Author: boukunboukun Date: Sep 15, 2008 02:23
Skandal: Niemcy na siłę "dzieci nam germanią"?
Dramatyczne apele do polskiego rządu kierują mieszkający w Niemczech Polacy.
Odebrano im dzieci - i poddaje się je swoistej depolonizacji. Czyżby wracał pan
Bismarck i jego "Kulturkampf"?
Larum podnosi dziś, a jakże, "Rzeczpospolita" (By dzieci mówiły po polsku). Otóż
wygląda to tak. Jeśli Polak/Polka zawrze związek małżeński z Niemką/Niemcem,
zaprowadzi sobie potomstwo, a potem coś nie wyjdzie, po rozwodzie dzieci na
pewno przypadną rodzicowi niemieckiemu. Postanowi tak urząd ds. młodzieży -
Jugendamt, instytucja pamiętająca czasy kanclerza Bismarcka właśnie.
Co więcej, Jugendamt nakaże, by dzieci te... w ogóle nie mówiły już po polsku.
Nawet podczas spotkań... z polskim rodzicem! Problem, choć mało nagłośniony,
jest poważny. Kancelarie premiera i prezydenta otrzymują wiele listów.
Eurodeputowany Marcin Libicki (PiS) zapowiedział poparcie akcji Polaków, którzy
organizują się w Niemczech przeciwko Jugendamtowi. Kilkoro z nich reprezentuje
prawnik Rudolf von Bracken.
Jugendamt podejmuje polityczne decyzje. Polskie władze powinny działać, bo
naciski dyplomatyczne mogą wiele pomóc. Tak było w przypadku USA. Tam podobny
problem był dyskutowany na szczeblu prezydenta i MSZ.
|