Author: stevepstevep Date: Sep 8, 2008 23:58
# Z konferencją na temat WZZ w Sejmie jest taki sam problem, jak z
większością wydarzeń ze sfery politycznej dzisiaj w Polsce: stały się
częścią politycznej wojenki, nawet jeśli powinny absolutnie pozostać
poza nią.
Imprezę, która odbyła się w niedzielę nawet przy największej dozie
dobrej woli trudno uznać za zgromadzenie, mające służyć odkrywaniu
jakiejś prawdy historycznej. To była po prostu impreza partyjna PiS.
Obecność nie mającego nic wspólnego z WZZ Jarosława Kaczyńskiego na
prominentnym miejscu była tego dobitnym świadectwem. Prezydentowi zaś
należą się wyrazy uznania za to, że w ostatniej chwili zdecydował się
jednak jej nie zaszczycać. Wyszedł z tego zdecydowanie obronną ręką,
choć konferencja była pod jego patronatem.
Od dawna, słuchając obu stron sporu, ciągnącego się co najmniej od
początku lat 80., czuję niesmak. Po jednej stronie Wałęsa z
kompromitującym i dobrze opisanym przez Cenckiewicza i Gontarczyka
okresem współpracy z bezpieką, wbrew faktom broniący się w coraz
bardziej żenujący sposób. Z drugiej - Gwiazdowie, Krzysztof Wyszkowski i
Anna Walentynowicz, których fiksacja na punkcie Wałęsy nosi wszelkie
znamiona klinicznej obsesji, a wynurzenia na temat choćby Borusewicza
wyglądają na jakąś wsteczną projekcję dzisiejszych poglądów. Tak się ...
|