Zgroza Bolek,zgroza...
pzdr
soltys
Użytkownik "sofu" napisał w wiadomości
news:g38hct$l35$1@node1.news.atman.pl...
> Sciagniete ze strony gazety Rzeczypospolita:
>
> "
> Gdzie są akta TW "Bolka"
> Piotr Gontarczyk, Sławomir Cenckiewicz 17-06-2008, ostatnia aktualizacja
> 17-06-2008 06:07
>
> Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał zgromadzoną
> na
> jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku miesiącach -
> zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty świadczące, że
> urzędujący
> prezydent był "Bolkiem" - piszą historycy
> źródło: Rzeczpospolita
> źródło: Rzeczpospolita
> źródło: Archiwum IPN
> +zobacz więcej
>
> * Tajemnice teczki TW "Bolka"
> * Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę "Bolka"
>
> O istnieniu agenta "Bolka" opinia publiczna dowiedziała się dokładnie 16
> lat
> temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, realizując
> słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał Sejmowi RP informację, iż pod
> pseudonimem tym w ewidencji operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 - 1976
> r.
> figurował prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa.
>
> Ale sprawa TW "Bolek" była dobrze znana poprzednikom ministra
> Macierewicza.
> Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego poprzednika
> Andrzeja
> Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma dokumentami dotyczącymi prezydenta.
> Wśród nich były m.in. oryginalna karta z kartoteki, wedle której w latach
> 70. Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał
> znajdujący się w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek
> Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych dokumentów
> na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału Studiów
> powołanego
> już przez ministra Macierewicza.
>
> Był wśród nich m.in. "Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej
> internowaniu z 28 listopada 1980 r.". W krótkiej charakterystyce
> personalnej
> ówczesnego przywódcy "Solidarności" napisano: "członek komitetu
> strajkowego,
> 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W okresie 1970 - 1972 przekazał
> szereg informacji dotyczących negatywnej działalności pracowników
> stoczni".
>
> Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku.
> Wprawdzie
> oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie nie było, ale w
> 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień TW "Bolek" zachowanych w
> sprawach prowadzonych przez gdańską SB. Donosy te dotyczyły przede
> wszystkim
> pracowników Wydziału W-4 i członków komitetu strajkowego funkcjonującego w
> Stoczni Gdańskiej w grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska
> nierozerwalnie związane z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji
> zebranej w 1992 r. przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości.
>
> Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi
> obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w czasie
> rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron stanowiła ciągłość z
> sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana była tym samym środkiem
> kryjącym
> i przez tę samą osobę. Poszczególne tomy posiadały spisy treści, były
> przesznurowane i opieczętowane pieczęciami "KW MO Gdańsk" jeszcze w latach
> 70. Dokonanie w nich jakichkolwiek manipulacji post factum bez
> pozostawienia
> wyraźnych śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki
> dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto ukrywał się
> pod pseudonimem Bolek.
>
> Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony przez
> ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej parlamentowi 4
> czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy walnym uczestnictwie
> ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego został odwołany i ujawnianie
> archiwów SB zablokowane. Sprawa kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie
> została należycie zbadana i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat.
>
> Dziś legendarny przywódca "Solidarności" powtarza, że dokumenty dotyczące
> tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące "świstki" rzekomo spreparowane
> przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych dokumentów dotyczących tej sprawy
> nie zachowało się do naszych czasów. Większość z nich "wyprowadzono" z
> archiwum UOP na początku lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam
> Wałęsa.
>
> Ludzie Wałęsy biorą MSW
>
> Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. ludzie
> prezydenta Wałęsy szykowali się do przejęcia kontroli nad MSW. Ministrem
> spraw wewnętrznych miał zostać Andrzej Milczanowski, zaś szefem UOP -
> Jerzy
> Konieczny. Nim jednak pokonali wszystkie bariery formalne, prezydent
> Wałęsa
> miał zadzwonić do szefa UOP Piotra Naimskiego z jednoznacznym komunikatem:
> "Nie ruszać żadnych papierów i czekać".
>
> Zanim nowa ekipa zdołała przejąć obowiązki, Naimski powołał sześcioosobową
> komisję, która dokonała inwentaryzacji dokumentów dotyczących urzędującego
> prezydenta RP. W jej skład wchodzili m.in. zastępca szefa UOP Adam Taracha
> i
> szef Zarządu Kontrwywiadu UOP Konstanty Miodowicz. Komisja stworzyła
> "Protokół z przeglądu akt archiwalnych dotyczących agenturalnej
> działalności
> Lecha Wałęsy w latach 1970 - 1976 r." enumeratywnie wymieniający wszystkie
> dokumenty, które do 4 czerwca 1992 r. zgromadziło w tej sprawie
> kierownictwo
> MSW.
>
> W nocy z 5 na 6 czerwca 1992 r. nowa ekipa weszła do budynku UOP.
> Pierwszym
> obiektem zainteresowania Milczanowskiego i Koniecznego stała się kasa
> pancerna ministra Antoniego Macierewicza. Ponieważ nie było w niej
> dokumentów dotyczących Wałęsy, obaj pierwsze kroki skierowali do gabinetu
> Piotra Naimskiego. Tu protokolarnie przejęli wszystkie znajdujące się tam
> akta archiwalne dotyczące prezydenta. Protokół ten zachował się do naszych
> czasów i wymienia dokładnie te same dokumenty, które wcześniej spisano w
> "Protokole z przeglądu akt archiwalnych dotyczących agenturalnej
> działalności Lecha Wałęsy w latach 1970 - 1976 r.". Były wśród nich m.in.
> oryginalna karta ewidencyjna Wałęsy z informacją, iż był on do 1976 r.
> tajnym współpracownikiem wyeliminowanym z sieci agenturalnej z powodu
> "niechęci do współpracy", a także podający analogiczne informacje wydruk z
> bazy komputerowej byłej SB oraz wspomniany już kwestionariusz osoby
> przeznaczonej do internowania. W ręce Milczanowskiego dostały się też
> kopie
> rzekomych rękopiśmiennych dokumentów TW "Bolek", które w latach 80.
> kolportowała SB. Kolekcję uzupełniały liczne raporty "Bolka" znajdujące
> się
> w przywiezionych z Gdańska tomach akt archiwalnych tamtejszej SB.
>
> Po wkroczeniu nowej ekipy, drzwi od pokoi, gdzie znajdował się Wydział
> Studiów, zostały zaplombowane, a na korytarzach pojawili się wartownicy z
> Jednostek Nadwiślańskich MSW. Współpracowników Antoniego Macierewicza,
> którzy pojawili się w pracy 6 czerwca 1992 r. (sobota), odizolowano w
> specjalnie przygotowanej sali. Były funkcjonariusz SB, a później oficer
> Zarządu Śledczego UOP, płk Adam Dębiec miał kierować "postępowaniem
> wyjaśniającym". Wszyscy odmówili mu składania wyjaśnień, domagając się
> jednocześnie zinwentaryzowania zabezpieczonych archiwaliów MSW w obecności
> przedstawicieli Sejmu. Mimo dużej wiedzy, jaką dysponowali, natychmiast
> wyrzucono ich z pracy.
>
> Teczka "Bolka" w Belwederze
>
> Około 6 - 7 czerwca 1992 r. za zgodą ministra Andrzeja Milczanowskiego
> Wałęsie udostępniono zgromadzoną na jego temat dokumentację. Prezydent
> oglądał ją w gabinecie szefa kontrwywiadu UOP płk. Konstantego Miodowicza.
> W
> lipcu lub sierpniu 1992 r. prezydent ponownie zwrócił się do
> Milczanowskiego
> o możliwość przeczytania akt, tym razem w Belwederze. Otrzymał na to
> zgodę.
> Szef Zarządu Śledczego UOP płk Wiktor Fonfara zapisał w notatce służbowej:
> "polecenie dostarczenia ich Prezydentowi otrzymał ówczesny Szef UOP Jerzy
> Konieczny oraz ja. Materiały osobiście zawieźliśmy Prezydentowi, który
> pokwitował ich odbiór na odwrocie protokołu zawierającego szczegółowy spis
> ich zawartości".
>
> Polecenia wydawane przez ministra Milczanowskiego budzą zasadnicze
> wątpliwości. Do najpoważniejszych należy kwestia, na jakiej podstawie
> prawnej i w jakim celu szef MSW przekazał Lechowi Wałęsie komplet
> kompromitujących go dokumentów. Udostępnienie ich w budynku UOP, tak jak
> to
> miało miejsce w czerwcu 1992 r., lub ewentualne przesłanie do Belwederu
> kopii można potraktować jako działania zgodne z obowiązującymi przepisami.
> Ale przekazanie oryginałów, to już inna sprawa.
>
> Przede wszystkim warto wspomnieć, że akta te były opatrzone klauzulami
> tajności, a w UOP istniały stosowne zasady obiegu takich dokumentów.
> Przekazanie niejawnych akt archiwalnych SB dotyczących TW "Bolek"
> prezydentowi Lechowi Wałęsie z pominięciem wszelkich obowiązujących zasad
> i
> procedur, kancelarii tajnych etc. budzi zastrzeżenia. Nie tylko naruszało
> to
> obowiązujące reguły prawa, lecz także narażało ważne akta urzędowe na ich
> bezpowrotne utracenie. Co też niebawem się stało.
>
> Paczka z dokumentami dotyczącymi TW "Bolek" wróciła do MSW 22 września
> 1992
> r. Na pierwszy rzut oka było widać, że dokumenty zostały zdekompletowane.
> Zniknęły najważniejsze dokumenty dotyczące sprawy: oryginał karty
> ewidencyjnej Lecha Wałęsy, kopie doniesienia i pokwitowań tego TW, a także
> inne dokumenty wskazujące, że "Bolkiem" był urzędujący prezydent. W
> poszczególnych tomach akt, które przywieziono z Gdańska 1 czerwca 1992 r.,
> dokonano czystki. W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia
> "Bolka", sterczały teraz fragmenty powyrywanych kartek.
>
> Milczanowski przekazał płk. Fonfarze polecenie udokumentowania braków, co
> zrobiono w postaci stosownych notatek służbowych. Zapewne po interwencji
> Andrzeja Milczanowskiego w Belwederze następnego dnia, 24 września 1992
> r.,
> do MSW dotarła kolejna przesyłka od Lecha Wałęsy. Koperta miała zawierać
> brakujące dokumenty - jak to eufemistycznie określano w dokumentach
> urzędowych - "zatrzymane" wcześniej przez prezydenta.
>
> Na drugi dzień po otrzymaniu wspomnianej przesyłki materiały dotyczące
> Wałęsy zostały zapakowane i zamknięte w kasie pancernej. Teoretycznie
> wszystko było w porządku. Początkowo prezydent "zatrzymał" część
> kompromitujących go dokumentów, jednak po interwencji ministra
> Milczanowskiego zwrócił je w kopercie. Kłopot w tym, że nikt tej koperty
> nie
> otworzył. Nie było takiej potrzeby. Kierownictwo MSW zapewne wiedziało, że
> brakujących dokumentów w kopercie nie ma, a rzekomy zwrot dokumentów przez
> Wałęsę był prawdopodobnie fikcją.
>
> Doczyszczanie
>
> 19 września 1993 r. odbyły się w Polsce wybory parlamentarne. Ich
> zdecydowanym zwycięzcą były SLD i PSL. Łącznie partie te (171 plus 132)
> zdobyły 303 mandaty. Dla Lecha Wałęsy, którego dotychczasowa siła w
> znacznej
> mierze opierała się na słabości rozdrobnionego parlamentu, groziło to
> utratą
> wpływów i kontroli nad UOP i MSW. Zapewne perspektywa utraty stanowiska
> przez Andrzeja Milczanowskiego spowodowała kolejne ruchy w sprawie
> dokumentów dotyczących TW "Bolek", wypożyczonych wcześniej do Belwederu.
>
> 28 września 1993 r. po południu Lech Wałęsa zadzwonił do Milczanowskiego,
> prosząc o ponowne pilne wypożyczenie dotyczących go dokumentów. W notatce
> służbowej Milczanowski zapisał: "Zaproponowałem dostarczenie dokumentów do
> Belwederu około godz. 22.00, co Pan Prezydent zaakceptował. Następnie o
> powyższym powiadomiłem p. Ministra Jerzego Koniecznego. Przed godziną
> 22.00
> razem z P. Ministrem Jerzym Koniecznym udaliśmy się do Belwederu, gdzie
> Pan
> Prezydent Lech Wałęsa osobiście od nas przyjął i pokwitował wypożyczenie
> całości wspomnianych wyżej dokumentów".
>
> Rzeczywiście, na "Protokole zapakowania i zdeponowania akt" sporządzonym
> przez Milczanowskiego i Koniecznego 25 września 1992 r. znajduje się
> odręczna adnotacja: "Wypożyczyłem 28.09.1993 r. L. Wałęsa".
>
> Lech Wałęsa twierdzi, że nie zabrał akt TW "Bolek" ani nigdy ich nie
> czytał
>
> Prezydent zwrócił dokumentację 24 stycznia 1994 r. Wedle notatki służbowej
> szefa MSW: "W dniu dzisiejszym, po otrzymaniu dyspozycji Pana Prezydenta
> Lecha Wałęsy, udałem się w godzinach wieczornych wraz z Szefem UOP p.
> Ministrem Gromosławem Czempińskim do Belwederu, po odbiór całości
> dokumentów
> dotyczących osoby P. Prezydenta L. Wałęsy, a wypożyczonych Mu w dniu 28
> września 1993 r. Pan Prezydent Lech Wałęsa przyjął w Belwederze mnie i
> Pana
> Ministra Czempińskiego, po czym osobiście przekazał nam paczkę z
> dokumentami
> opakowaną w brązowy papier (.) P. Minister Gromosław Czempiński w mojej
> obecności paczkę z dokumentami opieczętował okrągłą pieczęcią o treści
> "Szef
> Urzędu Ochrony Państwa" i włożył do sejfu w swoim gabinecie, celem
> przechowywania. Andrzej Milczanowski".
>
> Jaki był sens ponownego wypożyczania przez Wałęsę całej dokumentacji? Otóż
> funkcjonariusze UOP musieli zorientować się, że za pierwszym razem akta
> "wyczyszczono" nieudolnie. Po działalności TW "Bolek" musiały pozostać
> wyraźne ślady, najprawdopodobniej w tomach akt wypożyczonych z Delegatury
> UOP w Gdańsku. Należy przypuszczać, że ktoś z kierownictwa MSW przekazał
> do
> Belwederu informację, iż akta należy "doczyścić".
>
> Po kilku latach funkcjonariusze badający tę sprawę nie mieli problemów z
> odtworzeniem prawidłowego przebiegu wypadków: "W paczce zwróconej przez
> Lecha Wałęsę w dniu 24.01.94 r. brak było nie tylko wspomnianych wcześniej
> notatek opisujących stwierdzone wcześniej braki, ale także dalszych 74
> kart
> dokumentów dotyczących jego osoby, wytworzonych w b. SB i oznaczonych
> klauzulami >tajne< i >tajne specjalnego znaczenia<".
>
> Siemiątkowski: akt nie zwrócono
>
> W lipcu 1996 r. nowy minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski
> zwrócił się do urzędującego od kilku miesięcy prezydenta Aleksandra
> Kwaśniewskiego z prośbą o możliwość zbadania zawartości pakietu
> przesłanego
> przez Wałęsę do UOP: "Uprzejmie informuję Pana Prezydenta, iż w Urzędzie
> Ochrony Państwa znajduje się paczka zawierająca prawdopodobnie dokumenty
> dotyczące byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy,
> opieczętowana z naniesioną klauzulą: >Bez zgody prezydenta RP nie
> otwierać<.
> Z uwagi na konieczność dokonania przeglądu tych materiałów, sprawdzenia
> ich
> stanu faktycznego oraz przygotowania do archiwizacji zwracam się do Pana
> Prezydenta z prośbą o zgodę na otwarcie tej paczki w celu komisyjnego
> wykonania stosownych czynności".
>
> Za zezwoleniem Kwaśniewskiego komisja powołana w UOP otworzyła pakiety i
> dokonała spisu znajdujących się w nich dokumentów. Z dokumentu tego jasno
> wynikało, że wielu dokumentów wypożyczonych przez prezydenta Wałęsę
> brakuje:
> "do chwili obecnej nie zostały zwrócone do UOP następujące materiały
> przekazane Lechowi Wałęsie wymienione w protokole z dnia 5.06.1992 r.:
>
> 1) teczka nr I - zawierająca materiały dot. agenturalnej działalności
> Lecha
> Wałęsy,
>
> 2) teczka nr II - zawierająca materiały jak wyżej,
>
> 3) teczka nr III - zawierająca notatki i doniesienia agenturalne od Lecha
> Wałęsy,
>
> 4) teczka nr IV - zawierająca dokumenty rejestracyjne Lecha Wałęsy (.)
> teczka nr VI - zawierająca między innymi pokwitowania L. Wałęsy i odbioru
> wynagrodzenia za działalność agenturalną". Wedle innego fragmentu
> sprawozdania komisji: "W tomach archiwalnych brak jest spisów zawartości
> oraz kart w ilości: w tomie II - 14 kart; w tomie III - 20 kart; w tomie
> IV - 99 kart; w tomie V - 17 kart; w tomie VI - 27 kart".
>
> Po otrzymaniu sprawozdania Siemiątkowski pisał do prezydenta
> Kwaśniewskiego:
> "nie zostały zwrócone do chwili obecnej m.in. dokumenty dotyczące
> agenturalnej działalności Lecha Wałęsy, notatki i doniesienia agenturalne
> od
> Lecha Wałęsy, jego dokumenty rejestracyjne, pokwitowania Lecha Wałęsy na
> odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną, analiza sprawy
> operacyjnego
> rozpracowania krypt. "Bolek", ekspertyzy kryminalistyczne i inne, a także
> materiały dokumentujące przepływ korespondencji między Lechem Wałęsą w
> okresie sprawowania przez niego funkcji Prezydenta a UOP".
>
> W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia "Bolka", sterczały
> fragmenty powyrywanych kartek
>
> 24 września 1996 r. szef UOP płk Andrzej Kapkowski zwrócił się pisemnie do
> Lecha Wałęsy o oddanie brakujących akt: "Zwracam się do Pana Prezydenta z
> prośbą o zwrot dokumentów - jeśli jest Pan w ich posiadaniu - które
> zostały
> wytworzone przez b. Służbę Bezpieczeństwa dotyczące Pańskiej działalności
> w
> okresie 1970 - 1989. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń uprawnione jest
> przypuszczenie, iż część tej dokumentacji, która była udostępniana Panu w
> latach 1992 - 1994 przez ministra p. A. Milczanowskiego [.] może znajdować
> się w Pańskim archiwum prywatnym".Na pismo to Wałęsa nigdy nie
> odpowiedział.
>
> "Wałęsowicze" w gdańskim UOP
>
> Podobne jak w centrali MSW działania ukierunkowane na zatarcie śladów
> działalności TW "Bolek" podjęto w Delegaturze UOP w Gdańsku. Pierwszym
> krokiem było usunięcie płk. Adama Hodysza, który w 1992 r. przekazał
> Macierewiczowi akta "Bolka" i zapewne nie zgodziłby się na dokonywanie
> zniszczeń i manipulacji w archiwum. Jego dni były więc policzone.
>
> W pierwszych dniach września 1993 r. w Gdańsku pojawił się płk Gromosław
> Czempiński, który wręczył Hodyszowi odwołanie. Jego obowiązki przejął
> protegowany Wałęsy mjr Henryk Żabicki - doświadczony funkcjonariusz SB,
> były
> lektor KW PZPR i członek egzekutywy POP gdańskiej SB, a w 1989 r. kandydat
> na delegata XI Zjazdu PZPR. Jego zastępcą został kpt. Zbigniew
> Grzegorowski - również były oficer SB.
>
> Obaj w latach 80. byli w zespole zajmującym się inwigilacją Wałęsy. W
> czasie
> tzw. transformacji ustrojowej w latach 1989 - 1990 Żabicki i Grzegorowski
> zaczęli utrzymywać bliskie relacje z przywódcą "Solidarności" jako
> funkcjonariusze BOR ochraniający Wałęsę. Ze względu na ścisłe kontakty
> Żabickiego i Grzegorowskiego z prezydentem obu nazywano "wałęsowiczami".
> Milczanowski zaprzeczał, jakoby za zmianami personalnymi w gdańskiej
> Delegaturze stał prezydent, jego słowa publicznie zdezawuował jednak sam
> Wałęsa.
>
> Od objęcia przez nową (starą) ekipę SB kierownictwa gdańskiej Delegatury
> UOP
> pomiędzy mjr. Żabickim i jego ludźmi a naczelnikiem Wydziału Ewidencji i
> Archiwum por. Krzysztofem Bollinem, który znalazł donosy "Bolka" w 1991
> r.,
> rozpoczęła się gra. Bollin starał się zabezpieczać ślady działalności tego
> agenta, a jego przełożeni mieli przeciwne intencje. Pewnego dnia jeden z
> członków nowej ekipy zaproponował, żeby Bollin usunął kolejny ślad
> działalności TW "Bolek".
>
> Była to notatka datowana na 19 stycznia 1971 r., z której wynikało, że
> wspomniany tajny współpracownik zidentyfikował dla SB jednego z przywódców
> rewolty grudniowej w Gdańsku, pracownika stoczni Kazimierza Szołocha.
> Obawiając się o losy znaleziska, 22 grudnia 1993 r. por. Bollin sporządził
> notatkę służbową dokumentującą fakt istnienia takiego dokumentu i jej
> kopię
> wysłał do centrali w Warszawie. Najprawdopodobniej na drugi dzień został
> odwołany. Jego stanowisko zajął bardziej związany z nowym kierownictwem,
> także były funkcjonariusz SB Stanisław Rybiński. Zmiany w gdańskiej
> Delegaturze UOP zrobiły swoje. Wkrótce notatka z 1971 r. dotycząca
> okoliczności rozpoznania Kazimierza Szołocha została usunięta, a na jej
> miejsce podrzucono inny dokument.
>
> Hodysz kontra Żabicki
>
> W początkach 1996 r. nowy szef UOP Zbigniew Siemiątkowski z SLD dokonał
> zmiany na stanowisku szefa Delegatury UOP w Gdańsku. Dotychczasowego szefa
> mjr. Henryka Żabickiego zastąpił ppłk Adam Hodysz. Najprawdopodobniej miał
> on informacje na temat tego, co działo się za poprzedniego kierownictwa,
> toteż zaczął dokładnie sprawdzać, co stało się z dokumentami dotyczącymi
> Wałęsy.
>
> Szybko ustalono, że z archiwum usunięto kopię korespondencji wysłanej w
> czerwcu 1992 r. ministrowi Macierewiczowi. W ten sposób zaginął ostatni
> komplet około 80 stron znanych wówczas donosów TW "Bolek". Trzej
> członkowie
> byłego już kierownictwa Delegatury: Żabicki, Grzegorowski i Rybiński
> wszystkiego się wypierali lub ze względu na "kłopoty zdrowotne" nie byli w
> stanie złożyć wyjaśnień. Doniesienie w sprawie zaginięcia akt
> kompromitujących Lecha Wałęsę i udziału w niej trzech funkcjonariuszy UOP
> skierowano do prokuratury w 1997 r.
>
> Wówczas do kontrataku przystąpił były szef Delegatury mjr Żabicki. Zaczął
> przedstawiać się jako "ofiara machinacji Hodysza i Bollina". Twierdził, że
> w
> archiwum były tylko komunikaty z obserwacji Wałęsy, a nigdy nie było w
> niej
> raportów TW "Bolek". Te miały zostać sfałszowane przez por. Bollina i
> ppłk.
> Hodysza, o czym Żabicki poinformował prokuraturę: "stwierdzam, iż Pan
> Krzysztof Bollin przy wydatnym wsparciu Pana Adama Hodysza manipulując
> skompilowanymi i nielegalnie wytworzonymi materiałami archiwalnymi, z
> zemsty
> podjął działania zmierzające do politycznego kompromitowania b. Prezydenta
> Lecha Wałęsy".
>
> Działania Żabickiego wsparł były prezydent. Wedle doniesień prasy: "Lech
> Wałęsa poprosił (.) Hannę Suchocką, minister sprawiedliwości, o szczególny
> nadzór na śledztwem w sprawie zniknięcia tzw. teczki >Bolka<. Byłego
> Prezydenta zaniepokoiły informacje w prasie mówiące, jego zdaniem, o
> kolejnej prowokacji - fałszowaniu dokumentów w delegaturze Urzędu Ochrony
> Państwa w Gdańsku. Do pisma do minister Suchockiej były prezydent dołączył
> artykuły z >Głosu Wybrzeża< i >Gazety Wyborczej<. Dotyczą one doniesienia
> do
> prokuratury złożonego przez ppłk. Henryka Żabickiego, byłego szefa
> Delegatury UOP w Gdańsku, przeciwko swojemu następcy płk. Adamowi
> Hodyszowi".
>
> Ostatecznie tylko mjr. Grzegorowskiemu udało się postawić zarzuty
> prokuratorskie. Mógł on jednak liczyć na pomoc kolegów z SB. Były szef UOP
> Gromosław Czempiński, uczestnik operacji "wyprowadzania" akt TW "Bolek" w
> Warszawie, wsparł Grzegorowskiego obciążając płk. Adama Hodysza. Proces
> sądowy przeciwko Grzegorowskiego przypomina farsę. Trwa już dziesięć lat i
> jego końca nie widać.
>
> Ślady po "Bolku"
>
> Dokumenty dotyczące lustracji z 1992 r. nie były jedynymi, które zaginęły
> w
> gdańskiej Delegaturze UOP w latach 90. Z dziennika rejestracyjnego byłego
> Wydziału "C" KW MO Gdańsk wyrwano kartę z numerami od 12514 do 12565. Na
> powyższej stronie, pod numerem 12535 rejestrowany był jako TW "Bolek" Lech
> Wałęsa. Kolejny brak w archiwaliach stwierdzili autorzy niniejszego
> artykułu
> w czasie kwerendy w 2007 r. Chodzi o dokumentację w sprawie Lecha Wałęsy
> znajdującą się w aktach sprawy krypt. "Gotowość", dotyczącej akcji
> internowania członków NSZZ "Solidarność" z województwa gdańskiego.
> Usunięto
> z niej "Arkusz ewidencyjny osoby podlegającej internowaniu", który zapewne
> też zawierał informacje o kompromitującej przeszłości Wałęsy. Dziś
> dysponujemy jedynie kopią tego dokumentu, podobnie jak w wypadku kilku
> innych dokumentów "wyprowadzonych" w czasach prezydentury Wałęsy z
> archiwum
> UOP.
>
> W miejsce usuwanych dokumentów podrzucano inne, których nigdy tam nie
> było.
> W tomie XXII akt sprawy kryptonim "Jesień 70" znajduje się notatka
> następującej treści: "Gdańsk, 16.02.1971 r. TAJNE. Notatka służbowa z dn.
> 16.02.1971. W dniu 16.02.1971 ob. Lech Wałęsa nie podjął współpracy jako
> TW.
> kpt. E. Graczyk. Propozycja. W związku z odmową współpracy proponuję
> dalszą
> kontrolę jego działalności na W-4 poprzez TW KLIN. kpt. E. Graczyk".
>
> Dokument ten miał potwierdzać, że Wałęsa nigdy nie podjął współpracy z SB.
> Kłopot w tym, że analiza treści dokumentu oraz jego oględziny zewnętrzne w
> jednej kwestii nie pozostawiają wątpliwości: dokument podrzucono w latach
> 90. i wszystko wskazuje na to, że jest falsyfikatem. Jednak Lech Wałęsa
> posługuje się nim na każdym kroku. Zamieścił go na swojej stronie
> internetowej i opublikował w książce "Moja III RP".
>
> To nie koniec. W miejsce ukradzionych doniesień TW "Bolek" podrzucono inne
> dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy. Jest to kserokopia analizy SOR "Bolek"
> sporządzona 20 kwietnia 1982 r. przez inspektora Wydziału III Departamentu
> V
> MSW ppor. Adama Żaczka (pod kryptonimem "Bolek" Wałęsa był rozpracowywany
> w
> latach 1976 - 1989, czego nie można mylić z pseudonimem TW "Bolek" z lat
> 1970 - 1976). Ponieważ dotyczyła ona okresu, w którym Wałęsa był
> rozpracowywany przez SB i sporządzono ją na potrzeby śledztwa, nie
> zawierała
> ona żadnych informacji o jego wcześniejszych kontaktach z SB. Sęk w tym,
> że
> analiza ta nie jest w sprawie dokumentem nowym. Jej oryginał zniknął wraz
> z
> innymi dokumentami dotyczącymi Wałęsy w czasie "wypożyczania" ówczesnemu
> prezydentowi jego akt w Warszawie. Trudno o bardziej jaskrawy dowód na to,
> kto był inicjatorem i zleceniodawcą machinacji dokonywanych w archiwach
> UOP.
>
> Co ciekawe, Lech Wałęsa twierdzi, że nie tylko nie zabrał akt TW "Bolek",
> lecz nigdy ich nie czytał. W rozmowie z Agnieszką Kublik w "Gazecie
> Wyborczej", można przeczytać interesującą wymianę zdań: "Czy jako
> prezydent
> prosił Pan Urząd Ochrony Państwa o teczkę >Bolka [LW:] Nic takiego nie
> było. [AK:] Nie kusiło nigdy Pana, by zajrzeć do swojej teczki? [LW:] -
> Pani
> Agniesiu - już Pani zapytała, ja odpowiedziałem. [AK:] Nie miał Pan nigdy
> tej teczki w ręku? - [LW:] Nie, oczywiście, że nie miałem".
>
> Jednak w świetle zachowanych dokumentów nie ma większych wątpliwości, że
> były prezydent mija się z prawdą. Nie tylko czytał dokumenty na swój
> temat,
> lecz doprowadził do ich "wyprowadzenia" z archiwum UOP. Zresztą dotyczy to
> nie tylko akt TW "Bolek", lecz także dokumentacji kilku czołowych
> działaczy
> gdańskiej opozycji, na przykład Jacka Merkla, Bogdana Borusewicza, Bogdana
> Lisa i obecnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.Dziś były prezydent
> twierdzi,
> że dokumenty dotyczące jego współpracy z SB zostały sfabrykowane. Jeżeli
> tak, to dlaczego, zamiast dążyć do wyjaśnienia sprawy, z taką konsekwencją
> usuwał wszystkie ślady działalności TW "Bolek"?
>
> Autorzy są historykami Instytutu Pamięci Narodowej
> Źródło : Rzeczpospolita
> ------
>
>
> sofu
>
> --
> Kościół katolicki to siedlisko wszelkiego zła, a szatan ma w nim
> używanie.
>
>