Użytkownik "Anatol" napisał w wiadomości
news:g9f3p8$of$1@news.onet.pl...
>
> Użytkownik "boukun" napisał w wiadomości
> news:g9f04m$3dd$1@nemesis.news.neostrada.pl...
>
>
>>> Wysyłka żywności do ZSRR to mit (w sensie jakiejś liczącej się skali) -
>>> braki wynikały z bardzo niskiej wydajności produkcji, w szczególnosć w
>>> PGRach :
>>
>> To to jest mit. Ja wiem dokładnie jak było i jak przyspawano pociąg w
>> Lublinie do szyn, bo w puszkach po farbie wieziono szynkÄ™ na olimpiadÄ™.
>
> Przeciez nie twierdzę że eksportu żywności w ogóle nie było. Natomiast problem
> z opakowaniami w PRL i ZSRR to żadna nowość.
Nie można twierdzić, że wywóz towarów do Rosji to był tylko margines. Takich
rzeczy nawet się nie podaje w statystykach, bo to jest częścią składową systemu,
który przecież działa do dziś i to jest temat do dziś tabu. W Polsce przecież
nie było żadnej rewolucji, żydostwo przy okrągłym stole się tylko uwłaszczyło na
majątku narodowym Polaków, nazywając to przetransformowaniem kapitału. A
kontynuatorzy poprzedniego systemu są jeszcze bardziej złodziejscy dziś, jak
wcześniej, czy jak kto woli większymi nieudacznikami.
Teraz też próbuje się zganiać winę na naród i Balcerowicz wyzywa Polaków od
nierobów i mało wydajnych. Chciałby zlikwidować całkowicie zasiłki dla
bezrobotnych, jako rzekomo źródło niepowodzeń kolejnych neoliberalnych rządów.
Zresztą tu na grupie Piotruś też próbuje posługując się moją osobą zganiać winę
za stan Polski na naród.
Zadłużenie Polski
Polityka wysokich realnych stóp procentowych oraz zdominowanie naszej gospodarki
przez zagraniczne firmy sektora handlu i usług finansowych powodują lawinowy
wzrost zadłużenia zagranicznego Polski - alarmuje "Nasz Dziennik".
Zadłużenie sięgnęło astronomicznej kwoty 600 mld zł, tj. 52 proc. PKB. Na
obsługę tego długu wydajemy co roku 35 proc. naszych dochodów z eksportu. Nasz
bilans płatniczy finansuje dywidendy i zyski zagranicznych inwestorów na kwotę
60 mld zł rocznie, co stanowi 5 proc. PKB.
Przyczyną takiego stanu rzeczy jest cała nasza polityka gospodarcza, zwłaszcza
prywatyzacyjna, inwestycyjna i monetarna, nastawiona na "wypychanie" z kraju
naszych możliwości rozwojowych i kreowanie zadłużenia. Udział kapitału
zagranicznego w strukturze polskiej gospodarki jest znacznie wyższy niż w wysoko
rozwiniętych krajach Zachodu, przy czym strukturę inwestycji zagranicznych w
Polsce charakteryzuje to, że w większości obsługują rynek wewnętrzny - wyjaśnia
"Nasz Dziennik".
A nasi doktorzy:
Z najnowszego raportu przygotowanego dla Ministerstwa Zdrowia, do którego dotarł
"Dziennik", wynika, że lekarze w Polsce zarabiają miesięcznie nawet 30 tysięcy
złotych, czyli mniej więcej tyle, ile ich zawodowi koledzy w Niemczech czy we
Francji.
Raport Ministerstwa Zdrowia dotyczy 384 szpitali, a więc mniej więcej połowy z
nich. Choć wśród występujących w nim sum zdarzają się takie, do których wszyscy
zdążyli się już przyzwyczaić, czyli 1200 zł, to według raportu średnia płaca
lekarza z II stopniem specjalizacji wynosi 7211 tys. zł, czyli o 20 proc. więcej
niż pół roku temu.
Rozmówcy "Dz" nie dziwią się wysokości tych zaskakujących sum. Wicedyrektor
warszawskiego instytutu kardiologii Maciej Miłkowski mówi wręcz, że 20 tys.
miesięcznie to nic nadzwyczajnego. - Specjalista wykonujący echo serca zarabia
blisko 5 tys. zł, do tego 30 proc. wysługi lat, jeśli weźmie dyżury, to finalnie
rzeczywiście na koniec miesiąca dostanie ok. 20 tys. zł" - mówi. Jeszcze więcej
mogą zarabiać bardzo deficytowi w Polsce anestezjolodzy - ich pensje wraz z
wynagrodzeniem za dyżury dochodzą nawet do 30 tys. zł miesięcznie.
A PREMIER:
Donald Tusk wydał z funduszu dyspozycyjnego premiera cztery razy więcej niż
poprzednik. Ale ten rząd ma o połowę mniej służbowych kart kredytowych - wylicza
"Rzeczpospolita".
W ciągu pięciu ostatnich miesięcy Donald Tusk z tzw. funduszu dyspozycyjnego
premiera wydał ponad 338 tys. zł. To więcej niż premier Jarosław Kaczyński przez
ponad dwa lata (w 2006 r. 153 tys. zł, w 2007 r. ponad 148 tys. zł).
Co roku szef rządu ma w ramach tego funduszu do dyspozycji 1 mln 670 tys. zł
(kwota nie zmieniła się od pięciu lat). Na co są wydawane te pieniądze? Głównie
na organizację posiedzeń Rady Ministrów, spotkań i konferencji. Z funduszu
kupowane są też upominki wręczane przez premiera i wicepremierów podczas
oficjalnych wizyt. Korzystają też z niego ministrowie z Kancelarii Prezesa Rady
Ministrów. Nie mają bowiem służbowych kart kredytowych. Wydatki Kancelarii
Premiera rosły dynamicznie w czasie, gdy - jak deklaruje Centrum Informacyjne
Rządu - ministrowie zmniejszyli średnio o niemal jedną czwartą swoje wydatki ze
służbowych kart. CIR podaje, że gabinet Donalda Tuska ma w stosunku do
poprzedniego rządu o połowę mniej kart (dokładnie o 54 proc.). Obecni
ministrowie miesięcznie wydają o ok. 24 proc. mniej niż poprzednicy (średnio
każde ministerstwo o 14 tys. zł). Więcej wydały tylko dwa resorty:
sprawiedliwości i spraw zagranicznych.
Te oszczędności to skutek raportu po kontroli zleconej właśnie przez
pełnomocnika rządu ds. walki z korupcją Julię Piterę.
Obecnie z kart nie korzysta się w pięciu resortach. Nie mają ich m.in.
ministrowie skarbu i rolnictwa. Z karty nie korzysta też minister
sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
Zgodnie z zaleceniami premiera wydatki z kart są dokładnie opisywane. -
Wszystkie departamenty finansowe są zobowiązane do comiesięcznego sprawozdania
wydatków - mówi Pitera. Zabronione jest płacenie kartą w celach prywatnych.
boukun