z
http://www.prawica.net/node/4199
Gdzie te wszystkie rzeczy, o których słyszeliście dziś rano -
wiktymologiczny feminizm, ruch praw gejów, wymyślone statystyki, poprawianie
historii, kłamstwa, żądania, cała ta reszta - skąd to się wywodzi? Po raz
pierwszy w naszej historii Amerykanie trwożą się przed tym co powiedzą, co
napiszą i co pomyślą. Boją się, że mogą użyć niewłaściwego słowa, słowa
osądzonego jako obraźliwe lub niewrażliwe, lub rasistowskie, seksistowskie,
czy homofobiczne.
My widzieliśmy takie rzeczy, zwłaszcza w naszym XX wieku, w innych krajach.
I zawsze podchodziliśmy do tego z mieszanką litości i, prawdę mówiąc,
rozbawienia, ponieważ uderzało nas to jako bardzo dziwne, że ludzie mogliby
pozwolić na rozwinięcie się sytuacji, w której baliby się jakich używają
słów. Ale my mamy teraz taką sytuacje w naszym kraju. Mamy ją przede
wszystkim na uniwersyteckich kampusach, ale to już się rozprzestrzenia na
całe społeczeństwo. Skąd to się bierze? Co to jest?
Nazywamy to "poprawnością polityczną". Nazwa powstała jako swego rodzaju
żart, dosłownie dowcip komiksowy, i my ciągle mamy tendencję traktować tę
rzecz jako niezupełnie poważną. W rzeczywistości jest ona śmiertelnie
poważna. Jest ona wielką chorobą naszego stulecia, chorobą, która kosztowała
życie dziesiątków milionów w Europie, Rosji, Chinach, faktycznie w całym
świecie. Jest to choroba ideologii. Polityczna poprawność nie jest śmieszna.
Polityczna poprawność jest śmiertelnie poważna.
Jeśli spojrzymy na to analitycznie, jeśli spojrzymy na to historycznie, to
szybko odkryjemy co to faktycznie jest. Polityczna poprawność to kulturowy
marksizm. To marksizm przełożony z realiów ekonomicznych na realia
kulturowe. To jest proces, który sięga nie ruchu lat 60., hippisowskiego,
ruchu pokoju, ale okresu I Wojny Światowej. Kiedy porównamy główne tezy
politycznej poprawności z klasycznym marksizmem, analogie są oczywiste.
Po pierwsze, w obu wypadkach jest to ideologia totalitarna. Totalitarna
natura politycznej poprawności nigdzie nie jest tak oczywista, jak na
kampusach wyższych uczelni, z których w tej chwili wiele stało się pokrytymi
bluszczem małymi Północnymi Koreami. Student czy profesor, który odważył się
gdziekolwiek przekroczyć linię wytyczoną przez feministkę czy aktywistę praw
gejów, czy miejscową grupę czarnych czy Latynosów, czy którąkolwiek z innych
wyświęconych na "poszkodowane" grup, wokół których obraca się ta sprawa
politycznej poprawności, szybko znajdzie się w kolizji z prawem. W małym
lokalnym systemie prawnym uczelni przedstawione sÄ… im formalne zarzuty i
wymierzona kara, w procesach nierzadko przypominajÄ…cych sÄ…dy kapturowe.
Tutaj próbujemy spojrzeć w przyszłość jaką polityczna poprawność szykuje
całemu narodowi.
W istocie wszystkie ideologie są totalitarne, ponieważ esencją ideologii
(zwracam uwagę, że właściwie rozumiany konserwatyzm ideologią nie jest) jest
podjęcie pewnej filozofii i twierdzenie, że na bazie tej filozofii pewne
rzeczy muszą być prawdziwe. Jak np., że cała historia naszej kultury jest
historią opresji kobiet. Ponieważ stoi to w sprzeczności z rzeczywistością,
rzeczywistość musi być zakazana. Musi być zakazane odnoszenie się do
rzeczywistości historycznej.
Ludzie muszą być zmuszeni do życia w kłamstwie, a ponieważ ludzie z natury
mają opory przed życiem w kłamstwie, to oczywiste, że używają swoich oczu i
uszu żeby sprawdzić jak jest i mówią: "Chwileczkę. To nie jest prawda.
Przecież widzę, że to nie jest prawda". W związku z tym żądanie życia w
kłamstwie musi być poparte przemocą państwa. Stąd ideologia nieodmiennie
stwarza państwo totalitarne.
Po drugie, marksizm kulturowy, tak jak marksizm ekonomiczny, posługuje się
jednoprzyczynowym wyjaśnieniem historii. Marksizm ekonomiczny mówi, że
historię determinuje własność środków produkcji. Marksizm kulturowy, czyli
polityczna poprawność, twierdzi, że cała historia jest zdeterminowana przez
władzę, za pomocą której jedne grupy, definiowane w kategoriach rasy, płci,
itd., podporządkowują sobie inne grupy. Nic innego się nie liczy. Cała
literatura, w istocie, jest o tym. Wszystko w przeszłości ma związek z tą
jednÄ… rzeczÄ….
Po trzecie, tak jak w ekonomicznym marksizmie pewne grupy, tj. robotnicy i
chłopi, są dobre a priori, a inne grupy, burżuazja i posiadacze kapitału, są
złe, tak w kulturowym marksizmie poprawności politycznej pewne grupy są
dobre: kobiety feministki (tylko kobiety feministki, nie-feministki
przyjmuje się, że nie istnieją), czarni, Latynosi, homoseksualiści. Te grupy
uznane są za "poszkodowane" i jako takie automatycznie są dobre, bez względu
na to co którakolwiek z nich robi. Podobnie, biali mężczyźni są
automatycznie uznani za złych, w ten sposób stając się odpowiednikiem
burżuazji w marksizmie ekonomicznym.
Po czwarte, oba, i marksizm ekonomiczny, i marksizm kulturowy, opierajÄ… siÄ™
na wywłaszczeniu. Kiedy klasyczni marksiści, komuniści, przejęli Rosję,
wywłaszczyli oni burzuazję, odebrali jej własność. Podobnie kiedy kulturowi
marksiści przejmują kampus uniwersytecki, wywłaszczają oni za pośrednictwem
środków takich, jak przydziały (quotas) w przyjmowaniu na studia. Kiedy
białemu studentowi o wysokich możliwościach odmawia się przyjęcia do
college'u na rzecz czarnego czy Latynosa, który nie jest tak zdolny, biały
student zostaje wywłaszczony.
Tak w istocie jest, akcja afirmatywna (affirmative action) w całym naszym
społeczeństwie dzisiaj, to system wywłaszczeniowy. Firmy posiadane przez
białych nie otrzymują kontraktów, ponieważ te są zarezerwowane dla,
powiedzmy, Latynosów czy kobiet. Zatem wywłaszczenie jest zasadniczym
narzędziem obu form marksizmu.
I wreszcie oba, marksizm ekonomiczny i kulturowy, używają metody
analitycznej, która daje im odpowiedzi jakich chcą. W przypadku klasycznego
marksizmu tÄ… metodÄ… analitycznÄ… jest marksistowska ekonomia. W wypadku
kulturowego marksizmu jest niÄ… dekonstrukcjonizm. Dekonstrukcjonizm
zasadniczo bierze jakikolwiek tekst, usuwa z niego całe znaczenie i
wprowadza na to miejsce znaczenie pożądane. Tak więc otrzymujemy, na
przykład, że cały Szekspir jest o opresji kobiet, czy że Biblia jest w
istocie o rasie i płci.
Wszystkie te teksty po prostu stają się wodą na młyn udowadniania, że "cała
historia jest historią jaka grupa miała władzę nad jakimi innymi grupami".
Zatem podobieństwa są ewidentne między klasycznym marksizmem, z jakim
zapoznaliśmy się w przypadku Związku Sowieckiego, i kulturowym marksizmem,
jaki widzimy dzisiaj w postaci poprawności politycznej.
Ale te podobieństwa nie są przypadkowe. Te podobieństwa nie wzięły się z
niczego. Prawda jest taka, że polityczna poprawność ma swoją historię,
historię znacznie dłuższą niż - poza wąską grupą akademików to zjawisko
studiujących - wielu ludzi zdaje sobie sprawę. Ta historia sięga, jak
powiedziałem, I Wojny Światowej, tak jak wiele innych patologii, które
rozkładają nasze społeczeństwo i, w istocie, naszą kulturę.
Teoria marksistowska mówiła, że kiedy przyjdzie europejska wojna powszechna
(tak jak przyszła w 1914), klasa robotnicza w całej Europie powstanie i
obali rządy - burżuazyjne rządy - ponieważ robotnicy mieli więcej wspólnego
ponad narodowymi granicami z sobą, niż z burżuazją i klasą rządzącą w ich
własnym kraju. No ale 1914 przyszedł i tak się nie stało. W całej Europie
robotnicy zwarli się wokół swoich narodowych sztandarów i zadowoleni
wymaszerowali zwalczać jedni drugich. Kaizer wymienił uściski rąk z
przywódcami marksistowskiej Socjaldemokracji w Niemczech i powiedział, że od
teraz nie ma partii, są tylko Niemcy. Podobnie stało się w każdym innym
kraju Europy. Więc coś tu nie było w porządku.
Dla marksistów z definicji nie mogła być winna teoria. W 1917 doprowadzili
oni wreszcie do przewrotu marksistowskiego w Rosji i wyglądać zaczęło, że
teoria się sprawdza - ale wkrótce zacięła się znowu. Nie rozpowszechniała
się, i kiedy zaraz po wojnie wysiłki były robione w tym kierunku, z
powstaniem Spartakistów w Berlinie, rządem Beli Kuhna na Węgrzech,
MonachijskÄ… RepublikÄ… RadzieckÄ…, robotnicy nie poparli ich.
Więc marksiści mieli problem. I dwóch z nich zaczęło nad nim pracować:
Antonio Gramsci we Włoszech i Gyorgy Lukács na Węgrzech. Gramsci powiedział,
że robotnicy nigdy nie rozpoznają swojego rzeczywistego interesu klasowego,
jak go zdefiniował marksizm, o ile nie zostaną wyzwoleni od kultury Zachodu,
a w szczególności od religii chrześcijańskiej; że kultura i religia czynią
ich ślepymi na ich rzeczywisty interes klasowy. Lukács, uważany za
najznakomitszego teoretyka marksizmu od czasu samego Marksa, pytał w 1919
roku: "Kto nas uratuje od cywilizacji Zachodu"? On też teoretyzował, że
największym kamieniem na drodze do ustanowienia marksistowskiego raju jest
kultura: cywilizacja Zachodu jako taka.
Lukács miał szansę sprawdzić swoje idee w praktyce, ponieważ kiedy domowego
chowu bolszewicki rząd Beli Kuhna zostaje ustanowiony na Węgrzech w 1919 r.,
zostaje on mianowany zastępcą komisarza kultury i pierwszą rzeczą jaką robi,
jest wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach węgierskich. Więcej nie
było potrzeba, żeby robotnicy nie poparli rządu Beli Kuhna, ponieważ Węgrów
to normalnie zatkało, robotników jak i wszystkich innych. Ale Lukács już
wtedy coś zrozumiał, co wielu z nas dziwi jeszcze dzisiaj, i co my uznajemy
za "ostatnio modne".
W 1923 r. w Niemczech zostaje założony "think-tank", organizacja
intelektualna, która podejmuje się roli przełożenie marksizmu z kategorii
ekonomicznych na kategorie kulturowe i która w końcu lat 1930. tworzy
praktycznie bazę tego, co my nazywamy dzisiaj polityczna poprawnością.
Umożliwił to wszystko młody i bardzo bogaty spadkobierca niemieckiego
handlowca-milionera, Felix Weil, który stał się marksistą i miał dużo
pieniędzy do wydania. Wzburzały go podziały między marksistami, stał się
więc sponsorem czegoś, co nazywało się Pierwszy Marksistowski Tydzień Prac,
który to tydzień zgromadził Lukácsa i wielu czołowych niemieckich
myślicieli, aby nad tymi podziałami popracowali.
I tam też Lukács powiedział: "Co nam jest potrzebne, to think-tank",
organizacja intelektualna. U nas w Waszyngtonie jest think-tanków
zatrzęsienie, i my myślimy o nich jako o czymś nowoczesnym. W rzeczywistości
mają one swoją historię. Ten Weil-spadkobierca zakłada w 1923 r. instytut,
związany z Uniwersytetem Frankfurckim, który miał początkowo występować pod
nazwą Instytut Marksizmu. Ale ludzie, którzy za tym stali, doszli szybko do
wniosku, że nie byłoby dla nich korzystne, takie otwarte identyfikowanie się
jako marksiści. Ostatnią rzeczą jakiej poprawność polityczna chce, to żeby
ludzie odkryli, że jest ona formą marksizmu. Więc w rezultacie nazywają oni
tę organizację Instytutem Badań Społecznych.
Weil wie bardzo dobrze o co mu chodzi. W 1971 r. napisał do Martina Jay'a,
autora podstawowego opracowania o Szkole Frankfurckiej (jak Instytut Badań
Społecznych staje się wkrótce nieformalnie znany), że "Chciałem żeby
Instytut był znany, być może słynny, jako wnoszący wkład do marksizmu".
Trzeba powiedzieć, odniósł w tym sukces. Pierwszy dyrektor Instytutu, Carl
Grunberg, austriacki ekonomista, zakończył swoje programowe przemówienie,
według Martina Jay'a, "otwarcie deklarując swoją lojalność do marksizmu jako
metodologii naukowej". Marksizm, powiedział on, będzie rządzącym pryncypium
Instytutu, i to się nigdy nie zmieniło.
Wstępne prace w Instytucie były raczej konwencjonalne, ale w 1930 r. objął
go nowy dyrektor, nazwiskiem Horkheimer, i poglądy Maxa Horkheimera były
zdecydowanie inne. Był on w dużym stopniu marksistowskim renegatem. Ludzie,
którzy zakładają i formują Szkołę Frankfurcką, to renegaci marksizmu. Oni
dalej są bardzo marksistowscy w swoim myśleniu, ale z partii są efektywnie
usuwani. Moskwa patrzy na to co oni robią i mówi: "Hej, to nie to o co nam
chodzi, i my nie będziemy tego firmować".
Horkheimera wyjściową herezją jest to, że interesuje się on bardzo Freudem.
I kluczem do przełożenia marksizmu z kategorii ekonomicznych na kategorie
kulturowe było zasadniczo to, że zastosował on w tym freudyzm. Znowu
zacytuję Martina Jay'a: "Można powiedzieć, że w pierwszych latach swojego
istnienia Instytut zajmował sie głównie analizą socjo-ekonomicznej podbudowy
społeczeństwa burżuazyjnego," i chciałbym podkreślić, że Jay jest dużym
sympatykiem Szkoły Frankfurckiej, ja nie cytuję tutaj krytyka, "ale po roku
1930 głównym przedmiotem zainteresowania Instytutu stała się kulturowa
nadbudowa. W istocie, markistowska formuła dotycząca stosunku między tymi
dwoma strukturami została zakwestionowana przez Teorię Krytyczną".
Te rzeczy, o których tu dzisiaj słyszymy - radykalny feminizm, wydziały
studiów kobiecych, wydziały "studiów czarnych" (black studies), wydziały
studiów gejów, wszystkie one są gałęziami Teorii Krytycznej. Co Szkoła
Frankfurcka w zasadzie zrobiła, to oparła się w latach 1930. na obu, Marksie
i Freudzie, żeby stworzyć tę teorię zwaną Teorią Krytyczną. Nazwa jest
świetnie pomyślana, bo kusi żeby zapytać: "Co jest teorią"? Teorią jest żeby
krytykować. Teorią jest, że sposobem na zniszczenie kultury Zachodu i
porządku kapitalistycznego jest, aby nie dawać możliwości alternatywy.
Oni absolutnie odmawiają przedstawienia czegoś takiego. Oni mówią, że tego
nie da się zrobić, że my nie jesteśmy w stanie wyobrazić, jak wolne
społeczeństwo będzie wyglądało (ich definicja wolnego społeczeństwa). Tak
długo jak żyjemy pod represją - represją wypływającą z kapitalistycznego
porządku społecznego, który wytwarza (według ich teorii) uwarunkowanie
freudowskie, uwarunkowanie, które Freud opisuje w odniesieniu do represji
osobowej - my nie jesteśmy w stanie nawet wyobrazić, jak wolne społeczeństwo
będzie wyglądało. Istotą Teorii Krytycznej jest po prostu krytykowanie.
Domaga się ona najbardziej destruktywnego krytycyzmu jaki jest możliwy, w
jakikolwiek możliwy sposób, aby zniszczyć panujący porządek. I, oczywiście,
kiedy słyszymy od feministek, że całe społeczeństwo nie ma nic innego na
celu jak tylko załatwić kobietę i tak dalej, ten rodzaj krytycyzmu to jest
pochodna Teorii Krytycznej. Wszystko to bierze poczÄ…tek w latach 1930., nie
1960.
Inni kluczowi członkowie, którzy dołączają do Instytutu w tym czasie, to
Theodore Adorno i, przede wszystkim, Erich From i Herbert Marcuse. Fromm i
Marcuse wprowadzają element, który staje się centralnym elementem Teorii
Krytycznej, to jest element seksualny. Zwłaszcza Marcuse, który w swoich
tekstach nawołuje do społeczeństwa "wielopostaciowej perwersyjności", taka
jest jego definicja przyszłości świata, który oni chcą stworzyć.
I choć wyróżnia się tu Marcuse, który latach 1930. pisze bardzo ekstremalne
rzeczy na temat potrzeby wyzwolenia seksualnego, to tym jest przeniknięty
cały Instytut. Podobnie jak większość motywów politycznej poprawności, jak
możemy zobaczyć. I to już było w latach 1930. Według Fromma, na przykład,
męskość i kobiecość nie odzwierciedlają zasadniczych różnic płci, jak
myśleli Romantycy. To różnice miałyby być raczej pochodnymi różnic w
funkcjach życiowych, które w części zostały społecznie zdeterminowane. Płeć
to konstrukcja. Różnice płci to konstrukcja.
Inny przykład to nacisk jaki widzimy dzisiaj na environmentalism,
wiktymologiczne podejście do środowiska naturalnego. "Materializm, idąc
wstecz aż do Hobbesa, doprowadził do nastawienia manipulatywnie-dominującego
w stosunku do natury". To Horkheimer w 1933 r. w Materialismus und Moral. "W
następnych latach, motyw dominacji natury przez człowieka", pisze Jay,
"znalazł się w centrum zainteresowania Szkoły Frankfurckiej".
"Antagonistyczny stosunek Horkheimera do fetyszyzacji pracy (w tym punkcie w
sposób oczywisty odchodzą oni od marksistowskiej ortodoksji), został
wyrażony w innym wymiarze jego materializmu, domaganiu się ludzkiego,
zmysłowego szczęścia?. W jednym z najbardziej wyartykułowanych esejow,
Egoizm a ruch wolnościowy, napisanym w 1936 r., Horkheimer "dyskutuje
wrogość dla osobistych satysfakcji nieodłączną kulturze burzuazyjnej". W
szczególności odwołuje się on do Markiza de Sade, w sposób przychylny
polecając jego "protest ... przeciwko ascetyzmowi w imię wyższej
moralności".
Jak cała ta sprawa przelała się tutaj? Jak wlała się w nasze uniwersytety, i
faktycznie w nasze życia dzisiaj? Członkowie Szkoły Frankfurckiej to
marksiści. To także, co do jednego, Żydzi. W 1933 r. do władzy w Niemczech
doszli Naziści i nie można się dziwić, że zamknęli oni Instytut Badań
Społecznych. Jego członkowie uciekli. Uciekli do Nowego Jorku i Instytut tu
się w 1933 r. odbudował z pomocą Uniwersytetu Columbia. I członkowie
Instytutu, stopniowo, poprzez lata 1930., jakkolwiek wielu z nich pisało w
dalszym ciągu w języku niemieckim, zaczęli przenosić centrum zainteresowań z
Teorii Krytycznej o społeczeństwie niemieckim, destruktywnego krytycyzmu
wszystkich aspektów tamtego społeczeństwa, na Teorię Krytyczną skierowanę ku
społeczeństwu amerykańskiemu.
Zachodzi także inna ważna transformacja z początkiem wojny. Niektórzy z nich
przechodzą do pracy w rządzie USA, włącznie z Herbertem Marcuse, który staje
siÄ™ kluczowÄ… figurÄ… w OSS (Office of Strategic Services, poprzedniczka CIA),
a niektórzy, w tym Horkheimer i Adorno, relokują się do Hollywood.
Te źródła politycznej poprawności nie miałaby prawdopodobnie wielkiego
znaczenia dla nas dzisiaj, gdyby nie dwa późniejsze zdarzenia. Pierwszym był
bunt studencki połowy lat 1960., głównie na fali protesu przeciwko poborowi
i wojnie w Wietnamie. Ale bunt studencki potrzebował jakiejś teorii. Oni nie
mogli po prostu wyjść i wołać "Hell no we won't go", oni potrzebowali mieć
do tego jakieś teoretyczne podparcie. Bardzo niewielu z nich było
zainteresowanych zmaganiem siÄ™ z Das Kapital. Klasyczny, ekonomiczny
marksizm nie jest lekki, a większość radykałów lat 1960. nie była zbyt
głęboka.
Na szczęście dla nich, a na nieszczęście dla naszego kraju dzisiaj, i nie
tylko uniwersytetów, kiedy po wojnie Szkoła Frankfurcka przeniosła się z
powrotem do Frankfurtu, Herbert Marcuse pozostał w Ameryce. I podczas kiedy
pan Adorno w Niemczech jest przerażony buntem studentów, kiedy ten tam
wybucha - gdy zbuntowani studenci pojawiają się na jego wykładzie, dzwoni on
na policję i ci zostają aresztowani - Herbert Marcuse, który został tutaj,
zobaczył w buncie studenckim lat 60. wielką szansę. Zobaczył możliwość
użycia prac Szkoły Frankfurckiej jako teorii Nowej Lewicy w Stanach
Zjednoczonych.
Jedna z książek Marcuse'a była w tym instrumentalna. Stała się praktycznie
biblią SDS (Students for Democratic Society) i studenckich rebeliantów lat
60. Tą książką był Eros i cywilizacja. Marcuse wywodzi w niej, że w porządku
kapitalistycznym (w dużym stopniu pomniejsza on tu znaczenie marksizmu,
podtytuł książki głosi Filozoficzne badanie Freuda, jednak zrąb jest
marskistowski), otóż Marcuse wywodzi w tej książce, że represja jest istotą
tego porzÄ…dku kapitalistycznego i to daje nam osobÄ™ opisanÄ… przez Freuda -
osobę z tymi wszystkimi zahamowaniami, neurozami, ponieważ jej instynkt
seksualny podległ represji.
Mamy przed sobą przyszłość jeśli tylko zniszczymy ten istniejący represyjny
porządek, przyszłość, w której wyzwolimy eros, wyzwolimy libido, która
będzie światem "wielopostaciowej perweryjności", w której będziesz "robił
swoje". I jeszcze jedno: w tym świecie nie będzie pracy, tylko zabawa. Co za
wspaniałe przesłanie dla radykałów połowy lat 1960!
To są studenci, to są baby boomers, dzieci powojennego wyżu demograficznego,
których jedynym poważnym zmartwieniem przy osiąganiu pełnoletności było to,
że trzeba będzie kiedyś znaleźć pracę. I tu mamy faceta piszącego rzeczy,
które łatwo im będzie naśladować. On nie wymaga od nich, żeby czytali dużo
ciężkostrawnego marksizmu i mówi im to wszystko, co oni chcą usłyszeć, czyli
"Rób swoje", "Jak przyjemne, to rób" i "Chodzenie do pracy to nie
konieczność".
Także Marcuse jest tym, który stworzył hasło "Uprawiaj miłość, nie wojnę".
Wracając do sytuacji, z którą ludzie mają do czynienia na kampusie, Marcus
definiuje "tolerancjÄ™ wyzwalajÄ…cÄ…" (liberating tolerance) jako nietolerancjÄ™
dla wszystkiego co przychodzi z prawicy politycznej, i tolerancjÄ™ dla
wszystkiego, co przychodzi z lewicy. Marcus włączył się do Szkoły
Frankfurckiej w 1932 r., o ile dobrze pamiętam. Więc to wszystko ma początki
w latach 1930.
Podsumowując, Ameryka jest dzisiaj w trakcie największej i najzgubniejszej
transformacji w jej dziejach. Stajemy się państwem ideologicznym, krajem z
oficjalną państwową ideologią narzucaną nam za pomocą władzy państwowej. W
efekcie funcjonowania idei "przestępstw nienawiści" (hate crimes), mamy
obecnie ludzi odbywających kary więzienia za posiadanie politycznych myśli.
Kongres szykuje się obecnie tę kategorię jeszcze rozszerzyć. Akcja
afirmatywna jest częścią tego procesu.
Terror przeciwko komukolwiek, kto wyłamuje się z politycznej poprawności na
kampusie, jest częścią tego. To jest dokładnie to samo, co widzieliśmy, że
stało się w Rosji, w Niemczech, w Chinach, i to teraz przychodzi tutaj. I my
tego nie rozpoznajemy, bo nazywamy to polityczną poprawnością i obracamy w
żart. Moje przesłanie dzisiaj jest takie, że to nie jest zabawne, to jest
tutaj, to rozwija się i to w efekcie zniszczy - ponieważ to nastawione jest
na niszczenie - wszystko, co my kiedykolwiek definiowaliśmy jako naszą
wolność i naszą kulturę
William S. Lind
Odczyt na konferencji konserwatywnej w American University w 2000 r.
Tłumaczenie Tadeusz Korzeniewski. Dziękujemy!
- - - - - - - - - - - - - -
William S. Lind był w latach 1970. asystentem senatorów Roberta Tafta Jr. i
Gary'ego Harta w Kongresie USA. Obecnie jest dyrektorem Centrum Kulturowego
Konserwatyzmu przy Fundacji Kongresu Wolności:
www.freecongress.org Jest
stałym publicystą portalu Lew Rockwella, założyciela i dyrektora Instytutu
von Misesa:
www.lewrockwell.com/lind/lind-arch.html
Jest współtwórcą koncepcji tzw. Wojny Czwartej Generacji (4GW), według
której we współczesnym świecie, w wyniku organizowania się silnych grup
poza-państwowych, państwo straciło monopol na prowadzenie działań wojennych:
http://en.wikipedia.org/wiki/Fourth_generation_war...
Oryginał angielski tego tekstu, "The Origins of Political Correctness",
znajduje siÄ™ na portalu Accuracy in Academia:
http://www.academia.org/lectures/lind1.html. Accuracy in Academia jest
waszyngtońską organizacją badającą zakłamanie ideologicznie na wyższych
uczelniach amerykańskich. Organizacja jest rekomendowana m. in. przez
Dinesha d'Souza i Josepha Sobrana:
http://www.academia.org/about.html