Odnośnie artykułu:
http://wyborcza.pl/1,75476,5626936,Gen_jezyka__Nie_ma_mowy_.html
John Maynard Smith napisał w jednej ze swoich książek,że trąba
słonia jest tak samo skomplikowana,jak ludzka mowa. Pózniej dodał,że
praktycznie nie ma biologów, którzy by nie uważali ,że za powstanie trąby
odpowiedzialny jest proces darwinowski oparty na doborze naturalnym.
Co do mowy jednak, to są zdania,że powstała w inny sposób (choć-jak
podkreślał Smith-sposobu tego wskazać nie potrafią)
Co do artykułu, to rzeczywiście odgrzewany argument,ponieważ już
dawno wiadomo,że nie ma genu--jednego genu--na coś tam. Cechy
organozmów determinowane są prezez współpracę wielu genów i defekt
jednego w tej "kaskadzie" powoduje przeważniue tragedię (ciekawe jak
geny współpracujące w kodowaniu ludzkiej mowy,echolokacji itd. mogły
powstawać stopniowo, skoro defekt jednego z nich powoduje takie
anomalia w mówieniu i rozumieniu mowy,czy rozbijanie się nietoperza
o drzewo. Tutaj dopiero odżywa zasada:"co komu z pół albo ćwierć
echolokacji". Rzeczywiście genetyka falsyfikuje TE. Ale kapłani
ewolucjonizmu zdają się tego nie widzieć).