Re: CO POSEŁ NIESIOŁOWSKI MYŚLI O PO
  Home FAQ Contact Sign in
pl.soc.polityka only
 
Advanced search
POPULAR GROUPS

more...

 Up
Re: CO POSEŁ NIESIOŁOWSKI MYŚLI O PO         

Group: pl.soc.polityka · Group Profile
Author: cytryna
Date: Feb 20, 2008 07:57

> CZM napisał(a):
>
>> Adam Michnik (ur. 17 października 1946 w Warszawie) -- redaktor naczelny
>> "Gazety Wyborczej", Pochodzi z rodziny przedwojennych działaczy
>> Komunistycznej Partii Polski: Ozjasza Szechtera i Heleny Michnik. Ma
>> dwóch przyrodnich braci: Stefana Michnika, mieszkającego obecnie w
>> Szwecji i nieżyjącego już Jerzego. Ma syna Antoniego.
>>
>> Podczas wykładu w 1995 sam siebie określił jako "Polaka pochodzenia
>> żydowskiego". Duża część jego rodziny (m.in. wszyscy dziadkowie) zginęła
>> w Holocauście.
>>
>> Stefan Michnik (ur. 28 września 1929 w Drohobyczu) - polski prawnik i
>> wojskowy w stopniu porucznika, sędzia wojskowy, adwokat.
>> Syn Heleny z d. Michnik. Jest bratem przyrodnim Adama Michnika.
>>
>> W 1950 r. został płatnym, dobrowolnym agentem służby bezpieczeństwa o
>> pseudonimie Kazimierczak. W 1953 r. z powodu przynależności do PZPR
>> został skreślony z rejestru SB.[1] W 1951 r., po ukończeniu szkoły
>> prawniczej Duracza, został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w
>> Warszawie, w stopniu podporucznika w wieku 22 lat. W roku 1952 został
>> porucznikiem i zaczął przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym
>> schwytanych członków żołnierzy podziemia niepodległościowego i członków
>> dawnej partyzantki antyhitlerowskiej.
>
> O tej rodzince gagatków czytałem lepsze teksty, ale dobre i to, dzięki. ;-)
>
>
> --
> Pozdrawiam,
> pulsar
>

Tu mamy krótki ale treściwy zestaw dobrodzieji III RP:

III RP. Kraj nieomal idealny. Przedsionek Europy [patrz: Europa]. Dziedzina
salonu [patrz: salon] i autorytetów [patrz: autorytet]. Sukcesu w III RP nie
odnieśli jedynie wrogowie demokracji [patrz: demokracja], nieudacznicy [patrz:
nieudacznik], którzy nie sprawdzili się w kapitalizmie [patrz: kapitalizm],
albo oszołomy [patrz: oszołom].

autor zdjęcia: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Bronisław Wildstein

autor zdjęcia: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Adam Michnik

autor zdjęcia: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Władysław Bartoszewski
+zobacz więcejIV RP. Zaprzeczenie poprzedniczki. Obiekt sporu natury
poznawczej. Twórcy jej idei twierdzą, że nigdy nie zaistniała jako byt realny.
Zwolennicy III RP i przywódcy PiS ogłaszają, że jej wcieleniem były dwuletnie
rządy tej partii.

Adaś Michnik. Motyl opozycji, z którego wykluła się poczwarka III RP [patrz:
Michnik Adam].

Amnezja. Stan uśpienia, w którym pogrążyli Polaków ich autoproklamowani
anestezjolodzy dusz, autorytety z półki najwyższej, zatwierdzający listę gości
salonu. Stan ten miał pozwolić Polakom znieść bolesny zabieg transformacji
[patrz: transformacja]. Z powodu podobnego brzmienia amnezja nazywana jest
przez anestezjologów amnestią.

Antykomunizm. Jaskiniowy albo zoologiczny. Inny nie występuje. Być może
dlatego, że osoby cywilizowane, a więc wyrafinowane, rozumieją, że chociaż
komunizm spowodował najwięcej cierpień w historii ludzkości, to sprawa z nim
jest daleko bardziej złożona i tylko prostak może jednoznacznie go potępiać.
Księgowanie ofiar to rzecz niesmaczna, a rozliczanie komunizmu mogłoby
prowadzić do nieoczekiwanych konsekwencji zarówno w Europie, jak i w Polsce.
Mogłoby zachwiać hierarchią autorytetów. Dylematy komunistów są więc bez
porównania bardziej interesujące niż cierpienia ich ofiar.

Autorytet. Osoba, której zdanie zamyka dyskusję. Kategoria intelektualna,
moralna i polityczna. Autorytety żyją na salonie. Są obiektem kultu [patrz:
kult]. Nie wolno ich krytykować ani analizować ich życiorysów poza oficjalną
biografią. Uporządkowane są hierarchicznie. Ich lista aktualizowana i
poprawiona, zawierająca potrzebne wyjaśnienia, publikowana jest regularnie
w „Gazecie Wyborczej” [patrz: „Gazeta Wyborcza”]. Dziennikarze zwłaszcza
mediów elektronicznych muszą znać ją na wyrywki. Może zdarzyć się –
oczywiście, niezwykle rzadko – że autorytety nie do końca ustalą obowiązującą
prawdę [patrz: prawda]. Zdanie autorytetu pomniejszego może wówczas nieco
różnić się od stanowiska autorytetu większego. Dziennikarz, który odwoła się
do zdania niewłaściwego, naraża się na ośmieszenie. Za niektóre występki,
tudzież niewłaściwe wypowiedzi, autorytet może zostać z listy skreślony.
Istnieją osobniki, które nie chcą rozumieć, że stanowisko autorytetów daną
kwestię rozstrzygnęło. Może to być spowodowane ignorancją lub złym
charakterem, a najczęściej obu przypadłościami naraz. Kwestionowanie
autorytetów jest postawą antydemokratyczną. Tę zasadę sformułowało zgromadzone
w Klubie „Doświadczenie I Przyszłość” grono autorytetów, które ze względu na
bezpieczeństwo (działo się to w czasie krwawej dyktatury Kaczyńskich)
pozostało anonimowe.

Awangarda. Posługiwanie się skrajnie skonwencjonalizowanymi i wydrążonymi ze
znaczenia formami wyrazu. Głównie w sztuce. Stanowi akt buntu [patrz: bunt],
realizujący się w sztuce krytycznej, nie mylić ze Szczuką [patrz: Szczuka
Kazimiera i sztuka krytyczna].

Bartoszewski Władysław. Autorytet. Bohater polskiej historii najnowszej.
Autorytetem stał się, kiedy określił dyplomację Kaczyńskich
jako „dyplomatołków”, a zwolenników PiS jako „bydło”. Nie zgadzając się z jego
opiniami na temat polityki zagranicznej, lekceważymy AK i polską martyrologię.
Tak jak utożsamiamy się z SB za PRL prześladującą Michnika, kwestionując jego
sądy na dowolny temat.

Blida Barbara. Najprawdopodobniej zamieszana w aferę węglową. Popełniła
samobójstwo po wkroczeniu do jej domu funkcjonariuszy ABW. Jedyna odnaleziona
ofiara rządów PiS. Nic więc dziwnego, że czczona jako męczennica zwłaszcza
przez swoją macierzystą partię LiD [patrz: LiD]. Mimo wszystko nie zasłużyła
sobie na to.

Bunt. Rytuał. Konformistyczny gest mający charakter inicjacji.

Czarownica. Obiekt polowania [patrz: polowanie na czarownice]. Ofiara [patrz:
ofiara].

Debata publiczna. Spór na temat tego, czy bezę należy jeść widelczykiem czy
łyżeczką, a także, jak ukarani winni być Kaczyńscy i ich poplecznicy.
Awanturnicy (oszołomy), którzy chcą się kłócić na temat innych oczywistych
spraw, z debaty winni być wykluczani. Debatę winien cechować pluralizm [patrz:
pluralizm].

Demokracja. Ustrój, w którym obywatele wybierają kandydatów wskazanych im
przez salon. Aby uniknąć gorszących sporów, kwestie sporne rozstrzyga się na
zapleczu salonu (najlepiej na grillu u właściwej pani redaktor), a potem
zatwierdza w Sejmie. Zdarza się, że obywatele omamieni przez populistów
[patrz: populiści] wybiorą osoby niewłaściwe. Rozpoczyna się wówczas pełzający
zamach stanu, a demokracja znajduje się w śmiertelnym zagrożeniu. Mobilizują
się media, autorytety i wykształciuchy [patrz: wykształciuch]. Zaalarmowana
zostaje opinia publiczna w kraju i za granicą. Kolejny nietrafny wybór
dokonany przez obywateli mógłby przecież demokrację uśmiercić.

Doda Elektroda. Polska Marilyn Monroe [patrz: Tusk Donald]

Europa. Kraina idealna zamieszkiwana przez Europejczyków. Za jej stolicę bywa
uznawana Bruksela. Nie ma ona jednak żadnego związku z miastem o tej samej
nazwie, które jest stolicą Belgii, tak jak Europa nie ma nic wspólnego z
Europą realną, czyli kontynentem, na którym znajdują się rozmaite państwa
zamieszkiwane przez rozmaite narody. Europa jest celem salonu zarówno
polskiego, jak i europejskiego. Na zielonych pastwiskach przyszłej Europy
harmonijnie pasać się będzie niezliczone stado identycznych Europejczyków pod
troskliwą opieką autorytetów, które dbać będą, aby wszyscy wszystkiego mieli
po równo.

Feminizm. Wehikuł pozwalający zrobić karierę mniej zdolnym przedstawicielkom
płci pięknej. Tym samym służy wyrównywaniu różnic między płciami.

„Gazeta Wyborcza”. Organ wykształciuchów.

Gej. Wydawałoby się: homoseksualista ekshibicjonista. W rzeczywistości:
przedstawiciel odmiennego gatunku. Wskazuje na to jego odmienna wrażliwość
(gejowska), kultura (gejowska) itd. Domaga się więc osobnej reprezentacji
politycznej. Rozmnaża się przez edukację i adopcję. Dlatego żąda prawa do obu.
Prowokuje pytanie, czy jego ekspansja nie zagraża gatunkom innym i czy mają
one prawo się przed nią bronić.

Geremek Bronisław. Profesor. W Polsce profesorów jest wielu, ale Profesor jest
jeden. Dlatego nie sposób wymienić jego nazwiska bez przywołania tego tytułu.
Autorytet najwyższej próby. Nic dziwnego więc, że największym skandalem i
zamachem na demokrację ostatnich lat w Polsce było oczekiwanie, aby, jak
każdy, wypełnił deklarację lustracyjną. Sprawa została jednoznacznie nazwana
przez Daniela Cohn-Bendita, przyjaciela Profesora, który z trybuny Parlamentu
Europejskiego określił system domagający się, aby Profesor podlegał tym samym
prawom co inni, jako stalinizm i faszyzm.

Godność. Przeciwieństwo prawdy [patrz: prawda]. Opozycję tę odkrył Trybunał
Konstytucyjny [patrz: Trybunał Konstytucyjny], jednoznacznie opowiadając się
po stronie przeciwieństwa prawdy. W stanowisku tym wspierało go wielu
hierarchów kościelnych, którym znudził się w kółko powtarzany Chrystusowy
banał: „Prawda was wyzwoli” i twórczo rozwijają pytanie, które postawił
Piłat: „Cóż to jest prawda?”. Najbardziej elokwentny spośród nich jest abp
Józef Życiński [patrz: Życiński Józef].

Haki. Wiedza o wydarzeniach kompromitujących postacie życia publicznego.
Naprawdę jednak kompromituje się jedynie osoba ujawniająca nieprzyzwoite
zachowania osób z towarzystwa lub związanych z nimi. Ich sprawcy stają się
ofiarami. Natomiast autorytety mają prawo piętnować bez żadnych dowodów.
Profesorowie: Zoll (były rzecznik praw obywatelskich) i Ćwiąkalski bez żadnych
podstaw oskarżyli profesora Mąciora o współpracę z SB. W nagrodę Ćwiąkalski
został ministrem. Sprawiedliwości.

Herbert Zbigniew. Wielki poeta. Kwestionował III RP, co mogło być wyłącznie
efektem schizofrenii jednoobjawowej [patrz: schizofrenia jednoobjawowa]. Po
śmierci Herbert wpisany został na listę salonu. Towarzystwo wykazało się
daleko idącą wyrozumiałością, a za okoliczność łagodzącą uznało, że jego
postawa mogła być zrozumiana wyłącznie jako choroba.

Holland Agnieszka. Reżyser. Świadectwo tego, że III RP zużyć potrafi każdy
talent. Wróciła do Polski z gotowym projektem pedagogiczno-politycznego
serialu, który ukazywać miał Polakom, w jakich warunkach żyją i jak należałoby
je zmienić. W serialu „Ekipa” widzimy kraj niszczony przez lustrację i
terroryzowany przez bojówki skinów. Ratunkiem jest naukowiec z prowincji,
który jako premier nachyli się nad stanem każdego zakładu pracy i dolą każdego
obywatela z osoba.

Kaczyński Jarosław. Wszystko, co powie lub zrobi, jest wykorzystane przeciw
niemu. Przez towarzystwo oskarżany zarówno o obsesje, które uniemożliwiają mu
rozpoznanie rzeczywistości, jak o makiaweliczne zdolności manipulowania nią.
Tylko on potrafi to połączyć. Brat prezydenta. Perwersyjny intelektualista,
który lubi otaczać się miernotami. Specjalista od ukąszeń. Na przykład
polskiego żubra. W dupę. Co jakiś czas prowokuje refleksję nad tym, co ukąsiło
jego.

Kaczyński Lech. Obrońca brata. Specjalista w nominacjach właściwych osób na
właściwe stanowiska. Przykładami jego osiągnięć są nominacje Janusza Kaczmarka
na szefa MSW, Konrada Kornatowskiego na szefa policji, Jaromira Netzla na
szefa PZU, a Andrzeja Urbańskiego na szefa TVP. Bywa prezydentem.

Kaczyzm. Wiadomo, że straszny, nie do końca wiadomo dlaczego i jak. Ideologia
i praktyka. Płód chorej psychiki Kaczyńskiego i manipulacyjny system służący
omamieniu Polaków.

Kapitalizm. System wolnej, indywidualnej konkurencji ekonomicznej, w której
wygrywa najlepszy. Dostęp do kapitału i informacji tudzież uprzywilejowaną
pozycję mają w nim komuniści. Działają w zespole.

Konstytucja. Tekst, który znaczyć zaczyna dopiero po odczytaniu go przez
Trybunał Konstytucyjny [patrz: Trybunał Konstytucyjny].

Kraków. Miasto skansen. Pogrążone w śmierci klinicznej. Dobrze mu tak. Miasto,
które drugi raz wybrało na prezydenta Jacka Majchrowskiego, nie zasługuje na
nic lepszego.

Kult. Należy się wyłącznie autorytetom. Otaczanie nim bohaterów narodowych
jest śmieszne albo podejrzane.

Kutz Kazimierz. Były reżyser. Autorytet. Idealny rozmówca medialny, który nie
ma zielonego pojęcia o czym mówi czy pisze, wie natomiast doskonale, co mówić
i pisać należy. Niezorientowany obserwator myślałby, że jego wystąpienia to
popisy klowna. A to poważny głos w debacie publicznej.

Kwaśniewski Aleksander. Wybierał przyszłość, ale pochodził z przeszłości i
potrafił dobrze urządzić się w teraźniejszości. Były prezydent. Ofiara
egzotycznych schorzeń. Przypadłość goleni prawej kazała mu słaniać się na
grobach polskich oficerów w Charkowie, a filipińska gorączka przemawiać do psa
Ludwika Dorna na trybunie LiD. Wieloletni obiekt niezrozumiałego uczucia
Polaków, którzy wybaczali mu wszystko i kochali go coraz bardziej. Żywy symbol
III RP. Jego próba powrotu do polityki skończyła się kompromitacją. Czy
oznacza to, że Polacy dojrzeli i czasy III RP nie wrócą, choćby dlatego, że
trudno już będzie kogokolwiek otoczyć parasolem ochronnym równym temu, jakim
media otaczały Kwaśniewskiego w czasie jego prezydentury? Przypuszczalnie
namiętność do Kwaśniewskiego analizowana będzie w kategoriach obłędu
zbiorowego przez długie lata.

LiD. Historyczny kompromis po czasie. Synteza partii postkomunistycznej i
niedobitków Unii Wolności przerobionej na Partię Demokratyczną. Byli
opozycjoniści, którzy przerżnęli wszystko, co mieli do przerżnięcia, w III RP
podczepili się pod SLD, które w zamian za zużyte nieco nazwiska, dał im szansę
politycznego życia po życiu. Smutny widok.

Lis Tomasz. Niedoszły prezydent. Były dziennikarz. Obecnie autorytet.

LPR. Przystawka, którą schrupał Kaczyński. Kiedyś obok Samoobrony [patrz:
Samoobrona] ogłaszana największym zagrożeniem dla Polski. Fakt, że Kaczyński
eksterminował LPR, przyniósł mu tylko kolejne oskarżenia zgodnie z przytoczoną
wyżej zasadą.

Lustracja. Pierwotnie lustracja była złem samym. Z czasem podległa ewolucji i
wypuściła z siebie szczep lustracji cywilizowanej. Jest to jednak byt idealny,
który w rzeczywistości nie występuje. Okazuje się, że każda próba lustracji z
konieczności staje się dzika. Musi być taka, gdyż krzywdzi ludzi (agentów).
Fundamentem lustracji cywilizowanej są następujące aksjomaty: nie można
stwierdzić czy ktoś był agentem; agent jest ofiarą złamaną przez system,
której należy się współczucie; agent nie mógł szkodzić.

Lustracja w Kościele. Brak.

Mackiewicz Józef. Wybitny pisarz. Niestety zoologiczny antykomunista. Jego
postawę trudno zaklasyfikować nawet jako przejaw schizofrenii. Ze względów
pedagogicznych został więc pośmiertnie skreślony z listy pisarzy znaczących i
pomówiony o kolaborację z hitlerowcami.

Michnik Adam. Przyjaciel Jerzego Urbana, Czesława Kiszczaka, Wojciecha
Jaruzelskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. Prywatnie redaktor naczelny „Gazety
Wyborczej”. Historiozof. Odkrył, że dzieje ludzkości to walka ludzi honoru z
lustracją organizowaną przez „lustratorów” znanych także
jako „łajdacy”, „podlece”, „szubrawcy” itp. Swoje ujęcie dziejów Michnik
odnajdywał w literaturze i myśli XIX i XX wieku, m.in. w twórczości Stendhala,
Mickiewicza, Conrada, Dąbrowskiej, która, jak się okazuje, traktowała o walce
z lustracją. W kolejnych pracach redaktora „Wyborczej” ujawnione zostanie, że
jest to także zasadniczy temat eposu o Gilgameszu i poematów Homera.

Moralność. Słowo z gruntu nieprzyzwoite, którego nie wolno wymawiać na
salonie. Hasło przywrócenia moralności w życiu publicznym oznacza faszyzm.

Morozowski i Sekielski. Duet dziennikarzy, który odkrył, że przedstawiciele
partii politycznych, układając się na temat przyszłej współpracy, rozmawiają
również na temat swoich stanowisk i funkcji. Rewelacje spowodowały wstrząs.
Wcześniej obywatele myśleli, że politycy rozmawiają jedynie na temat idei, a
urzędy państwowe rozdzielają wyłącznie według kompetencji albo losują.

„Newsweek”. Ongiś tygodnik opinii. Obecnie pismo frontowe, organ walki z IV RP
utożsamioną z kaczyzmem. Po wyborach przegranych przez PiS tygodnik dąży do
eliminacji tej partii i jej zwolenników z życia publicznego. Chodzi zarówno o
zwolenników oficjalnych, jak i utajonych, o sympatyków, a także tych, którzy
wykazują tendencje do podobnego myślenia, a wreszcie tych, którzy
niewystarczająco gorliwie walczą z kaczyzmem. Dopiero kiedy PiS zostanie
zdelegalizowane, jego politycy zamknięci w więzieniu – nawołuje do tego
frontowy towarzysz „Newsweeka” na łamach „Polityki” [patrz: „Polityka”] Jacek
Żakowski [patrz: Żakowski] – ostatnie ślady ich działań zostaną zmiecione i
znikną ludzie, których podejrzewać można choćby o cień sympatii do IV RP,
dopiero wtedy powróci do Polski pluralizm.

Niezależność myślenia. Zbiorowe powtarzanie haseł i sloganów.

Nieudacznik. Osobnik, który nie załapał się do towarzystwa.

Ofiara. Sprawca zła lub występku, który ujawniony został bez zgody salonu.

Olejnik Monika. Katolicka fundamentalistka. Zdanie brzmiące: „jeden biskup nie
będzie dyktował terminów demokratycznych wyborów” uznała za obrazę swoich
uczuć religijnych.

Osiatyński Wiktor. Autorytet. Profesor. Jako bezstronny i bezpartyjny członek
Unii Demokratycznej, Unii Wolności, a wreszcie LiD – stały bywalec mediów.
Woli korupcję niż rządy Kaczyńskiego. Najbardziej boi się moralności.

Oszołom. Awanturnik, który chce kwestionować poglądy ogłoszone przez Salon.
Oszołom może być tylko prawicowy.

Państwo prawa. Państwo prawników [patrz: prawnicy]. Dlatego walka o interesy
prawników jest walką o państwo prawa. Ostateczne spełnienie postępu
cywilizacyjnego, również w wymiarze europejskim. Obywatele nie będą musieli
już niczego wybierać, bo wszystko zostanie zagwarantowane im w rozlicznych
kartach praw, które interpretować będą prawnicy, a rozstrzygać ostatecznie
sądy [patrz: sąd].

Piłka nożna. Rzecz najważniejsza. Jedyny współcześnie obiekt kultu
religijnego. Jej wyznawcy gotowi są zabijać i ginąć za swoją wiarę. Wokół niej
kręci się dzisiaj świat. Nikt nie ma odwagi zadać pytania o sens rytuału
polegającego na bieganiu 22 mężczyzn za piłką. Za kilkaset lat wywoływać
będzie większe poczucie obcości niż obrzędy pogrzebowe starożytnych Egipcjan.

Pitera Julia. Przykład specjalizacji. Najpierw walczyła z korupcją. Potem z
korupcją PiS. Teraz bada wyłącznie korupcję Mariusza Kamińskiego.

Pluralizm. Cecha charakterystyczna debaty publicznej. Polega na mówieniu tego
samego z rozmaitych pozycji. Zakłada dopuszczenie do głosu prawicy, jeśli
będzie powtarzała to, co inni, ale z prawicowych pozycji [patrz: Wołek
Tomasz]. W nagrodę będzie czasami dopuszczana do salonu.

Poczucie humoru. Dowalanie Kaczyńskim i PiS.

Poczucia humoru brak. Niedostateczne dowalanie Kaczyńskim i PiS.

„Polityka”. Arka przymierza między dawnymi a nowymi laty. Tygodnik, który w
stanie nienaruszonym przeszedł z PRL w III RP, świadcząc o chwalebnej
ciągłości w Polsce. Szczyci się tym, że nie uczestniczył w PRL-owskiej
kampanii antysemickiej w 1968 roku. To powinno wystarczyć do przyjęcia, że był
pismem godnym szacunku i zapomnienia, że we wszystkich innych tego typu
kampaniach uczestniczył. Łączy go unia personalna (nie tylko) z „Tygodnikiem
Powszechnym”.

Polityka historyczna. Selektywne podejście do historii Polski, zgodnie z
którym pamiętane winny być głównie postacie i wydarzenia znaczące, a
eksponowane pozytywne postawy. Polityką historyczną nie jest selektywne
podejście do historii, w którym nagłośnia się sprawy marginalne i akcentuje
postawy niewłaściwe.

Polowanie na czarownice. Polega na wskazaniu funkcjonariuszy SB, agentów lub
odpowiedzialnych za totalitarny system członków komunistycznej nomenklatury.
Zwrot ten prowokuje pytanie: czy czarownice żyły naprawdę, czy wyżej
wymienieni funkcjonariusze komunistyczni nie istnieli w rzeczywistości?

Populiści. Politycy, którzy nie zostali zatwierdzeni przez salon.

Postęp. Wiara, że to, co dziś, lepsze jest od tego, co było wczoraj, a to, co
jutro, będzie lepsze od tego, co dziś. Daje nam satysfakcję, że jesteśmy
mądrzejsi od wszystkich, którzy żyli przed nami.

Prawa człowieka. Prawne gwarancje wszystkiego dla wszystkich. Pierwotnie prawa
człowieka broniły przed skrajnymi przejawami arbitralności władzy. Dzięki
postępowi osiągnęły stan obecny. Najlepiej obrazuje to zestawienie konstytucji
amerykańskiej, która gwarantuje obywatelowi prawo dążenia do szczęścia, z
europejską Kartą praw podstawowych, która szczęście mu zapewnia.

Prawda. Rzecz z natury dwuznaczna i wykpiwana na salonie. Wierzą w nią
prostacy. Ponieważ jednak nie sposób się bez niej obejść, autorytety
regularnie ustalają jej obowiązujący kanon.

Prawnicy. Kasta nadzorująca prawo [patrz: prawo]. Prawnicy wierzą, że postęp
cywilizacyjny prowadzi do zastąpienia wszelkich instytucji państwa przez sądy
[patrz: sąd], a wszelkich norm ludzkich przez prawo stanowione.

Prawo. Wiedza tajemna, którą dysponują prawnicy. Przekazywana jest genetycznie.

„Press”. Jedyne w Polsce pismo poświęcone mediom. Dba więc bardzo, aby
dziennikarze w naszym kraju choćby zbliżyli się do poziomu prezentowanego
przez „Gazetę Wyborczą”. Poucza, gromi, piętnuje, ale także chwali i wystawia
cenzurki. Jego redaktor naczelny tak bardzo zaangażował się w działalność
pedagogiczną, że nigdy nic innego nie zrobił.

PRL. Ojczyzna nasza. Kraj, który wykształcił nas i w którym przeżywaliśmy
pierwsze uniesienia. Dawał wszystkim pracę i urlopy; kolonie dla dzieci i
talony na rajstopy dla kobiet. Rozwijał naukę i kulturę. W nim rozpoczynały
się kariery naszych autorytetów. Zdarzały się tam również rzeczy niewłaściwe,
czyli nie zawsze przestrzegane były prawa człowieka. Dlatego ocena tamtego
systemu i czasu winna być zniuansowana.

Rokita Jan, czyli: jak baba diabła wyonacyła.

Salon. Środowisko naturalne autorytetów. Przebywa w nim również odpowiednio
dobrana lepsza publiczność. Całość populacji salonu określana jest jako
towarzystwo [patrz: towarzystwo]. Na salonie ustala się właściwe poglądy,
które potem publikowane są w „Gazecie Wyborczej”.

Samoobrona. Autorytety głosiły, że celem polityki polskiej winna być
eliminacja owego ugrupowania. Zostało one pochłonięte w charakterze przystawki
przez Kaczyńskiego, który dziś, przez te same autorytety, jest oskarżany
również o to.

Sąd. Miejsce objawień. Przywdziewając togę, sędziowie stają się medium
opatrzności. Dlatego nie wolno sądu krytykować ani dyskutować z jego wyrokiem.
Jest to twórczy wkład III RP w zachodnią (zwłaszcza anglosaską) teorię wymiaru
sprawiedliwości, która rozwijała się wokół debat na temat wyroków sądowych.
Sąd może decydować w każdej sprawie, nawet w dziedzinie logiki, zmieniając jej
reguły. Polski Sąd Najwyższy uznał, że agent nie był agentem, gdyż jego donosy
nie szkodziły. Miejscem objawień najwyższych jest Trybunał Konstytucyjny.

Schizofrenia jednoobjawowa. Niewłaściwe poglądy polityczne osoby, której
znaczenia w innych dziedzinach kwestionować nie sposób. Odrzucenia III RP w
wypadku osób rozumnych i obdarzonych elementarną wrażliwością nie można
uzasadnić inaczej niż obłędem. W Związku Sowieckim psychiatria odkryła
schizofrenię bezobjawową. III RP dokonała znaczącego postępu.

Szczuka Kazimiera. Laboratoryjny przypadek feministyczny. Dzięki powtarzaniu,
że wszystkie zjawiska kultury, wszelkie instytucje społeczne są przejawem
dominacji męskiej, której trzeba wydać bezpardonową walkę, jest wszechobecna w
polskich mediach. Osoba szczera. Na pytanie, czy wszystkie dzieła literackie
(formalnie jest literaturoznawcą) udaje się jej otworzyć feministycznym
kluczem, odpowiedziała, że się stara. „Wysokim Obcasom” zwierzyła się, że jej
postawa wynika z despotyzmu ojca. Należałoby współczuć, gdyby nie fakt, że
wyszła na tym całkiem nieźle.

Smolar Aleksander. Autorytet. Pracownik CNRS (francuski PAN), prezes Fundacji
Batorego, ważna postać salonu, doradca, a nawet do pewnego stopnia szara
eminencja rządów III RP. Łączył stanowisko w zarządzie Unii Wolności i rolę
bezstronnego eksperta w mediach. Postać ponadnarodowa. Chciałby z Francji
kształtować politykę polską. Nic dziwnego, że zwolennik dalej idącej
integracji europejskiej.

Sprawiedliwość. To, co orzeka sąd.

Sztuka krytyczna. Redukcja sztuki do roli ilustracji ideologicznych schematów
na temat wykluczenia [patrz: wykluczenie] i nierówności.

Teoria spiskowa. Łączenie faktów i wyciąganie z nich wniosków.

Towarzystwo. Ogół bywalców salonu.

Transformacja. Przerabianie Polaków na Europejczyków. Podatnymi na
transformację czyni ich proces ubezwłasnowolnienia. Osiągany jest przez
kompleks winy i poczucie niższości. Służy temu pedagogika historyczna, która
akcentuje wyłącznie wstydliwe i ciemne strony narodowych dziejów. Pozytywne
dziedzictwo winno być albo zapomniane, albo ośmieszone, albo zrelatywizowane.
Bohaterowie narodowi są podejrzani.

Trybunał Konstytucyjny. Może decydować co chce w dowolnej sprawie. Może np.
uznać, że dana instytucja nie może funkcjonować, gdyż nie są określone
należycie kryteria działania jej prezesa. Wszystko to wywodzi z konstytucji,
odwołując się nie tylko do jej formalnej litery, ale także do jej ducha.
Zwykły śmiertelnik nie może zrozumieć, jak duch ów jest wywoływany, ale od
tego ma sędziów Trybunału, wątpliwości wobec którego są zamachem na państwo
prawa i demokrację.

Tusk Donald. Polski J.F. Kennedy. Śpiewała dla niego Doda Elektroda. Premier,
który chce być prezydentem. Zdziwiłby się, gdyby zapytać go: po co?

„Tygodnik Powszechny”. W czasach PRL pismo niepokorne. Obecnie istnieje,
aby „Gazeta Wyborcza” miała co cytować i aby wychowywać dziennikarski narybek
dla „Polityki”. Trybuna awangardy kościelnej i kulturalnej.

Wałęsa Lech. Dobro narodowe. Premier Tusk zagroził surowymi karami za próbę
zamachu na nie. Sęk w tym, że Wałęsie najbardziej zagraża Wałęsa.
Lider „Solidarności” powinien stać w gablocie, skąd należy wydobywać go i
odkurzać z okazji świąt narodowych. Niestety ciągle wyłazi, bredzi i paskudzi
swój wizerunek. Czy zostanie za to surowo ukarany przez premiera?

Wołek Tomasz. Podobno zna się na argentyńskim futbolu. Niezbędny element
debaty w salonie. Powtarza to samo co inni, zaznaczając, że mówi to z pozycji
prawicowej. Gwarant pluralizmu.

Wybaczenie. Uznanie, że przestępcy i łajdacy mogą nie tylko cieszyć się
owocami swych występków, ale muszą zachować dobre imię i być adorowani jako co
najmniej ludzie honoru.

Wykluczenie. Niedostateczny zdaniem gejów i feministek ich udział w mediach,
procesie edukacyjnym, a także w funduszach publicznych.

Wykształciuch. Gatunek agresywny, wypierający tradycyjnego polskiego
inteligenta. Sklasyfikowany przez Ludwika Dorna, ucznia Aleksandra
Sołżenicyna, wykształciuch uzyskał samoświadomość, a wraz z nią gatunkową
dumę. Byt kolektywny, reagujący i działający stadnie. Formalnie wykształcony i
rozumujący, w rzeczywistości pozbawiony wiedzy i zdrowego rozsądku. Cechuje
się niezależnością myślenia [patrz: niezależność myślenia].

Żakowski. Żywy dowód, że w III RP nie tylko dziennikarzem, ale i autorytetem
medialnym może być każdy. Rzecznik OKP, rzecznikiem pozostał do dziś. Ostrości
jego sądów nie zmąciła nigdy znajomość sprawy, na temat której się wypowiada.
Specjalista od manipulacji i insynuacji. Odkrył np., że strajki lekarzy
wywołała akcja przeciw korupcji w środowisku medycznym, o czym nie wiedzieli
nawet strajkujący. I co? I nic.

Życiński Józef. Arcybiskup. Autorytet. Przykład optymistyczny. Kiedyś
skreślony z listy autorytetów za sprzeciw wobec amnezji. Przyjęty z powrotem
(i to z honorami), gdy lustrację uznał za zbrodnię.

Źródło : Rzeczpospolita

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
no comments
diggit! del.icio.us! reddit!

RELATED THREADS
SubjectArticles qty Group
PoseÅ‚ StrÄ…k: "Senyszyn sobie wymyÅ›liÅ‚a ..."pl.soc.polityka ·