
Wskoczyłem do jadącego tramwaju. Dotarłem do Oliwy, a stamtąd lasami do
Sopotu".

fragmenty tekstu Jarosława Kurskiego "Borsuk - gatunek na wymarciu", "Gazeta
Wyborcza", 20-21 marzec 1993 r.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5673331,Lekcja_historii_Gwiazdow_i_Wyszkowskiego...

Jacek Kawecki

--
W wyborach 2007 PO rozgromiła PiS. Kiedy durniom pokroju gównojada Azora
minie trauma powyborcza?

PO 42 %%, PiS 32 %%, LiD 13 %%, PSL 9 %%

oskarżenie lekarza o zabójstwo pacjenta,
zlecenie napisania paszkwila na Lecha Wałęsę,
zrobienie z Kaczyńskiego osoby prześladowanej,
to symbole rządów PiS.
9 Comments
diggit! del.icio.us! reddit!