|
|
Up |
|
|
  |
| Re: dlaczego ma nas obchodzic Gruzja? |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: ColgatesBillyColgatesBilly Date: Aug 31, 2008 01:51
"konrads" wrote in message
news:g9dm1a$jrb$1@atlantis.news.neostrada.pl...
|W sumie to dlaczego Polskę powinna obchodzić Gruzja, co my mamy z nimi
| wspólnego?
| Nie sąsiadujemy ze sobą, mówią zupełnie innym językiem, leżą w Azji, nie
| są nawet katolikami, nie mamy wspólnej historii. Więc o co chodzi? czemu
| niby powinniśmy się niby bardziej przejmować niż Timorem Wschodnim,
| chodzi tylko o ropÄ™?
|
Pan prezydent zapowiedział właśnie "obronę Gruzji do upadłego". Czy poza powodem
standardowym, czyli grze na antyrosyjskich fobiach Polaków, nie ma tu
przypadkiem powodu ukrytego?
Znalazł takowy w ostatnim "Przeglądzie" Piotr Kwiatkiewicz, specjalista od
polityki naftowej i autor książki "Mocarstwa wobec Iraku". Otóż według
Kwiatkiewicza rzeczywisty powód "odsieczy gruzińskiej" bynajmniej nie jest ani
romantyczny, ani antyrosyjski. Chodzi o spółkę Sarmatia - oczko w głowie PiS.
Jak pamiętamy, za rządów PiS idée fixe Jarosława Kaczyńskiego, a co za tym idzie
jego brata-prezydenta, była sprawa dywersyfikacji dostaw surowców
energetycznych. Poświęcono temu kilka tak zwanych "szczytów energetycznych",
które dostarczyły Rosji, gdyż w jej monopol były de facto wymierzone, wiele
uciechy.
Otóż reprezentując oczywiście słuszną ideę uniezależnienia się od Rosji, szczyty
owe, według określeń rosyjskiej prasy, były "szczytami biedaków", na których
"myszy ustalały, że kota już nie ma". W rosyjskich szyderstwach było nieco
racji, gdyż "szczyty energetyczne" grupowały wyłącznie odbiorców ropy i gazu.
Natomiast znikome zainteresowanie wzbudzały u poważnych eksporterów - w rodzaju
Kazachstanu. Który od "biedaków", co dość naturalne, wolał współpracę z Rosją i
ekspansjÄ™ do Chin.
"Wojna pięciodniowa", jaką wszczął niedawno prezydent Saakaszwili, obfitowała w
komiczne i doskonale chybione komentarze ze strony polskich mediów. Być może
wszystkie przebiło jednak nazwanie jej "wojną o rurociągi". Tezę ową powtarza
nawet wczorajsza "Gazeta Finansowa". W skądinąd bardzo rozsądnym tekście znalazł
siÄ™ taki oto passus:
Zgadza się, że ropociąg Baku - Tbilisi - Ceyhan mógł być główną przyczyną
agresji Rosji na GruzjÄ™. Jest to jedyny niekontrolowany ropociÄ…g w regionie,
gdzie kaspijska ropa płynie do portów Morza Śródziemnego.
Otóż nie bardzo się zgadza - bowiem rurociąg ten jest tak nieistotny, że rynki
naftowe toczącej się w jego bezpośredniej bliskości wojny... w ogóle nie
zauważyły. Cena baryłki ani drgnęła - tymczasem wariuje po każdym większym
zamachu irackich partyzantów.
Sęk w tym, że los orientacji geopolitycznej, a więc sens całej polityki
zagranicznej prowadzonej przez środowisko prezydenta, zależy od utrzymania mitu
o Gruzji jako ważnym państwie tranzytu ropy naftowej. Popatrzmy zatem, jak
"ważnym" państwem tranzytowym jest Gruzja.
Potencjał przepustowy dwóch przecinających Gruzję rurociągów to 1,3%% światowej
produkcji. W dodatku rurociągi te nigdy nie pracują pełną parą. Azerbejdżan
zwyczajnie ma za mało ropy, by pokryć zapotrzebowanie wszystkich udziałowców
Sarmatii: szczyt wydobycia osiągnie już w przyszłym roku, a potem będzie je
ograniczać. Zresztą, rozwój gospodarczy kraju coraz wydatniej redukuje eksport.
Sens istnienia głównego gruzińskiego rurociągu, Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), może
zresztą zaniknąć praktycznie z dnia na dzień. Został zbudowany w obliczu napięć
azersko-ormiańskich - oraz izolacji Iranu. Wystarczy, że Armenia wycofa się z
okupowanych terytoriów Azerbejdżanu, na co się zresztą zanosi, albo Iran zacznie
być w świecie postrzegany inaczej, a Gruzja zniknie z mapy świata naftowego.
A wraz z niÄ… - jedna z podstawowych idei polityki obozu PiS, realizowanej
obecnie przez prezydenta. Którego rzeczywiste intencje mogą wcale nie być tak
romantyczne i szlachetne, jak usiłują to przedstawić media. I on sam.
Spółka Sarmatia została powołana w roku 2004 w celu transportu azerskiej ropy
via Gruzja, Morze Czarne, Odessa i Brody do Gdańska. Udziałowcami są skarby
państwa Polski, Ukrainy, Azerbejdżanu, Litwy - i Gruzji. Za rządów PiS na spółkę
spadł deszcz pieniędzy - a mimo to skuteczność jej działań jest żadna. Piotr
Kwiatkiewicz stawia tezę, że prawdziwą racją bytu Sarmatii jest pewna wspólnota
interesów środowisk PiS. Oraz utrzymywanie iluzji sensowności polityki
zagranicznej prezydenta.
Bowiem zwyczajny brak surowca, który Sarmatia miałaby transportować, czyni z jej
istnienia przedsięwzięcie czysto polityczne. Zdaniem Kwiatkiewicza, chodzi o
cyniczną grę lękami dotyczącymi bezpieczeństwa energetycznego i stymulowanie
zagrożeń.
Trudno uniknąć wrażenia, że pod wieloma względami wojna w Gruzji jest
prezydentowi bardzo na rękę. Teza poznańskiego politologa, choć radykalna,
wydaje się całkiem logiczna. Stanowiąca dziś istne kuriozum
idealistyczno-wojenna retoryka w stylu "za Waszą wolność i naszą" może maskować
fakt, że koncepcja geopolityczna prezydenta to oparta na chciejstwie i mrzonkach
fikcja. Jak pisze "Gazeta Finansowa",
My uważamy, że naszym interesem jest stać twardo po stronie Gruzji, z której
nie sprowadziliśmy jak dotychczas nawet grama ropy. (...) Pytanie tylko czy
polscy politycy na pewno prowadzą długoterminową politykę zagraniczną i
gospodarczą. Czy może po prostu chcą dobrze wyglądać na zdjęciach w
podręcznikach od historii?
To chyba dobre pytanie.
Magda Hartman
http://www.pardon.pl/artykul/6041/dlaczego_naprawde_prezydent_chce_bronic_gruzji
|
|
|
|
  |
|
|
|