Drogi Enzo!
>Enzo. Sprawiasz wrażenie osoby wykształconej, jednak nieukiem od Ciebie
>powiewa. Myślę,że wynika to z pewnej ślepoty intelektualnej wywołanej
>przez pasożyta umysłu, którym jesteś zarażony. Innymi słowy marnujesz
>swój czas i talent by uspokoić wirtualnego robaka w Twoim umyśle.
Andrzej. Przykro mi drogi Enzo z dwu powodów. Po pierwsze, że wg Ciebie każdy
kto odnosi się krytycznie do Ogólnej Teorii Ewolucji Biologicznej jest nieukiem.
Co wg Ciebie wynika z pewnej ślepoty intelektualnej.- Uprzejmiej i bardziej
kulturalnie być nie mogło. Tylko, że tym mnie nie zrazisz. A takie Twoje stałe
zagrywki tylko świadczą o poziomie Twojej osobistej kultury. Poza tym to są
niestety Drogi Enzo jedyne argumenty jakimi dysponujesz. A po drugie przykro mi
bardzo, że tak oczytany człowiek jak Ty mający tak szeroką wiedzę, ma bielmo na
oczach i trzyma się uparcie doktrynerskich zasad. Co gorsza całą logikę Swojego
myślenia opierasz na nie adekwatnej do zjawiska życia biologicznego,
doktrynerskiej zasadzie naturalizmu metodologicznego, która może być rzetelnie
odniesiona tylko o zjawisk zachodzących w świecie materii nieżywionej
>Enzo- większość naukowców i filozofów nie przyjmuje programu Poppera. Błąd
>Poppera polegał na całkowitym odrzuceniu rozumowania indukcyjnego. Sam
>Popper odrzucił falsyfikacjonizm i wprowadził ideę verisimilitude by
>ratować swój program. Myślę, że większość naukowców intuicyjnie jest
>bliżej do VWO Quine'a,a nawet w pewnych aspektach do Feyerdabenda.
>Nikt rozsądny nie odrzuci dobrej teorii - dobrej znaczy wielokrotnie
>stestowanej, logicznej i spójnej - na podstawie jakiejś chaotycznej
>obserwacji, sofizmatu czy wynurzeń trolla internetowego.
Andrzej Niestety tylko móżdżki zagorzałych zwolenników zwolenników
Og.Terii.Ew.Biol. Uważają, że teoria która wielu rzeczy i zjawisk nie wyjaśnia,
oraz teoria która stosuje definicje obowiązujące tylko w określonym zakresie po
to, żeby wyciągać na tej podstawie ogólne wnioski może być uważana jako Teorii
jedynie słuszna. Takie chwyty nie udało by się nikomu wcisnąć w żadnej inne
dziedzinie nauki.
>> Andrzej- I tu należało by stwierdzić, że dotychczasowe wyniki badań z zakresu
różnych
>> dziedzin nauk biologicznych, a szczególnie Biologii Molekularnej, dają bardzo
>> wiele merytorycznych argumentów zaprzeczających słuszności Ogólnej Teorii
>> Ewolucji Biologicznej. Ale niestety w odpowiedzi na zarzuty negujące słuszność
>> tej Teorii, niestety można spodziewać się dwu rodzajów argumentacji
ewolucjonistów:
>Nie ma takich obsewacji. Są jedynie urojenia podsuwane Tobie przez
robaka.
Andrzej – To może uprzejmie wyjaśnisz jak wyewoluowało u małża słodkowodnego
Lampsilis wenrticosa,[po polsku Skójka] na wierzchu muszli ciało fałszywej ryby
stanowiące przynętę dla drapieżnych ryb. Które to ciało fałszywej ryby, w żadnym
przypadku, nie mogły pojawić się u tego małża samoistnie wyniku ewolucji, tylko
musiały zostać zaprojektowane i stworzone. I ten jeden fakt całkowicie
zaprzecza słuszności Ogólnej Teorii Ewolucji Biologicznej, to znaczy możliwości
samoistnego powstania życia na ziemi oraz jego dalszego samoistnego rozwoju do
tak wielu przeróżnych gatunków. Gdyż nie może być tak, że jedne gatunki powstały
w akcie stworzenia, a inne w wyniku domniemanej samoistnej ewolucji.
Większość małży wypuszcza swoje jaja wprost do otaczającej wody, gdzie zostają
zapłodnione i prze-chodzą okres rozwoju embrionalnego. A ponieważ małże same nie
mogą się poruszać. Larwy te są wypo-sażone w dwa haczyki, którymi leżąc na dnie
przyczepiają się do żerujących tam ryb, po to by raz w życiu przemieścić się w
inne miejsce. Ale samica Skójki [małży słodkowodnej] zatrzymuje jaja wewnątrz
ciała, gdzie zostają one zapłodnione spermą wypuszczoną do wody przez
sąsiadujące samce. Zapłodnione jaja przechowywane są w komorze lęgowej zwanej
marsupium. Przy czym rozdęte marsupium zapłodnionych samic tworzy na wierzchu
muszli, ciało fałszywej ryby, obdarzonej plamką oczną i ogonem oraz poruszającej
się identycznie jak ryba. Fałszywa ryba wystająca z małży zakopanej w piasku
stanowi przynętę dla dużych drapieżnych ryb. I w momencie gdy zwabiona tym duża
ryba zbliża się do tej małży, wtedy ona wypuszcza z marsupium zapłodnione
larwy, dzięki czemu niektóre z nich zostają połknięte przez rybę drapieżnika,
trafiając w strumieniu połykane przez tę rybę wody, do jej oskrzeli, gdzie
zaczepione osiągają swoją dojrzałość.
I tu należałoby zwrócić uwagę na bardzo znamienne wybiórcze podejście
zwolenników ewolucjonizmu do interpretacji niektórych zjawisk biologicznych.
Ponieważ z jednej strony akceptują jako racjonalne, mimo braku wytłumaczenia,
przypadki samoistnego nagłego pojawienia się dosłownie znikąd, czyli w sposób
naukowo zupełnie irracjonalny u niektórych gatunków, zupełnie nowych cech
biologicznych jak prezento-wana powyżej makieta rybki, czy też nadmiarowy mózg
człowieka lub skrzydła u ssaków nietoperzy, i wiele innych złożonych cech. A z
drugiej strony z zawziętością negują jak zupełnie irracjonalną, ich zdaniem
możliwość powstania i rozwoju życia w akcie Boskiego Stworzenia.
>Enzo Pokaż te obliczenia i jakąś dokumentację tej anegdoty.
>Skoro ineresują cię wyliczenia prawdopodobieństwa powstania oka, to
>zapewne znasz tą publikację:
Andrzej – nie ma takiej potrzeby liczby mówią same za siebie. Jeśli przyglądnąć
się bliżej oku i ludzkiemu wzrokowi jako nieredukowalnie złożonej strukturze
biochemicznej, to należy przypomnieć, że organ ten, składa się z dwojga
złożonych konstrukcyjnie gałek ocznych, oraz dwu wiązek nerwów wzrokowych, z
których każdy jest złożony z MILIONA WŁÓKIEN NERWOWYCH biegnących z oczu do
odpowiednich neuronów w korze mózgowej. Przy czym każde oko odbiera obrazy z
otoczenia przez siatkówkę, która składa się z około 100 milionów pręcików
przeznaczonych w zasadzie tylko do czarno-białego przy 100 razy słabszym od
dziennego oświetleniu. Oraz około 6 milionów czopików światłoczułych receptorów
umożliwiających kolorowe widzenie obrazów otoczenia przy dobrym oświetleniu.
Analizując bliżej tylko samą złożoność struktury odpowiedniego optymalnego
podłączenia każdego z 1 miliona włókien nerwowych nerwu wzrokowego do
adekwatnych przyłączy synaptycznych mózgowych komórek neuronowych, można łatwo
wyliczyć, że takie połączenie mogło by być zrealizowane na:
1000 000^1000 000 = 10^6000 000
różnych wariantów takich połączeń, z których tylko jeden z wariant może być
prawidłowy.
A ponieważ matematycy wyliczyli, że od początku stworzenia mogło się wydarzyć
porównawczo tylko 10^150 różnych elementarnych zdarzeń. To gdyby nawet przez
cały czas trwania Wszechświata, u wszystkich populacji zwierzą, były testowane
poprawności przyłącza 1 miliona włókien nerwowych nerwu wzrokowego do mózgowych
komórek neuronowych, tym sposobem możliwe było praktyczne sprawdzenie
poprawności funkcjonowania zaledwie nikłego prawie zerowego ułamka
1/[10^5999 850]
wszystkich wariantów podłączenia miliona włókien nerwowych nerwu wzrokowego do
adekwatnych przyłączy komórek neuronowych mózgu ludzkiego. A zatem połączenia te
nie mogły samoistnie wyewoluować, tylko musiały być zaprojektowane i stworzone.
Poza tym można sobie zadać logiczne pytania:
- jeśli przyłącze jest niepoprawne, to jakie pary włókien nerwowych nerwu
wzrokowego należy pozamieniać miejscami, żeby poprawić widzenie jeśli nie znamy
projektu
- zamiana tylko jednej pary neuronów może być zupełnie nie wyczuwalna przez
dobór naturalny, mało tego początkowa korzystna zmiana może prowadzić do
nieodwracalnego fatalnego pogorszenia widzenia nawet przy jednym fałszywym kroku
zamiany przyłącza w/w ocznych włókien nerwowych do neuronów.
-przy tak dużej liczbie prób, próbując na ślepo, ślepej mutacji, możemy bez
sensu potarzać jedne i te same błędne próby, ponieważ nikt ich nie rejestruje i
nie wyklucza z dalszych przypadkowych poszukiwań.
A NIESTETY poszukiwanie nie ma charakteru funkcji monotonicznie narastającej.
Więc dobór naturalny nie będzie funkcjonował na całej drodze ewoluowania
prawidłowych połączeń wiązki włókien nerwowych z odpowiednimi przyłączami
komórek neuronowych mózgu. ALE CZY TY TO CHOCIAŻ ROZUMIESZ.
>Enzo -Zauważyłem,że zwykle unikasz dyskusji merytorycznej. Nie zdarzyło mi
>się chyba w okresie ostatnich dwóch lat usłyszeć komentarza do prac,
>które ode mnie otrzymałeś.Deletujesz? Nie czytasz? Czytasz ale nie rozumiesz?
>Czytasz i ci się nie podoba i żyjesz w zakłamaniu?
Andrzej – Można zauważyć, że nie tylko ja jeden unikam niektórych dyskusji. Za
nadesłane prace dziękuję. Ale wyciągam z nich swoje wnioski, które nie
koniecznie muszą Ci się podobać, a poza tym nie rób sobie z tego forum szkółki,
tu dyskutuje kto chce i o czym chce i kiedy chce.
>> Andrzej - Drugi sposób argumentowania:
>> Gdy prosiłem Michała Sobkowskiego – chemika o wyjaśnienie:
>>takich kilku problemów chemicznych związanych z abiogenezą, z których każdy
>>zupełnie neguje możliwość samoistnego powstania życia na Ziemi:
>> Po pierwsze; skąd się wziął wolny kwas fosforowy lub najkorzystniej
>> [polifosforowy] trimer tego kwasu konieczny do samoistnej syntezy pierwszych
>>nukleotydów.
>Enzo - Ja nie znam odpowiedzi - a jaka jest?
>skąd się wziął
>czy aby na pewno jest konieczny do tej syntezy?
Andrzej – Przynajmniej nie udawaj. Bo doskonale wiesz o tym, że każdy nukleotyd
składa się z trzech elementów:zasady azotowej, cukru pentozy i reszty kwasu
fosforowego. A ponieważ w okresie Hydrotermalnym wszystkie znajdujące się w
praatmosferze Ziemi tlenki fosforu zostały wymyte przez opadające deszcze,
następnie tak powstały kwas fosforowy szybko przereagował z tlenkami metali
znajdującymi się w popiołach wulkanicznych, tworząc trwałe sole nieorganiczne. I
już nie było kwasu fosforowego.
>> Andrzej -Po drugie; ponieważ cukry i aminokwasy bardzo łatwo reagują ze sobą w
>> podwyższonych temperaturach tworząc w następstwie reakcji Maillarda tak zwane
>> melanoidyny, to po całkowitym przereagowaniu tych reagentów ze sobą, zabraknie w
>> praoceanie albo cukrów do syntezy nukleotydów albo aminokwasów do syntezy
>> białek. To jak wobec tego mogły by samoistnie wyewoluować pierwsze łańcuchy
>> polinukleotydowe lub pierwsze białka.
>Enzo - Skąd wiesz jaka jest chemia melanoidyn? Możliwe, że mogą tworzyć cykle
>autokataliyczne?
Andrzej- Z tego co wiadomo, pierwszą fazą reakcji Maillarda jest reakcja cukru z
aminokwasem, której produktem jest związek chemiczny nazywany Amadori. Amadori
może łatwo ulegać izomeryzacji do trzech różnych struktur. Przebieg kolejnych
faz reakcji zależy od izomerycznej postaci produktu Amadori. Dalej następuje
albo oderwanie grupy aminokwasowej i powstanie reaktywnych związków, które w
końcu rozpadają się do ważnych składników zapachowych jak furfural i
hydroksymetylfurfural (HMS), albo tzw. przegrupowanie Amadori, które jest
początkiem głównych reakcji brązowienia.W rezultacie tych trzech głównych
reakcji powstaje złożona mieszanina zawierająca związki zapachowe i
wysokocząsteczkowe, brązowe pigmenty, melanoidyny.
W tym ciągu procesów dla abiogenezy ważne jest jedno, jeśli jest mniej cukrów to
całkowicie znikają cukry. Jeśli jest mniej aminokwasów to całkowicie znikają
aminokwasy. A brak jednego lub drugiego całkowicie uniemożliwia abiogenezę.
>Enzo - Biogeneza to nie kreacjonizm. Zrozum to wreszcie. Twoje wymagania do
>powstania życia są kreacjonistyczne - życie nagle musiało powstać w
>formie którą znamy. W rzeczywistości na pewno istniały etapy
>pośrednie, które używały egzotycznych dla nas związków.
Andrzej – Twoje założenie, ŻE ŻYCIE MUSIAŁO POWSTAĆ W FORMIE KTÓRĄ ZNAMY, jest
takim samym wierzeniem jak każde wierzenie religijne, bo nie jesteś w stanie
tej swojej racji udowodnić.
>>Andrzej - Po czwarte; Ponieważ reakcje samoistnej syntezy łańcuchów
polinukleotydowych
>> jak też łańcuchów polipeptydowych, nie mają charakteru reakcji oscylacyjnych, a
>> inne struktury dyssypatywne nie mają praktycznie żadnego wpływu na kierunek
>> przebiegu tych reakcji chemicznych. Reakcje te będą zgodnie ze sformułowaną
>> przez przez Boltzmana. II Zasadą Termodynamiki:
>> WSZYSTKIE ZJAWISKA PRZYRODY ZDĄŻAJĄ OD STANÓW MNIEJ >>PRAWDOPODOBNYCH DO STANÓW
>> BARDZIEJ PRAWDOPODOBNYCH
>> Reakcje te będą zdążały do najbardziej prawdopodobnych stanów równowagowych. A
>> zatem w warunkach prebiotycznych nie była możliwa wielokierunkowa zmienność,
>> jako podstawowy warunek ewoluowania.
>Enzo - To powiedz mi Słonko moje, dlaczego obserwuje się wielokierunkową
>zmienność w przyrodzie obecnie. Bez kręcenia.
Andrzej – Z tego jasno widać, że zupełnie nie pojmujesz tego zagadnienia. Mój
zięć i moja córka też chyba jak Ty lekarze zrozumieli by o co chodzi.
Reprezentujesz wyjątkowy poziom myślenia i rozumowania co najmniej
prehistoryczny- nie da się tego inaczej określić. Bo wynika z tego, że według
Ciebie bardzo znaczna choć też ograniczona zmienność wewnątrz gatunkowa jest
dowodem zmienności makroewolucyjnej i megaewolucyjnej.
>>Andrzej- Otrzymałem od Michała taką oto doktrynerską odpowiedź:
>> A PO CO? JEŚLI NAWET CZEGOŚ NIE POTRAFIMY OBECNIE WYTŁUMACZYĆ
>> RACJONALNIE, TO ŚWIADCZY TO TYLKO O NIEDOSTATKU NASZEJ WIEDZY, A NIE O
>> KONIECZNOŚCI INTERWENCJI NADPRZYRODZONEJ.
> Enzo - I jest to bardzo mądra odpowiedź. Czy mam napisać to w UPPERCASE?
Andrzej- Michał deklarował się że jest chemikiem, więc choć tyle powinien
wiedzieć, żeby nie dawać wykrętnej odpowiedzi na podstawowe problemy chemizmu
abiogenezy.
>> Andrzej - I jeszcze jedna zagadka Tym razem dla Ciebie:
>> Niekodujące i nieregulatorowe odcinki genów - introny, powszechne u eukariotów
>> stanowiące, 70-90%% całego genomu, i uważane dość długo przez wybitnych
>> ewolucjonistów jako śmieciowe, zawierają długie powtórzenia sekwencji
>> nukleotydów typu TATATA..., lub CGCGCGCG......
>> I tu należy zwrócić uwagę, że tak bardzo wysoko uporządkowane długie sekwencje
>> nukleotydów nie mogły nigdy wyewoluować w wyniku przypadkowo przebiegających
>> mutacji. Gdyż w wyniku przypadkowych mutacji na dłuższych odcinkach geny taki
>> intron musiałby składać się z różnych sekwencji par nukleotydów A,T,C,G. Stąd
>> też mam pytanie jak wyjaśnić powstanie tak uporządkowanych sekwencji nukleotydów
>> TATATA...lub CGCGCG. w intronach.
>Enzo-To jest następny przykład Andrzeju, gdzie rozmieniasz swój talent na
>drobne pod w pływem robaka umysłu. Argument jest niby dobry, ale 30s
>przy googlu zweryfikowało by że tylko niby. Jak wiadomo od lat
>mikrosatelity powstaja w wyniku "jąkania się" polimerazy DNA i jest o
>tym bardzo duża literatura. Jak rozumiem imputujesz tutaj, ze
>mikrosatelity zostały zaprojektowane przez Twojego robaka umysłu?No to
>nie jest on zbyt sympatyczny, bo zaprojektować musiał również
>CAGCAGCAGCAGCAGCAGCAG które zabija ludzi z pląsawicą Huntingtona.
Andrzej – Niestety Enzo może z Ciebie jest dobry a nawet świetny lekarz, ale nie
odpowiadasz na temat. Ja twierdzę, że takie uporządkowane sekwencje nie mogły
powstać samoistnie w 70-90 %% DNA w wyniku przypadkowo przebiegających mutacji.
To samo dotyczy powtarzające się trójki typu CAG. Wiadomo jest, że w czwartym
ludzkim chromosomie występuje pewien gen, który w zdrowej postaci zawiera 10-20
takich trójek. Jeśli jednak na skutek mutacji liczba powtórzeń CAG jest większa
(wynosi np. 40-60-80), prowadzi to do ciężkiej choroby układu nerwowego - tzw.
pląsawicy Huntingtona.
Ale to w dalszym ciągu nie daje odpowiedzi na pytanie jak w organizmach
eukariotów postały tak liczne i uporządkowane sekwencje. Przecież gdyby to były
ciągi neutralne to musiały by z czasem musiały ulegać zwyrodnieniu innymi
punktowymi wstawkami.
Natomiast nawiązując do fizycznej przyczyny pląsawicy, można by się domyślać, że
skoro przypuszcza się, że różne powtarzające się sekwencje w intronach mogą
spełniać rolę pułapek lub filtrów fal stojących lub solitonów rozchodzących się
wewnątrz genu. To nadmiernie wydłużenie sekwencji CAGCAG,CAG,CAG...być może nie
spełnia właściwie tego zadania.
Pozdrawiam Andrzej