Gdy mniejszości się nie lubią. Żydzi kontra murzyni
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
Gdy mniejszoÅ›ci siÄ™ nie lubiÄ…. Å»ydzi kontra murzyni         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: boukun
Date: Aug 17, 2008 15:20

Wstydliwą tajemnicą poliszynela politycznej poprawności jest to, że mniejszości
też mogą sobie nie ufać, a nawet się nie lubić. Tak właśnie jest obecnie ze
społecznościami: żydowską i murzyńską w USA. Chciałbym podzielić się kilkoma
refleksjami, bowiem nadchodzą wybory prezydenckie, a kandydatem Demokratów jest
czarny Barack Obama.

Stosunki żydowsko-murzyńskie będą na pewno miały wpływ na losy tego polityka.
Afroamerykanie często nie głosują, ale ci, którzy biorą udział w wyborach, z
zasady wrzucają kartkę na rzecz Demokratów. To samo dotyczy znakomitej
większości społeczności żydowskiej. Co więcej - Żydzi są bardzo zdyscyplinowani
i zawsze bardzo licznie uczestniczą w wyborach. A co najważniejsze, żydowscy
dobroczyńcy są zwykle nadreprezentowani wśród osób przekazujących datki na
PartiÄ™ DemokratycznÄ….

Nota bene symbolem tego zaangażowania jest fakt, że szefem zbierania funduszy
(fundraising) u Obamy jest pani z domu Pritzkerówna, wywodząca się z rodziny
właścicieli hoteli Hyatt, podczas gdy taką samą funkcję u Hillary Clinton pełnił
jej brat. Preferencje partyjne dyktują więc, że czarni i Żydzi powinni
współpracować. Podobnie sugeruje najnowsza historia.

Wielu przedstawicieli społeczności żydowskiej było zaangażowanych czynnie w
walkę o prawa człowieka, w rejestrację czarnych wyborców na Południu oraz inne
inicjatywy antyrasistowskie i antydyskryminacyjne podczas rewolucji kulturalnej
lat 60. XX wieku.

Strajkowali, demonstrowali, pisali petycje, brali udział w procesach, a czasem
nawet narażali życie. Kilku bowiem zginęło, zamordowanych przez rasistów. Wielu
Żydów uważa, że czarni powinni być im wdzięczni.
Jednak od jakiegoś czasu istnieje rozdźwięk między obiema społecznościami.
Niektórzy twierdzą, że nawet i wcześniej jakiejś specjalnej miłości między nimi
nie było. Na przykład podczas zamieszek w Harlemie w latach 60. minionego wieku
ucierpiały często sklepy i inne przedsiębiorstwa, których właścicielami byli
Żydzi (podobnie jak podczas zamieszek w Los Angeles w latach 90. głównymi
poszkodowanymi byli Koreańczycy).

Często czarni winią "obcych" przedsiębiorców za wysokie ceny i kiepskiej jakości
produkty dostępne w gettach. Antykapitalizm jest jedną z cech czarnego
nacjonalizmu. Poza tym liczne organizacje Afroamerykanów były i są programowo
protrzecioświatowe.

Oznacza to, że są propalestyńskie, a więc antyizraelskie. Amerykańscy Żydzi,
nawet lewicowi, zwykle - co naturalne - popierają Izrael. Do tego dochodzą też
sprawy religijne. Generalnie "czarna teologia wyzwolenia", która wyraźnie
występuje w protestanckich zborach Afroamerykanów i której adeptem jest między
innymi Obama, uważa białych za prześladowców.

W tym też jest duża doza antykapitalizmu. A Żydzi są biali i często są kojarzeni
z przedsiębiorczością, bankowością i handlem. Wreszcie ekstremalne sekty
murzyńskie, takie jak Czarni Muzułmanie, są antyżydowskie, czasami wręcz
żydożercze i judeofobiczne. Uznają, że "białaski" (honkies), a Żydzi
szczególnie, to dzieci szatana. Najczęściej o tym wspomina otwarcie Louis
Farakkhan. Zapytałem, o co chodzi, moją koleżankę Denise. Znam ją od college'u,
nie tylko uczęszczaliśmy do tej samej szkoły, ale jeszcze pracowaliśmy razem w
Neiman Marcus w San Francisco. Denise jest wykształcona - ukończyła szkołę
przedsiębiorczości na Uniwersytecie Kalifornijskim Berkeley, ma własną firmę
wydawniczą. Jest ostra. Na przykład potrafiła się publicznie postawić u siebie,
w biednym otoczeniu, w Oakland, gdy wyszydzano ją, że "mówi po białemu", bowiem
operuje poprawnÄ… angielszczyznÄ….

Ona wyszydzała natomiast swych sąsiadów i kolegów, żeby przestali być leniuchami
na zapomodze społecznej i zabrali się do pracy. Charakterystyczne też, że Denise
używała słowa "czarnuch" (nigger), aby opisać takie czy inne przykłady patologii
społecznej. Nauczyłem ją polskiego słowa "cham", bo bardziej uniwersalnie
odzwierciedla takie zjawiska. Nota bene "cham" bije też na głowę popularnie
stosowany termin whigger, czyli white nigger, na opisanie buractwa o europejskim
pochodzeniu. Denise chodziła po sklepie i przy objawach braku kultury prychała
ostentacyjnie: "Co za chamstwo!". Naturalnie nikt jej nie rozumiał - oprócz
mnie. W każdym razie Denise przekonuje - a podobne były wnioski z rozmów
prowadzonych od czasu do czasu przez wiele już lat z moimi innymi czarnymi
znajomymi - iż lud murzyński uważa, że "Żydzi" wjechali na jego plecach do
władzy przy okazji walki o prawa człowieka.

"Żydzi" stworzyli, wykorzystując ideologię praw człowieka, skomplikowany system
biurokracji państwowej. Denise podała mi jako przykład system opieki społecznej,
w którym - jako osoby wykształcone i obeznane w prawie - "Żydzi" świetnie się
orientujÄ… i czujÄ….

Czarne rodziny nie mają pojęcia, jak wypełnić formularze w celu załatwienia
przyjęcia murzyńskiej babci do "darmowego" domu starców. A "Żydzi" rzekomo
wiedzą. Babcia żydowska pozbywa się całego majątku, przepisując go na rodzinę -
i tym sposobem, jako biedna, kwalifikuje się do darmowej opieki społecznej (to
jest opłacanej przez podatnika). Mieszka sobie w domu starców, a na weekend
przyjeżdża po nią mercedesem rodzina. A tymczasem czarni emeryci nie wiedzą, jak
takie rzeczy sobie załatwić, i klepią biedę w samotności. Denise podała tylko
ilustrację pragmatycznej murzyńskiej niechęci do "Żydów". Od innych znajomych
słyszałem rozmaite folklorystyczne stwierdzenia, które funkcjonują na całym
świecie, m.in. "Żydzi kontrolują media, banki, pchają się wszędzie etc.".

Naturalnie można twierdzić, że to czarny margines, ale murzyńska niechęć do
Żydów wychodzi od czasu do czasu na wierzch. Byłem świadkiem kilku takich
sytuacji. Wiosną 1990 roku na naszej uczelni pojawił się czarny raper z ekipą.
Spotkanie w głównej auli zaczął od następującego powitania: "Witam was na
żydouniwersytecie Columbia w Żydojorku" (Welcome to Columbia Jewniversity in Jew
York City). Zresztą murzyński działacz Jesse Jackson też nazwał Nowy Jork
podobnie: Hymietown. Ale przynajmniej Jackson nie sprzedaje "Protokołów Mędrców
Syjonu".

A te były otwarcie dostępne na konferencji afroamerykańskich nauczycieli w
Teachers College przy Columbii jesieniÄ… 1990 roku. A w sierpniu 1991 roku
wybuchły zamieszki w Crown Heights na pobliskim Brooklynie. Było tak: młody,
ultraortodoksyjny Żyd Yosef Lifsh stracił panowanie nad samochodem i potrącił
dwójkę czarnoskórych siedmiolatków, przygniatając ich samochodem. Na kierowcę
skoczyło kilku Murzynów i zaczęło go bić. Zebrał się tłum skandujący "Żydzi!
Żydzi! Żydzi!. Dorwać Żyda!". Ponieważ prywatny ambulans zabrał do szpitala
Lifsha, kiedy dzieci wciąż wyciągano spod samochodu, tłum uznał, że "żydowskie"
karetki nie chciały pomagać Afroamerykanom. Potem nadeszła wieść, że jedno
dziecko zmarło po przewiezieniu do szpitala. Wybuchły zamieszki, które trwały
trzy dni. W ich wyniku zasztyletowano ultraortodoksyjnego studenta jesziwy.

W tym czasie na pogrzebie murzyńskiego dziecka pojawiły się akcenty
antyżydowskie, między innymi potępienie "handlarzy diamentami" i plakat z
hasłem: "Hitler nie dokończył roboty". Narzekano, że władze miejskie i stanowe
faworyzują "Żydów" w przyznawaniu kontraktów oraz państwowych programów pomocy.
Ze swojej strony Żydzi całkiem słusznie narzekali, że czarny burmistrz Nowego
Jorku David Dinkins nie przysłał policji na pomoc. Gdyby policja wystąpiła
zdecydowanie natychmiast, nie byłoby zamieszek.

Przypomniałem sobie o tym wszystkim, gdy znów w tym samym miejscu wybuchł
konflikt między ultraortodoksami a Murzynami w kwietniu i maju 2008 roku. Jak
podała Verena Dobnik (Associated Press, 26 maja 2008 r.), najpierw
afroamerykańskie nastolatki obrzuciły kamieniami domostwa żydowskie. Następnie
chłopcy z ochotniczej samoobrony żydowskiej Shmira (Straż) spryskali czarnego
przechodnia gazem i pobili kijem bejsbolowym. Jakiś czas potem dwóch Murzynów
napadło na żydowskiego nastolatka. Po kilku dniach czterech czarnych obskoczyło
Żyda i raniło go nożem w rękę. W końcu obrzucono kamieniami autobus szkolny z
żydowskimi dziećmi. Wtedy Żydzi urządzili demonstrację pod hasłami: "Krew
żydowska nie jest tania" oraz "Każdy Żyd ma pistolet kalibru 22" (Every Jew a
22).

Tym razem sytuacja jest inna. Burmistrzem jest Michael Brumberg. Policja reaguje
natychmiast. Zresztą pamiętam jak szybko NYPD rozpędził trockistów i innych
lewaków, którzy usiłowali awanturować się po tzw. "zamieszkach o Rodneya Kinga"
w kwietniu 1992 roku. Jak mi powiedział mój kolega Stefan Komar, który jest
kapitanem policji w sÄ…siedztwie Greenpoint na Brooklynie, nowojorska policja z
zasady natychmiast z determinacją likwiduje zamieszki. Sztuka polega oczywiście
na prewencji. A to opiera siÄ™ na dobrej taktyce w czasie zamieszek, a jeszcze
bardziej na generalnej strategii policji. Najważniejsze jest, aby policja była
stale i wszędzie widoczna i żeby miała dobre rozeznanie w okolicy. Jak powiada
Stefan, nawet gdy wydaje się, że bitwa ma już wybuchnąć, nie można tracić
nerwów. Stefan to równy gość i świetnie byłoby walczyć obok niego w Okopach
Świętej Trójcy. Niedawno stał tak niewzruszenie z malutką garstką
podkomendnych - prawdziwa "cienka, granatowa linia" (thin blue line) -
oddzielając od siebie gotującą się do boju wielosetną tłuszczę Meksykanów od
tłumu Portorykańczyków po meczu piłki nożnej na Brooklynie. Kibice wyli, pluli i
gotowali się do rżnięcia. Stefan pozostał niewzruszony. I zamieszek nie było.

Ale to już inna historia, którą może kiedyś opowiem, szczególnie że śp. ojciec
Stefana był żołnierzem AK w batalionie "Zośka" i walczył w Powstaniu
Warszawskim.

Marek Jan Chodakiewicz
--
boukun

Na działanie jakiekolwiek dla Polski korzystne, Kaczyńscy mieli dwa
lata i zamiast je na to wykorzystać, zajeli sie penetrowaniem sceny
politycznej i inwigilowaniem Polaków i rozbijaniem polskich partii.
no comments
diggit! del.icio.us! reddit!