klasyczni twórcy komiksów o superbohaterach byli amerykańskimi Żydami
z jednym, najwyżej dwoma pokoleniami doświadczenia asymilacyjnego.
Albo zachowali swoje żydowskie nazwiska (jak Will Eisner czy Jerry
Siegel i Joe Shuster), albo używali łagodnie zangielszczonych
pseudonimów (Robert Kahn - Bob Kane, Stanley Lieber - Stan Lee, Jacob
Kurtzberg - Jack Kirby).
Co z tego wynika w praktyce, poza oczywiście tym, że żaden prawdziwy
Polak-katolik z forum Frondy i Psychiatryka24 nie powinien czytać
komiksów? Zdaniem rebe Weinsteina, bardzo dużo. Twórcy tych komiksów
funkcjonowali w sytuacji, w której na codzień poruszali się po
Manhattanie w garniturze i pod krawatem, w tłumie mniej więcej
identycznie wyglądających przechodniów. Ale gdzieś tam w Newark czy na
Brooklynie mieszkali ich rodzice, ciotki i babcie, nazywający ich
innymi imionami, często posługujący się innym językiem, wymagający
zakładania na imprezach rodzinnych specjalnych czapeczek albo i może
płaszczyków.
http://wo.blox.pl/2008/08/Batman-to-Zyd.html