z
http://tinyurl.com/6ku3fc
Wstydliwą tajemnicą poliszynela politycznej poprawności jest to, że
mniejszości też mogą sobie nie ufać, a nawet się nie lubić. Tak właśnie jest
obecnie ze społecznościami: żydowską i murzyńską w USA. Chciałbym podzielić
siÄ™ kilkoma refleksjami, bowiem nadchodzÄ… wybory prezydenckie, a kandydatem
Demokratów jest czarny Barack Obama.
Stosunki żydowsko-murzyńskie będą na pewno miały wpływ na losy tego
polityka. Afroamerykanie często nie głosują, ale ci, którzy biorą udział w
wyborach, z zasady wrzucają kartkę na rzecz Demokratów. To samo dotyczy
znakomitej większości społeczności żydowskiej. Co więcej - Żydzi są bardzo
zdyscyplinowani i zawsze bardzo licznie uczestniczÄ… w wyborach. A co
najważniejsze, żydowscy dobroczyńcy są zwykle nadreprezentowani wśród osób
przekazujÄ…cych datki na PartiÄ™ DemokratycznÄ….
Nota bene symbolem tego zaangażowania jest fakt, że szefem zbierania
funduszy (fundraising) u Obamy jest pani z domu Pritzkerówna, wywodząca się
z rodziny właścicieli hoteli Hyatt, podczas gdy taką samą funkcję u Hillary
Clinton pełnił jej brat. Preferencje partyjne dyktują więc, że czarni i
Żydzi powinni współpracować. Podobnie sugeruje najnowsza historia.
Wielu przedstawicieli społeczności żydowskiej było zaangażowanych czynnie w
walkę o prawa człowieka, w rejestrację czarnych wyborców na Południu oraz
inne inicjatywy antyrasistowskie i antydyskryminacyjne podczas rewolucji
kulturalnej lat 60. XX wieku.
Strajkowali, demonstrowali, pisali petycje, brali udział w procesach, a
czasem nawet narażali życie. Kilku bowiem zginęło, zamordowanych przez
rasistów. Wielu Żydów uważa, że czarni powinni być im wdzięczni.
Jednak od jakiegoś czasu istnieje rozdźwięk między obiema społecznościami.
Niektórzy twierdzą, że nawet i wcześniej jakiejś specjalnej miłości między
nimi nie było. Na przykład podczas zamieszek w Harlemie w latach 60.
minionego wieku ucierpiały często sklepy i inne przedsiębiorstwa, których
właścicielami byli Żydzi (podobnie jak podczas zamieszek w Los Angeles w
latach 90. głównymi poszkodowanymi byli Koreańczycy).
Często czarni winią "obcych" przedsiębiorców za wysokie ceny i kiepskiej
jakości produkty dostępne w gettach. Antykapitalizm jest jedną z cech
czarnego nacjonalizmu. Poza tym liczne organizacje Afroamerykanów były i są
programowo protrzecioświatowe.
Oznacza to, że są propalestyńskie, a więc antyizraelskie. Amerykańscy Żydzi,
nawet lewicowi, zwykle - co naturalne - popierajÄ… Izrael. Do tego dochodzÄ…
też sprawy religijne. Generalnie "czarna teologia wyzwolenia", która
wyraźnie występuje w protestanckich zborach Afroamerykanów i której adeptem
jest między innymi Obama, uważa białych za prześladowców.
W tym też jest duża doza antykapitalizmu. A Żydzi są biali i często są
kojarzeni z przedsiębiorczością, bankowością i handlem. Wreszcie ekstremalne
sekty murzyńskie, takie jak Czarni Muzułmanie, są antyżydowskie, czasami
wręcz żydożercze i judeofobiczne. Uznają, że "białaski" (honkies), a Żydzi
szczególnie, to dzieci szatana. Najczęściej o tym wspomina otwarcie Louis
Farakkhan. Zapytałem, o co chodzi, moją koleżankę Denise. Znam ją od
college'u,
nie tylko uczęszczaliśmy do tej samej szkoły, ale jeszcze pracowaliśmy razem
w Neiman Marcus w San Francisco. Denise jest wykształcona - ukończyła szkołę
przedsiębiorczości na Uniwersytecie Kalifornijskim Berkeley, ma własną firmę
wydawniczą. Jest ostra. Na przykład potrafiła się publicznie postawić u
siebie, w biednym otoczeniu, w Oakland, gdy wyszydzano ją, że "mówi po
białemu", bowiem operuje poprawną angielszczyzną.
Ona wyszydzała natomiast swych sąsiadów i kolegów, żeby przestali być
leniuchami na zapomodze społecznej i zabrali się do pracy. Charakterystyczne
też, że Denise używała słowa "czarnuch" (nigger), aby opisać takie czy inne
przykłady patologii społecznej. Nauczyłem ją polskiego słowa "cham", bo
bardziej uniwersalnie odzwierciedla takie zjawiska. Nota bene "cham" bije
też na głowę popularnie stosowany termin whigger, czyli white nigger, na
opisanie buractwa o europejskim pochodzeniu. Denise chodziła po sklepie i
przy objawach braku kultury prychała ostentacyjnie: "Co za chamstwo!".
Naturalnie nikt jej nie rozumiał - oprócz mnie. W każdym razie Denise
przekonuje - a podobne były wnioski z rozmów prowadzonych od czasu do czasu
przez wiele już lat z moimi innymi czarnymi znajomymi - iż lud murzyński
uważa, że "Żydzi" wjechali na jego plecach do władzy przy okazji walki o
prawa człowieka.
"Żydzi" stworzyli, wykorzystując ideologię praw człowieka, skomplikowany
system biurokracji państwowej. Denise podała mi jako przykład system opieki
społecznej, w którym - jako osoby wykształcone i obeznane w prawie - "Żydzi"
świetnie się orientują i czują.
Czarne rodziny nie mają pojęcia, jak wypełnić formularze w celu załatwienia
przyjęcia murzyńskiej babci do "darmowego" domu starców. A "Żydzi" rzekomo
wiedzą. Babcia żydowska pozbywa się całego majątku, przepisując go na
rodzinÄ™ - i tym sposobem, jako biedna, kwalifikuje siÄ™ do darmowej opieki
społecznej (to jest opłacanej przez podatnika). Mieszka sobie w domu
starców, a na weekend przyjeżdża po nią mercedesem rodzina. A tymczasem
czarni emeryci nie wiedzą, jak takie rzeczy sobie załatwić, i klepią biedę w
samotności. Denise podała tylko ilustrację pragmatycznej murzyńskiej
niechęci do "Żydów". Od innych znajomych słyszałem rozmaite folklorystyczne
stwierdzenia, które funkcjonują na całym świecie, m.in. "Żydzi kontrolują
media, banki, pchają się wszędzie etc.".
Naturalnie można twierdzić, że to czarny margines, ale murzyńska niechęć do
Żydów wychodzi od czasu do czasu na wierzch. Byłem świadkiem kilku takich
sytuacji. Wiosną 1990 roku na naszej uczelni pojawił się czarny raper z
ekipą. Spotkanie w głównej auli zaczął od następującego powitania: "Witam
was na żydouniwersytecie Columbia w Żydojorku" (Welcome to Columbia
Jewniversity in Jew York City). Zresztą murzyński działacz Jesse Jackson też
nazwał Nowy Jork podobnie: Hymietown. Ale przynajmniej Jackson nie sprzedaje
"Protokołów Mędrców Syjonu".
A te były otwarcie dostępne na konferencji afroamerykańskich nauczycieli w
Teachers College przy Columbii jesieniÄ… 1990 roku. A w sierpniu 1991 roku
wybuchły zamieszki w Crown Heights na pobliskim Brooklynie. Było tak: młody,
ultraortodoksyjny Żyd Yosef Lifsh stracił panowanie nad samochodem i
potrącił dwójkę czarnoskórych siedmiolatków, przygniatając ich samochodem.
Na kierowcę skoczyło kilku Murzynów i zaczęło go bić. Zebrał się tłum
skandujący "Żydzi! Żydzi! Żydzi!. Dorwać Żyda!". Ponieważ prywatny ambulans
zabrał do szpitala Lifsha, kiedy dzieci wciąż wyciągano spod samochodu, tłum
uznał, że "żydowskie" karetki nie chciały pomagać Afroamerykanom. Potem
nadeszła wieść, że jedno dziecko zmarło po przewiezieniu do szpitala.
Wybuchły zamieszki, które trwały trzy dni. W ich wyniku zasztyletowano
ultraortodoksyjnego studenta jesziwy.
W tym czasie na pogrzebie murzyńskiego dziecka pojawiły się akcenty
antyżydowskie, między innymi potępienie "handlarzy diamentami" i plakat z
hasłem: "Hitler nie dokończył roboty". Narzekano, że władze miejskie i
stanowe faworyzują "Żydów" w przyznawaniu kontraktów oraz państwowych
programów pomocy. Ze swojej strony Żydzi całkiem słusznie narzekali, że
czarny burmistrz Nowego Jorku David Dinkins nie przysłał policji na pomoc.
Gdyby policja wystąpiła zdecydowanie natychmiast, nie byłoby zamieszek.
Przypomniałem sobie o tym wszystkim, gdy znów w tym samym miejscu wybuchł
konflikt między ultraortodoksami a Murzynami w kwietniu i maju 2008 roku.
Jak podała Verena Dobnik (Associated Press, 26 maja 2008 r.), najpierw
afroamerykańskie nastolatki obrzuciły kamieniami domostwa żydowskie.
Następnie chłopcy z ochotniczej samoobrony żydowskiej Shmira (Straż)
spryskali czarnego przechodnia gazem i pobili kijem bejsbolowym. JakiÅ› czas
potem dwóch Murzynów napadło na żydowskiego nastolatka. Po kilku dniach
czterech czarnych obskoczyło Żyda i raniło go nożem w rękę. W końcu
obrzucono kamieniami autobus szkolny z żydowskimi dziećmi. Wtedy Żydzi
urządzili demonstrację pod hasłami: "Krew żydowska nie jest tania" oraz
"Każdy Żyd ma pistolet kalibru 22" (Every Jew a 22).
Tym razem sytuacja jest inna. Burmistrzem jest Michael Brumberg. Policja
reaguje natychmiast. Zresztą pamiętam jak szybko NYPD rozpędził trockistów i
innych lewaków, którzy usiłowali awanturować się po tzw. "zamieszkach o
Rodneya Kinga" w kwietniu 1992 roku. Jak mi powiedział mój kolega Stefan
Komar, który jest kapitanem policji w sąsiedztwie Greenpoint na Brooklynie,
nowojorska policja z zasady natychmiast z determinacjÄ… likwiduje zamieszki.
Sztuka polega oczywiście na prewencji. A to opiera się na dobrej taktyce w
czasie zamieszek, a jeszcze bardziej na generalnej strategii policji.
Najważniejsze jest, aby policja była stale i wszędzie widoczna i żeby miała
dobre rozeznanie w okolicy. Jak powiada Stefan, nawet gdy wydaje się, że
bitwa ma już wybuchnąć, nie można tracić nerwów. Stefan to równy gość i
świetnie byłoby walczyć obok niego w Okopach Świętej Trójcy. Niedawno stał
tak niewzruszenie z malutkÄ… garstkÄ… podkomendnych - prawdziwa "cienka,
granatowa linia" (thin blue line) - oddzielajÄ…c od siebie gotujÄ…cÄ… siÄ™ do
boju wielosetną tłuszczę Meksykanów od tłumu Portorykańczyków po meczu piłki
nożnej na Brooklynie. Kibice wyli, pluli i gotowali się do rżnięcia. Stefan
pozostał niewzruszony. I zamieszek nie było.
Ale to już inna historia, którą może kiedyś opowiem, szczególnie że śp.
ojciec Stefana był żołnierzem AK w batalionie "Zośka" i walczył w Powstaniu
Warszawskim.
bibula.com
Marek Jan Chodakiewicz