http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?Dato=20080903&Kategori=BIALYSTOK&Lopenr...
(jest fotka)
Krzyczeliśmy do niego, machaliśmy rękami. Nawet na nas nie spojrzał, w
ogóle nie zareagował - opowiadają dwaj SOK-iści. Chwilę później 81-latek
wjechał na przejazd kolejowy. Prosto pod nadjeżdżający szynobus. Zginął
na miejscu.
- Nie wiem, jak to się stało. Jechał na pole kopać ziemniaki. Często
tędy jeździł, ziemię miał sto metrów stąd - opowiada syn ofiary. Nie
może mówić. Chowa głowę w rękach.
Jego ojciec mieszkał w Czeremsze (powiat hajnowski). Wczoraj była dobra
pogoda. Postanowił więc rozpocząć wykopki. Na furę załadował koszyki i
worki. Podczepił ją do swojego władimirca. Ruszył na pole. Żeby na nie
dojechać musiał pokonać tory prowadzące do granicy. Pociągi jeżdżą tam
rzadko, cztery razy na dobę. A na polnej drodze szlabanu nie ma.
81-latek jechał więc na pamięć. Bez oglądania się.
- Zlekceważył znak stopu. Nie zatrzymał się i wjechał pod szynobus
relacji Brześć-Czeremcha - opowiada podinsp. Jerzy Osipczuk z
hajnowskiej policji.