Wystraszone PKP odwołały akcję "Podpaska"
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article236477/Wystraszone_PKP_odwolaly_akcje_Podpaska...
Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Na stacjach czekało 200 tysięcy
podpasek. Miały być prezentem dla pasażerek. Na akcji zyskaliby wszyscy -
producent reklamę, PKP pieniądze za kampanię, a pasażerki darmowe
podpaski. Ale po telefonach dziennikarzy akcję odwołano. "PKP to zbyt
szacowna instytucja, żeby angażować się w taką akcję" - mówi rzecznik
spółki.
Oficjalnie to nie dziennikarze dziennika "Polska" powstrzymali decydentów
spółki, tylko kasjerzy. Mieli się poczuć zażenowani koniecznością
dodawania do biletu podpasek.
A mieliby pełne ręce roboty. Spółka PKP Przewozy Regionalne dostała bowiem
od firmy Procter&Gamble aż 200 tysięcy podpasek. Rzecznik kolejowego
giganta Paweł Ney zapewniał w "Polsce", że to rewelacyjny pomysł i zyskają
wszyscy: producent doskonałą reklamę, PKP pieniądze za kampanię i
przychylność podróżnych, a pasażerki darmowe podpaski.
W piątek higieniczne prezenty trafiły na dworce. Ale wieczorem do gazety
zadzwonił rzecznik PKP i poinformował o odwołaniu akcji "Podpaska". "Ktoś
mi nie powiedział, że jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z akcji. Firma
uznała, że nie będzie się angażować w tak kontrowersyjny projekt.
Pieniądze kusiły, ale ostatecznie uznaliśmy, że PKP to zbyt szacowna
instytucja by angażować się w taką akcję" - powiedział "Polsce" Paweł Ney.
Być może PKP PR przestraszyła się komentarzy do akcji. Te zebrane przez
"Polskę" były druzgocące. "To brzmi jak jakiś ponury żart" - nie kryła
wzburzenia Magdalena Åšroda, feministka i profesor Uniwersytetu
Warszawskiego. "Kobiety będą osłupiałe, gdy dostaną do jednej ręki bilet a
do drugiej podpaskę. A co ze starszymi paniami, które już podpasek nie
potrzebują? - zastanawiał się dr Tomasz Szlendak z Uniwersytetu im.
Mikołaja Kopernika.